Związki zawodowe także dla tych na śmieciówkach

dodane 02.06.2015 11:09

PAP |

Ograniczenie udziału w związkach zawodowych do pracowników zatrudnionych na etacie jest niekonstytucyjne - orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Wyrok TK oznacza, że zatrudnieni na "śmieciówkach" mogą należeć do związków zawodowych.

O zbadanie zgodności z konstytucją i prawem międzynarodowym przepisów ustawy o związkach zawodowych wniosło do TK OPZZ.

Sprawozdawca pięcioosobowego składu orzekającego sędzia Marek Zubik powiedział w uzasadnieniu, że "skoro Konstytucja wyraźnie oznaczyła wolność tworzenia związków zawodowych, to ustawodawca nie ma prawa zawężać i określać, kto się może w nich zrzeszać". Trybunał nie odnosił się do treści Kodeksu pracy i stwierdzenia w nim kto jest pracownikiem, tylko do normy konstytucyjnej pozwalającej zrzeszać się w związki zawodowe - zaznaczył Zubik.

Ta wolność jest obecnie zawężana przez ustawę o związkach zawodowych i dlatego TK orzekł o niezgodności artykułów tej ustawy z konstytucją - tłumaczył Zubik w uzasadnieniu.

OPZZ wskazywało, że zapisana w ustawie o związkach zawodowych definicja pracownika jest zawężona do zapisu zawartego w przepisach Kodeksu pracy. Przez to, jak twierdził związek, polskie prawo pozwala zakładać i wstępować do związków zawodowych jedynie pracownikom zatrudnionym na etatach.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KRÓTKA2, DYPLOMACJA, MIĘDZYNARODOWA ORGANIZACJA PRACY, OPZZ, ORGANIZACJE, PRACA, TK, ZWIĄZKI

Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 Adam 02.06.2015 14:27
Niezalogowany użytkownik Od 10 lat pracuję na śmieciccnvjówkach. I nie widzę dla siebie przyszłości. 23 lata temu skończyłem studia i co dalej? Znam biegle 3 języki , skończyłem studia ekonomiczne i dla mnie nie ma nic! Co mam robić? Stać z transparentem na ulicy? Przystąpić do bandy?
Plusów: 5 brunero 02.06.2015 14:08
Dziecko, nie masz pojęcia o realiach. "Nie od razu można wylądować na etacie"? To kiedy mija to nie od razu? Znam taki przypadek: trzy dyplomy,20 lat doświadczenia zawodowego, z czego 15 na stanowiskach kierowniczych, i mimo bardzo dużego wysiłku włożonego w szukanie pracy, zero efektu przez rok. Myślisz, że to odosobniony przypadek, że nie ma roboty za 1750 złotych dla ludzi z doświadczeniem i wykształceniem? Piszesz pierdoły jakby ci Petru zapłacił.
Plusów: 5 nika 02.06.2015 14:02
Niezalogowany użytkownik Molu, to nie tak.
Fakt, nazwa może nie najciekawsza, ale tak naprawdę te umowy nie służą wcale zdobywaniu doświadczenia, tylko: unikaniu przez pracodawców minimalnego wynagrodzenia, limitu czasu pracy, pozbawianiu prawa do urlopu, niemożności korzystania przez "śmieciobirców" z L-4, w ogóle niepodlegania ubezpieczeniom społecznym i jeszcze wielu innym oszczędnościom pracodawców. I bynajmniej nie ograniczają się do ludzi zaczynających pracę. Gdyby było tak, jak mówisz, miałoby to jakieś uzasadnienie, rzeczywistość jest jednak koszmarna i ludzie latami na tych umowach pracują, bo nie mają innego wyjścia...
Oj, w Polsce pilnie potrzebne rekolekcje dla legislatorów i pracodawców...
Plusów: 0 Mol 02.06.2015 11:31
Protestuję przeciwko używania nazwy "śmieciówka" albo "umowa śmieciowa". Realia są takie, że wchodząc na rynek pracy nie od razu można wylądować na etacie, najpierw trzeba zdobyć trochę doświadczenia. Takie pogardliwe nazewnictwo dla umów zlecenia i umów o dzieło świadczy o pogardzie dla pracy jako takiej i o roszczeniowości rodem z ruchu hiszpańskich "oburzonych" (mam dyplom, nic nie umiem, nie chce mi się pracować, żądam kierowniczego stanowiska i wysokiej pensji).

wszystkie komentarze >