publikacja 04.04.2025 00:15
32 km w upale i po wyboistej drodze. Taki dystans zmęczyłby dorosłego, dlatego gdy pokonujący go 10-latek opadł w końcu z sił, tato posadził go na towarzyszącego im osła i tak pod wieczór docierają do seminarium w Reggio Calabria.
32 km w upale i po wyboistej drodze. Taki dystans zmęczyłby dorosłego, dlatego gdy pokonujący go 10-latek opadł w końcu z sił, tato posadził go na towarzyszącego im osła i tak pod wieczór docierają do seminarium w Reggio Calabria. Zapytany przez przełożonych po co tu przybył, mały Kajetan Catanoso odpowiada: „Przyszedłem, aby zostać księdzem”. I słowa swego dotrzymuje, w roku 1902 przyjmując święcenia. A gdy trafia na swoją pierwszą samodzielną parafię w niedostępnej i biednej górskiej okolicy w regionie Aspromonte, to okazuje się także, że bez osiołka w kapłaństwie się nie obejdzie. I tak niemal 20 lat swej posługi spędza albo przed tabernakulum, albo z Najświętszym Sakramentem na ośle, aby dotrzeć do odległych domów i okolicznych ludzkich siedlisk. A wszystko po to, by na przekór izolacji i życiowej rezygnacji, która dotyka jego parafian, wlać w ich serca nadzieję, którą niesie Chrystus. I choć w latach 20-tych XX wieku ks. Kajetan Catanoso zostaje wezwany przez biskupa do pełnienia kapłańskich obowiązków z powrotem w Reggio Calabria, to już do końca życia będzie szukał ludzi zepchniętych na margines egzystencji. Będzie zatem ks. Kajetan organizatorem inicjatyw mających im pomagać, będzie założycielem Zgromadzenia córek św. Weroniki, będzie kapelanem więziennym i szpitalnym. A po swojej śmierci 4 kwietnia 1963 roku, ks. Kajetan Catanoso, już bez pomocy nieodłącznego osiołka, zostanie wyniesiony do chwały nieba.
redakcja@radioem.pl
tel. 32/ 608-80-40
sekretariat@radioem.pl
tel. 32/ 251 18 07