Ewangelia w szkole nikomu nie zagraża

dodane 02.06.2016 18:58

Agata Combik

zobacz galerię 

- Nie bójmy się kształtowania młodego człowieka w oparciu o wartości chrześcijańskie - mówił abp Józef Kupny w Wilkowie k. Namysłowa.

Ewangelia w szkole nikomu nie zagraża   Agata Combik /Foto Gość - Niech w procesie wychowania nie braknie prawdy ewangelicznej, która ma moc miłości objawionej na krzyżu - mówił abp Józef Kupny

Metropolita wrocławski przewodniczył tu Mszy św. z okazji przyjęcia św. Anny za patronkę Publicznej Szkoły Podstawowej Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich im. Piastów Śląskich w Dębniku. W homilii przypomniał o niemilknących dyskusjach na temat kondycji polskiej szkoły, właściwego systemu wychowania, miejsca religii w całokształcie procesu nauczania. – U niektórych odżywają lęki przed szkołą katolicką, przed katechezą w szkole. Doszło do tego, że zaczęto dzielić przedmioty na te wartościowe, z których uczniowie są rozliczani na sprawdzianach kompetencyjności, egzaminach gimnazjalnych, na maturze, oraz na resztę, która ma swoje miejsce w programach nauczania, ale tak naprawdę uczeń nie musi się w naukę tych przedmiotów angażować, są mało istotne, bo nie przyczyniają się do funkcjonowania szkoły w rankingach. Niestety, do tych przedmiotów zalicza się również religię – zauważył metropolita.

Przywołał scenę z Ewangelii, w której do Jezusa, jako do nauczyciela, kierowane jest pytanie o najważniejsze przykazanie. On wskazuje na przykazanie miłości Boga i bliźniego. – Czy powinniśmy, także w świetle tego fragmentu Ewangelii, bać się kształtowania młodego człowieka w oparciu o wartości ewangeliczne? – pytał. – Św. Jan Paweł II na początku swojego pontyfikatu wołał, by nie bać się otworzyć drzwi Chrystusowi. Bo właściwie czego mamy się bać? Przecież „tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Jezus i Jego Ewangelia, czyli Dobra Nowina o zbawieniu, nikomu nie zagraża. Ona nie uczy nas nienawiści do drugiego człowieka, nie każe nam nawracać mieczem... Wprost przeciwnie. Pozwala nam zobaczyć w każdym człowieku osobę chcianą i miłowaną przez Boga. Krzyż jest niezaprzeczalnym znakiem tej miłości – krzyż, z którym się dziś nieraz walczy, który każe się dziś zdejmować ze ścian sal szpitalnych, budynków użyteczności publicznej...

Arcybiskup wskazał na to, jak bardzo człowiek potrafi szkodzić samemu sobie. Nie zawsze umie wybrać to, co prowadzi do szczęścia, rozwoju. Pomocą jest Ewangelia. – Uczy nas takiego sposobu postępowania, który prowadzi nas do życia wiecznego, ale nie tylko. Pozwala także w taki sposób kształtować nasze życie, że pozostajemy w harmonii z Bogiem i ludźmi, co też przecież stanowi fundament szczęśliwego życia – wyjaśniał.

Metropolita tłumaczył, jak pod szyldem tolerancji marginalizowane są chrześcijańskie zasady moralności. – Młodych ludzi uczy się, że tolerancyjny to ten, który wszystkie zachowania, postawy traktuje jako równoważną alternatywę, co więcej, tolerancję interpretuje się jako wartość najważniejszą... – mówił. I dodał, że w takiej wizji wszystko jest „jednakowo dobre”, tylko „inaczej”. Kłamstwo to „prawda inaczej”, kradzież to „zarabianie inaczej”... – Są także tacy, którzy za najwyższą wartość, podstawowe kryterium postępowania uznają dobry nastrój – zauważył. Chodzi wówczas o to, by za wszelką cenę robić to, co sprawia przyjemność, a unikać trudu.

– Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam przykazanie miłości Boga i bliźniego. Uczeń Chrystusa miłuje nade wszystko Boga, a bliźniego swego jak siebie samego. Myślę, że także rolą wychowawcy jest pokazywanie, na czym polega dojrzała miłość wobec samego siebie – mówił abp Kupny. Tłumaczył, że błędem jest utożsamianie jej z bezkrytyczną akceptacją samego siebie (wraz z wadami) i budowaniem pozytywnego obrazu samego siebie przez „myślowe ćwiczenia”, wmawianie sobie, że wszystko we mnie jest dobre. Autentyczne jest budowanie dobrego obrazu siebie przez dobre postępowanie. – Nasze dobre czyny pozwalają nam dobrze myśleć o sobie i innym dobrze nas oceniać – wyjaśniał.

Metropolita podkreślał, że to nauczyciel powinien pomóc uczniom odkryć taką autentyczną miłość siebie. – Pokochać siebie to podjąć wysiłek, by wydobyć z siebie całe bogactwo dobra, wrażliwości, wierności, wytrwałości, wydobyć z siebie wszystko to, co najlepsze, co może być darem dla innych – mówił. – Niech w tym procesie wychowania nie braknie prawdy ewangelicznej, która ma moc miłości objawionej na krzyżu.

Podczas Mszy św. abp Kupny pobłogosławił sztandar szkoły. Wkrótce po Eucharystii w szkolnej sali odbyło się odsłonięcie figury św. Anny. Poświęcił ją proboszcz wilkowskiej parafii ks. Tomasz Caputa. Rodzice przekazali nowy sztandar Bożenie Puszczewicz, dyrektor szkoły, która z kolei przekazała go uczniom. Chwilę potem odbyło się uroczyste ślubowanie, a dzieci zaprosiły zebranych na program artystyczny.

O historii i misji szkoły, która istnieje dzięki wytrwałości rodziców i nawiązaniu współpracy ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Szkół Katolickich w Częstochowie, można przeczytać TUTAJ.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ABP JÓZEF KUPNY, DĘBNIK, WILKÓW, WYCHOWANIE, ŚW. ANNA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 MacBlacker 03.06.2016 06:29
A co ma wspólnego lekcja religi w szkole z ewangelizacją? Pewnie tyle samo co dawniej miały lekcja rosyjskiego z pr,yjaźnią polsko- radziecką!

wszystkie komentarze >

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.