Jesteśmy mistrzami w udawaniu niewiniątek

dodane 02.03.2015 12:33

KAI |

Łatwo osądzać innych, ale postępy na drodze życia chrześcijańskiego osiągamy jedynie wówczas, gdy potrafimy oskarżać samych siebie – powiedział Franciszek podczas porannej Mszy św.

Jesteśmy mistrzami w udawaniu niewiniątek   PAP/EPA/FABIO FRUSTACI Papież Franciszek

Po przerwie związanej z rekolekcjami Ojciec Święty sprawował dziś ponownie w Domu Świętej Marty Eucharystię z udziałem grup wiernych.

Nawiązując do dzisiejszych czytań liturgicznych (Dn 9, 4b-10; Łk 6,36-38) papież zauważył, iż odnoszą się one przede wszystkim do kwestii miłosierdzia. Przypominał, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, i to nie teoretycznie, ale w rzeczywistości. W tym kontekście podkreślił znaczenie umiejętności oskarżania samego siebie, będącej pierwszym krokiem na drodze życia chrześcijańskiego. Zauważył, że wszyscy jesteśmy mistrzami w usprawiedliwianiu samych siebie i udawaniu niewiniątek, ale w ten sposób nie można dokonać postępów na drodze życia chrześcijańskiego. Łatwiej jest obwiniać innych. Natomiast, kiedy dostrzegamy, do czego jesteśmy zdolni, to początkowo czujemy się źle, mamy obrzydzenie do samych siebie, ale w ostatecznym rachunku zyskujemy pokój wewnętrzny i zdrowie duchowe. „Jeśli nie nauczymy się tego pierwszego kroku - oskarżania samych siebie, to nigdy nie pójdziemy naprzód na drodze życia chrześcijańskiego, życia duchowego” - przestrzegł Franciszek.

Ojciec Święty podał konkretny przykład, wskazując, że kiedy przechodzimy obok więżenia możemy mieć pokusę, by czuć się lepszymi od ludzi odbywających w nim karę. Zaznaczył, że gdyby nie Boża łaska, to każdy z nas mógłby znaleźć się za kratkami, dopuściwszy się być może jeszcze gorszych przestępstw. Zachęcił, by nie kryć przed samym sobą istniejących w nas korzeni grzechu, nawet, jeśli nie widać ich na zewnątrz.

Następnie papież zachęcił do wstydu przed Bogiem z powodu naszych grzechów, by rozpoznać wielkość Bożego miłosierdzia.

„Warto abyśmy podczas obecnego Wielkiego Postu oskarżyli siebie samych w Bożej obecności i prosili o miłosierdzie Boże” - zachęcił Franciszek. Przypomniał słowa Ewangelii: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). Kiedy bowiem ktoś nauczy się oskarżania samego siebie, to jest miłosierny dla innych: „Ale, kimże ja jestem, aby go osądzać, jeśli jestem zdolny do popełnienia gorszych rzeczy?” - zapytał Ojciec Święty. Przypomniał zarazem, że słowa te odpowiadają nauczaniu Pana Jezusa: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”(Łk 6,37).

„Niech Pan, w tym Wielkim Poście obdarzy nas łaską nauczenia się oskarżania samych siebie, będąc świadomymi, że jesteśmy zdolni do najgorszych rzeczy. Byśmy potrafili powiedzieć: «Zmiłuj się nade mną, Panie, pomóż mi odczuwać wstyd i obdarz swoim miłosierdziem, abym mógł być miłosierny dla innych”- zakończył swoją homilię papież.

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 miara miłości 02.03.2015 21:55
Niezalogowany użytkownik Czytając Maleńką Drogę mam wrażenie, że tylko ktoś kto nie potrafi kochać może bez skrupułów oceniać nie postępowanie tylko osobę i takie osoby odrzucać.

Myśląc o prawości i uczciwości doszedłem do wniosku, że to właśnie miłość pozwala nam tak żyć, w prawdzie przed innymi. Tak właśnie postępują chrześcijanie żyjący w Kościele.

Komunizm miał podobno być najwyższym stadium rozwoju społecznego tylko, że utopijne, idealne społeczeństwo nie istnieje. Przykład: piramidy finansowe. Ponadto nie istnieje idealne społeczeństwo bez Boga. Sprawiedliwy podział dóbr i usług nie oznacza dzielenia po równo wg statystyk czy widzi mi się, lecz wg miłości, wg naszych prawdziwych potrzeb. Wydaje się, że sprawiedliwość społeczna jest gdzieś pomiędzy kapitalistycznym wyzyskiem i bezbożnym komunizmem, czyli wolny rynek eliminujący ryzyko wyzysku jest odpowiedzią dla idealistycznego społeczeństwa.

Odmierzać miarą miłości. Oto prawdziwe zadanie chrześcijanina.
Plusów: 0 Krew z nosa 02.03.2015 21:30
Niezalogowany użytkownik Bądźcie miłosierni, jeżeli dobrze rozumiem, nie oznacza hojnie obdarowujcie wszystkich bez ich rzeczywistej, wyrażonej na zewnątrz, wewnętrznej przemiany. Napominajcie ich kiedy trzeba i pokazujcie drogę przemiany serca. Możecie napominać kogoś słowem lub własną postawą. Niesłownych, spóźnialskich i leniwych też. Nie zapominajcie jednak o sobie. Wielu niestety wciąż każe siebie traktować jak pogan.
Plusów: 0 Bashir vs Bashar 02.03.2015 21:19
Niezalogowany użytkownik Przydałby się konkretny wpis, więc ...

Niezależnie od (nie)przypadkowości wiem, że gdyby nie to, że ponad rok temu nieumyślnie skrzywdziłem człowieka na jego własną odpowiedzialność to nie dowiedziałbym się, że jestem głupcem o bezwolnej woli i jako tenże głupiec jeszcze bardziej krzywdzę wspólnotę Kościoła przez różne moje niewierności, w tym głównie przez uzależnienie od pornografii.

wszystkie komentarze >