Judasz mógł się nawrócić

Judasz mógł się nawrócić

Aleksander Bańka


GN 13/2015 |

Biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. 
Byłoby lepiej dla tego człowieka, 
gdyby się nie narodził.


Mt 26,14-25

Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: „Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam”. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.

W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: „Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia ?”

On odrzekł: „Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedzcie mu: «Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami»”. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę.

Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu uczniami. A gdy jedli, rzekł: „Zaprawdę powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi”.

Zasmuceni tym bardzo, zaczęli pytać jeden przez drugiego: „Chyba nie ja, Panie?”

On zaś odpowiedział: „Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane; lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.

Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: „Czy nie ja, Rabbi?” Mówi mu: „Tak jest, ty”.


Dzisiejsza Ewangelia pozwala zrozumieć, że potępienie nie jest dziełem Boga, ale człowieka – zatrutym owocem na drzewie ludzkiej wolności. Bóg wie, jakie owoce wyda to drzewo, ale ich nie sprawia. Zależą one bowiem od nas. Jezusowe „biada” wypowiedziane nad Judaszem nie jest zatem wyrokiem, ale pełną bólu przestrogą – wezwaniem do nawrócenia, które jest możliwe, gdy zapłaczemy nad naszą nędzą. Judasz mógł się nawrócić – nawet wtedy, gdy w dłoni trzymał już trzos ze srebrnikami. My także zawsze możemy powrócić do przyjaźni z Bogiem. Bo On nieustannie proponuje nam siebie jako „ofertę” miłości. Bóg wie, czy na jego miłość odpowiemy miłością, i już teraz zna koniec naszego życia. Nie zmienia to jednak w niczym potęgi Jego kochania, które zawsze jest tak samo aktualne – nawet jeśli zostanie przez nas odrzucone. Taka jest natura Boga: On nie ogląda się na efekt końcowy, choć szanuje nasz wybór. Kocha, bo w swej wszechmocy nie może inaczej. Jest przecież miłością.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |