Mądrość finiszu

dodane 02.04.2015 00:15

Franciszek Kucharczak


GN 14/2015 |

Kto chce umrzeć na swoich warunkach, ryzykuje wieczność w fatalnych warunkach.

Mądrość finiszu   rysunek franciszek kucharczak /gn

Pół roku temu głośno było o 29-letniej chorej Amerykance Brittany Maynard, która zmarła „na własnych warunkach”. Polegało to na tym, że odebrała sobie życie z pomocą lekarza, w obecności rodziny i przy aplauzie zachwyconych mediów. Takich zdarzeń jest coraz więcej, bo też wzrasta poparcie społeczne dla eutanazji. Widać to choćby po komentarzach w internecie. Wystarczy wyrazić krytykę wobec takich rzeczy, a już odzywa się chór „empatyków”: „Ty nie wiesz, co to znaczy cierpieć”.


Ludziom coraz częściej wydaje się, że cierpienie, lub tylko jego przewidywanie, uzasadnia odebranie sobie życia. I dzieje się to w czasach, gdy możliwe jest przynajmniej częściowe uśmierzenie prawie każdego bólu. Oznacza to, że mentalność eutanazizmu bierze się nie tyle z bezradności wobec cierpienia, ile z postchrześcijańskiej filozofii, która mówi, że życie pozbawione komfortu nie ma żadnej wartości. Ta filozofia sączy do umysłów komunikat, że jeśli przed śmiercią nie możesz już korzystać ze standardowych przyjemności życia, to nie ma na co czekać. Nie możesz się realizować na wybiegach miss piękności, na siłowniach i na kortach, nie możesz korzystać z seksu, za słaby jesteś na podróże, a i jedzenie ci nie smakuje – to daj sobie spokój. Co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj – masz umrzeć za rok, umrzyj już dziś. Bo życie w cierpieniu to nie życie. 
A niektórzy są tak bezczelni, że próbują całą tę arcypogańską filozofię ubierać w szaty chrześcijaństwa, sugerując, że Bogu podoba się takie „godne odejście”.


Tymczasem Bóg mówi coś dokładnie odwrotnego. Życie Jezusa okazało się najbardziej owocne na jego ostatnim etapie, gdy skończyły się wszelkie wygody i nawet najprostsze przyjemności. Tamtego czwartkowego wieczoru, gdy Zbawiciel z uczniami przekroczył potok Cedron i wszedł do ogrodu Getsemani, miał przed sobą już tylko męczarnię ponad miarę wyobrażeń. Wiedział, że od chwili, gdy umrze, dzieli Go już tylko pasmo udręk, jakich nikt z ludzi nigdy nie znosił i znosił nie będzie. Krwawy pot i modlitwa o „oddalenie tego kielicha” są aż nadto wymownym świadectwem, że Jezus dokładnie wiedział, co Go czeka. I że – uwaga! – to nie była śmierć na „Jego warunkach”. Żadne tam „godne umieranie” z muzyczką i w estetycznej oprawie. Z posłuszeństwa Ojcu przyjął to, co Go miało spotkać. Powiedział „wykonało się”, gdy się rzeczywiście wykonało, gdy kielich został wysączony do ostatniej kropli.


Eutanazista, oczywiście, sprawę załatwiłby już w Getsemani, bo po co się tak męczyć. A jednak każdy etap życia jest wartościowy – zwłaszcza ten ostatni, najtrudniejszy. „Po udrękach swej duszy ujrzy światło i nim się nasyci” – prorokował Izajasz o Mesjaszu (Iz 53,11). 


Świat za priorytet uważa pozbycie się udręk, choćby razem z życiem. Ale pytanie, czy wtedy człowiek ujrzy światło?


Jezus powiedział: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 10,22). Wytrwanie nie jest potrzebne temu, komu jest łatwo. Wytrwały do końca żyje na warunkach Boga. Jak Jezus. I z Nim też zmartwychwstaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 10 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 gut 07.04.2015 14:08
Niezalogowany użytkownik Piękny tekst Pan napisał naprawdę.
Plusów: 0 mmm 07.04.2015 12:57
Niezalogowany użytkownik @n
"On miał wybór do końca, a jednak zdecydował się ofiarować." - oczywiście, szczególnie widać to w Ogrójcu: "I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty»" Mt 26, 39.
"Raczej wydaje mi się, że większości cierpienie jest dobrze znane..." - a mógłbyś podać konkretne przykłady co do tej większości?
Widzisz jesteś kolejną osobą która żyje w cierpieniu i twierdzi że ono nie uszlachetnia to odwrotnie od tych ludzi którzy go nie znają ale piszą że uszlachetnia!
Jeśli chodzi o eutanazję to jest to kwestia dyskusyjna biorąc pod uwagę że to Bóg obdarzył człowieka "wolna wolą"

Plusów: 1 n. 06.04.2015 22:02
Niezalogowany użytkownik @mmm

Gdyby to się MUSIAŁO stać, to jego ofiara nie miałaby żadnej wartości tak naprawdę... Bo co to za ofiara? Jezus w takiej sytuacji byłby tylko pionkiem. Nie kimś, kto umiera z miłości do nieprzyjaciół.
On miał wybór do końca, a jednak zdecydował się ofiarować. I to jest niesamowite. Taka ofiara miała moc otworzyć nam Niebo - a nie jakieś zejście z musu.

A co do cierpienia, to trudno oceniać, na ile każdy z nas zna cierpienie. I mówić komuś, że na pewno nic o nim nie wie. Raczej wydaje mi się, że większości cierpienie jest dobrze znane...

Ja wiem, co to cierpienie. I tym bardziej popieram ten tekst. Cierpienie nie jest fajne, nie uszlachetnia, ale czasem można je tylko przyjąć i w bólu wytrwać. Czasami innej drogi nie ma - no chyba że taka na skróty, eutanazja. Ale ten skrót wiadomo gdzie prowadzi...
Plusów: 0 www 04.04.2015 14:44
Niezalogowany użytkownik czyli im więcej cierpień tym lepiej? bo wtedy jest po Bożemu? no nie wiem. ja oczywiście jestem przeciwko eutanazji bo jestem przeciwko zabijaniu ludzi, ale nie uważam, że unikanie cierpienia jest czymś złym, tak samo jak szukanie jak najwięcej przyjemności z życia nie jest złe. wiadomo, nie za wszelką cene czy czyimś kosztem, ale felieton zdaje się stawiać teze - albo cierpimy bezmyślnie albo jesteśmy niemoralni. nie chcę wierzyć w takiego Boga dla którego darami i ofiarami mają być ludzkie cierpienia.

wszystkie komentarze >