Zaostrzono przepisy drogowe, jeździmy coraz szybciej

dodane 01.10.2015 07:01

PAP |

Choć zaostrzono przepisy, to kierowcy jeszcze chętniej przekraczają prędkość - informuje "Dziennik Gazeta Prawna".

Zaostrzono przepisy drogowe, jeździmy coraz szybciej   Tomasz Gołąb /Foto Gość Zaostrzenie przepisów nie sprawiło, że Polacy jeżdżą bezpieczniej

Od 18 maja za przekroczenie o 50 km/h dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym można stracić prawo jazdy na 3 miesiące. I to od ręki. Dotąd spotkało to ponad 11,3 tys. osób.

Ale jednocześnie, jak wynika z raportu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, znacząco zwiększył się odsetek kierowców przekraczających prędkość w obszarze zabudowanym. Przy czym są one mniejsze niż 50 km/h, czyli nie skutkują odebraniem prawa jazdy.

Np. na ulicach jednojezdniowych w stolicach województw limity łamie 70 proc., podczas gdy w ub.r. było to 45 proc., a na drogach powiatowych we wsiach i w małych miastach odsetek ten skoczył z 62 do niemal 83 proc.

Kierowcy zaczęli kombinować, kalkulują, czy przekroczenie prędkości się opłaci - wskazuje psycholog transportu Andrzej Markowski.

Jak mówi, odkąd pojawiły się nowe kary, większość doszła do wniosku, że dużo szybsze dotarcie do celu nie jest warte ryzyka utraty prawa jazdy. Ale nadal jeżdżą szybciej, niż pozwalają przepisy, tyle że w bezpiecznym zakresie, by ew. konsekwencje były dla nich mniej dotkliwe - zauważa Markowski.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| DROGI, DZIENNIK GAZETA PRAWNA, PAP, PRZEGLĄD PRASY, UTRUDNIENIA

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 pieszy 01.10.2015 11:33
Niezalogowany użytkownik Gdy wysiądziemy zza kierownicy stajemy się pieszymi. Wtedy liczymy na to, że naszego dziecka, które właśnie zagapiło sie na ślimaka pełznącego po krawężniku nie zaskoczy szaleniec jadący 80 km/h pod przedszkolem. Myślmy logicznie!
Plusów: 0 trzinaalli 01.10.2015 10:14
Niezalogowany użytkownik Właśnie podobnie miałem o tym napisać. Lepiej jechać w terenie zabudowanym 70 km/h, niż 40-50 km/h i "zmuszać" innych do wyprzedzania, stwarzając jeszcze większe zagrożenie niż wyższa prędkość. Są też tacy "niedzielni" kierowcy, którzy bez powodu zwalniają a potem przyśpieszają. Jest też wiele obszarów, gdzie obowiązuje (niepotrzebne) ograniczenie prędkości, a i tak wszyscy jadą szybciej i nic się złego nie dzieje, tylko policja łapie kierowców i lepi mandaty za przekroczenie prędkości "w terenie zabudowanym", a w rzeczywistości nie ma tam żadnych zabudowań albo jest kawałek lasu. Ważniejszy od przepisów na drodze jest ZDROWY ROZSĄDEK. I to zarówno wśród kierowców, jak i policji, a także urbanistów planujących ruch.
Plusów: 1 izka 01.10.2015 09:18
Niezalogowany użytkownik Myślę, że problem nie leży w tym, że kierowcy kalkulują, o ile opłaca się przekroczyć prędkość, a o ile nie. Chodzi o to, że życie nabiera coraz większego tempa, coraz więcej osób dojeżdża do pracy z mniejszych miejscowości do dużych miast. I w sytuacji, gdy droga zajmuje ok. godziny w jedną stronę a praca 8 godzin, po pewnym czasie człowieka zaczyna irytować to, że 95% dnia zabiera mu praca. A kiedy żyć? Dlatego dojeżdżający chcą w miarę sprawnie dojechać do miejsca pracy. Niestety za bardzo nie mają jak. Mówię oczywiście również o sobie. Jedna droga, prowadząca prawie cały czas przez tereny zabudowane... Tu nawet nie chodzi o to, że trzeba przekraczać prędkość (nie popieram piratów drogowych), ale żeby jechać przyzwoicie i płynnie. Niestety co rusz z małych skrzyżowań wyskakują przed maskę mieszkańcy przydrożnych wiosek/miasteczek i jadą na zakupy z prędkością 30-40 km/h. I wtedy się zaczyna - ktoś nerwowy (nie dziwię się) zaczyna wyprzedzać, powstają niebezpieczne sytuacje...
Czy zamiast skupiania się na tych, którzy prędkość przekraczają, nie trzeba spojrzeć na naszą infrastrukturę drogową i na wszystkich kierowców? Nauczyć ich dyscypliny? Jeśli ktoś rozmawiając z pasażerem lub przez telefon (słuchawki) nie potrafi równocześnie płynnie prowadzić samochodu, to niech nie gada! Jeśli ktoś przy bardzo dobrych warunkach pogodowych jedzie przez teren niezabudowany 60km/h to uświadomić mu, że stwarza niebezpieczne sytuacje, bo inni, niemający tyle czasu będą chcieli go wyprzedzić, a nie zawsze jest okazja do bezpiecznego wyprzedzania... Jeśli kogoś razi słońce i nic nie widzi, to niech kupi okulary przeciwsłoneczne, przecież nie wszyscy muszą jechać za nim 30 na godzinę.

wszystkie komentarze >