Peregrynacja rok temu: u św. Brata Alberta

dodane 16.06.2017 16:36

Alina Świeży-Sobel

zobacz galerię 

Rok temu licznie zgromadzeni wierni i duszpasterze pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera powitali Miłosiernego w tej młodej bielskiej parafii. Tu doba miłosierdzia przypadła na czas odpustu ku czci patrona.

Peregrynacja rok temu: u św. Brata Alberta   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość W imieniu parafian peregrynujący obraz i relikwie powitał ks. kan. Jan Kieres

Z bp. Piotrem Gregerem, proboszczem ks. kan. Janem Kieresem i wikariuszem ks. Wacławem Pelczarem, a także księżmi dekanatu z dziekanem ks. prał. Krzysztofem Ryszką na czele i proboszczem sąsiedniej parafii lipnickiej ks. kan. Jerzym Wojciechowskim oczekiwali na przybycie samochodu-kaplicy licznie zebrani wokół kościoła.

Po wniesieniu do świątyni obrazu Jezusa Miłosiernego oraz relikwiarzy św. Faustyny oraz św. Jana Pawła II i uroczystym powitaniu rozpoczęli modlitwę, która wypełniła kolejne godziny doby miłosierdzia w jednej z młodszych parafii naszej diecezji, erygowanej w 1991 r. Szczególnym przewodnikiem na drodze rozpoznawania potrzeb bliźniego i zaradzania im z miłością jest od początku jej istnienia patron parafii: św. Brat Albert.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Powitalnej Eucharystii przewodniczył bp Piotr Greger

W imieniu wspólnoty, świętującej w tym roku 25-lecie swojego istnienia i 5. rocznicę poświęcenia kościoła parafialnego, peregrynujący wizerunek powitał ks. kan. Jan Kieres, pierwszy proboszcz i budowniczy kościoła, zawierzając wszystkie stany parafialnej rodziny Jezusowi Miłosiernemu.

Rozważaniom na temat natury miłości bliźniego - prowadzonym na podstawie ewangelicznej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie - bp Greger poświęcił homilię, skierowaną do uczestników tego spotkania z Panem Jezusem Miłosiernym.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość W homilii bp Piotr Greger przybliżał istotę postawy miłosiernego Samarytanina

- Ta przypowieść pokazuje, ze wobec każdego człowieka, zwłaszcza poszkodowanego, Pan Bóg okazuje szczególny wyraz troski. Samarytanin nie ograniczył się tylko do jednego, konkretnego czynu. To nie była tylko jedna chwila pewnego emocjonalnego uniesienia. To nie był tylko moment spełnienia jednej emocjonalnej zachcianki. On podejmuje cały szereg działań, które być może nie były mu na rękę, ale których zaniechanie byłoby równoznaczne z oskarżeniem własnego sumienia, na co nie mógł sobie pozwolić - tłumaczył bp Greger.   Alina Świeży-Sobel /Foto Gość Parafianie cierpliwie oczekiwali na swoja kolej, by uczcić i ucałować relikwie apostołów Bożego Miłosierdzia

- Najpierw Samarytanin zatrzymuje się przy pobitym, leżącym człowieku, choć zna okolicę i wie, jak jest niebezpieczna. Po drugie: opatruje rany tego człowieka posługując się tym, co miał przy sobie: winem i oliwą. Następnie - jak pisze ewangelista Łukasz - wsadził go na swoje zwierzę, a więc możemy się domyślać, że sam dalszą drogę musiał przejść pieszo. Zawiózł go do gospody, a nie mamy pewności, czy znajdowała się ona na trasie jego dalszej podróży, być może musiał nadrobić kolejne kilometry trasy i kolejne godziny. Zapłacił za troskę o niego, zaznaczając, że jeśli wydadzą więcej, wszystko zwróci, gdy będzie wracał - opisywał działanie Samarytanina bp Greger.

- Czy mógł zrobić coś więcej? W tamtej sytuacji już nic. Potwierdził w ten sposób, że troska Boga o człowieka, tego najbardziej potrzebującego, jest nie do wycenienia i nie ma granic. Dlatego Samarytanin nie kalkuluje, nie oblicza zysków i strat. Nie próbuje się niczym usprawiedliwiać. Dla niego nie liczy się ekonomia, tylko drugi człowiek. Ta przypowieść  przywołuje prawdę o tym, iż prawdziwa, autentyczna miłość ma w sobie coś, co św. Paweł nazywa ewangelicznym szaleństwem. W tym tkwi jej piękno, jej siła i jej owocność - wskazywał kaznodzieja, podkreślając szczególną wymowę  czynu Samarytanina, który dotyczy nieprzyjaciela i jest zarazem dowodem przełamania wrogości.   Proboszcz parafii św. Brata Alberta ks. kan. Jan Kieres

Podczas powitalnej Mszy Świętej bp Greger poświęcił tryptyk z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, św. Faustyny i św. Jana Pawła II, który będzie peregrynował w rodzinach parafii.

- Mam nadzieję, że przybycie Jezusa Miłosiernego w Swym obrazie i relikwii przyniesie głębokie i trwałe owoce w sercach, w rodzinach, w naszej parafii - mówił ks. Kieres, dziękując za udział w uroczystości powitania.

Po Mszy św. rozpoczęła się adoracja obrazu i relikwii, a dorośli oraz dzieci ustawili się w długim szeregu do ucałowania relikwii. wiele osób klęczało przed obrazem...

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BIELSKO-BIAŁA, BOŻE MIŁOSIERDZIE, BP PIOTR GREGER, KS. JAN KIERES, PEREGRYNACJA, ŚW. BRAT ALBERT

Dodaj swój komentarz »

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.