"Naśladujmy przykład służby, jaki nam pozostawiła Maryja"
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki (C) oraz arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej kard. Stanisław Dziwisz (L) podczas mszy świętej odpustowej sprawowanej na Jasnej Górze, 3 bm. Trwają główne uroczystości święta Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. PAP/Waldemar Deska

"Naśladujmy przykład służby, jaki nam pozostawiła Maryja"

BP KEP

publikacja 03.05.2021 14:46

Trzeba, by każdy z nas gorliwie naśladował ten niedościgniony przykład służby, jaki nam pozostawiła Maryja, nasza Matka i Królowa – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w homilii Mszy świętej, której przewodniczył w Uroczystość NMP Królowej Polski na Jasnej Górze.

KARD WYSZYŃSKI – NIEWOLNIK MARYI
a. Drugi temat to sposób, w jaki owo królowanie Maryi rozumiał „niewolnik Maryi”, Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, w którego życiu od samego dzieciństwa była obecna pobożność maryjna. Początkowo praktykował ją, bo pragnął być wierny rodzinnemu dziedzictwu i doświadczeniu. Z czasem jednak coraz wyraźniej dostrzegał, że Maryja jest faktyczną siłą duchową działającą tak w jego życiu osobistym, jak i w wymiarze społecznym. Tę prawdę odkrywał poprzez trudne wydarzenia swego życia; przeżył dwie wojny światowe, Powstanie Warszawskie, cierpiał też głód i tułaczkę (ks. Robert Wyszomirski, Maryjna droga kardynała Stefana Wyszyńskiego).

W decydujących wydarzeniach życiowych dopatrywał się zawsze obecności Maryi. Po otrzymaniu święceń kapłańskich – w kaplicy Matki Bożej w katedrze włocławskiej w 1924 roku – udał się na Jasną Górę, „aby mieć Matkę, która już będzie zawsze, która nie umiera, aby stanęła przy każdej mojej Mszy” (5.08.1924).

Okres jego studiów w Lublinie przyczynił się do głębszego zrozumienia roli Maryi w życiu Kościoła. Dzięki ks. Korniłowiczowi i kard. Journet dostrzegł, że Kościół – podobnie jak Maryja – jest macierzyński i każdy człowiek ochrzczony ma w nim swoją własną misję do wypełnienia.

W czasie II wojny światowej – poprzez różne znaki, które odczytywał w świetle wiary – doświadczał opieki Maryi. Zachowały się jego kazania wygłoszone w latach 1943– 1944, z których bije jego miłość do osoby i misji Maryi, Matki Jezusa i Matki Kościoła.

Nominację na biskupa lubelskiego oznajmiono mu dnia 25 marca 1946 roku, co uznał również za znak: „Maryja musi być Virgo Auxiliatrix i trzeba z tego znaku skwapliwie korzystać, trzeba się uchwycić tej kotwicy jako nadziei”. Na miejsce konsekracji wybrał Jasną Górę (12.05.1946). Z perspektywy czasu stwierdził, że Maryja – dzięki tajemnicy, której on absolutnie nie rozumie – została właśnie wtedy postawiona na jego drodze, aby go wspomagać w biskupiej posłudze. Na Jasnej Górze napisał też pierwszy list maryjny do kapłanów swojej diecezji a w herbie biskupim umieścił wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej.

Gdy po śmierci kard. Augusta Hlonda w 1948 roku został mianowany Prymasem Polski, przejął wtedy maryjny testament swego poprzednika, który przed śmiercią powiedział: „Pracujcie i walczcie pod opieką Matki Bożej. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”. Uczynił to, uważał bowiem, że „jest obowiązkiem sumienia wszystko postawić w Polsce na Matkę Najświętszą”.

b. A potem nadszedł okres więzienny (25.09.1953 – 28.10.1956). Trzy lata więzienia były dla niego czasem oderwania od Kościoła, ale także czasem łaski, w którym umocnił swoją więź z Matką Bożą. W więzieniu złożył też akt osobistego oddania się Matce Bożej. Stało się to w Stoczku Warmińskim, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP (8.12.1953). Po trzech tygodniach duchowych przygotowań – jakie prowadził według wskazań św. Ludwika Grignion de Montfort – złożył śluby: „Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę, a jako Twój niewolnik poświęcam Ci ciało i duszę moją, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych uczynków moich, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności”.

W więzieniu jasno sobie uświadomił, że – jeśli ktoś zdoła uratować Polskę katolicką – to właśnie Ona: „Niewiasta obleczona w słońce, Bogiem sławiona Maryja”. I tak – w Komańczy wiosną 1956 roku – powstał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, które rozpoczynają się słowami: „Wielka Boga- Człowieka Matko! Bogarodzico-Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo! Królowo świata i Polski Królowo!” Tekst Ślubów zostały potajemnie przewieziony na Jasną Górę a następnie – dnia 26 sierpnia 1956 roku – milionowa rzesza pielgrzymów przybyłych tam złożyła Śluby Narodu Polskiego w łączności z uwięzionym prymasem. To wydarzenie utwierdziło go w przekonaniu o słuszności jego maryjnej drogi. Gdy do Komańczy nadeszła informacja o pozytywnym przebiegu tej uroczystości prymas powiedział: „Ten lud zaświadczył, że Królowa Polski jest najbardziej popularną postacią w życiu Narodu […] Jasna Góra jest wewnętrznym spoidłem życia polskiego, jest siłą, która chwyta głęboko za serce i trzyma cały Naród w pokorze i mocnej postawie wierności Bogu, Kościołowi i jego hierarchii”.

c. Po odzyskaniu wolności ksiądz prymas przeprowadzał Wielką Nowennę (od 1957 do 1966 roku), która miała przygotować Polaków na obchody Tysiąclecia Chrztu Polski. W centrum przygotowań Ksiądz Prymas postawił Maryję i Jasną Górę, był bowiem przekonany, że – aby wiara przetrwała w zderzeniu z programowym ateizmem – musi ona być silna w ludziach. Rozwijał więc różne formy ludowej pobożności: pielgrzymki do sanktuariów, wielkie celebracje religijne, peregrynacje obrazów, nabożeństwa majowe i październikowe. Osobiście angażował się we wprowadzanie w życie przyrzeczeń zawartych w Ślubach Jasnogórskich. Przede wszystkim zaś apostołował słowem, wygłaszając około 400 kazań i przemówień każdego roku. „Obrona Jasnej Góry – to zwycięstwo nad sobą, nad tym wrogiem, którym sam jestem” – mówił.

Nowenna ta zakończyła się w uroczystość Królowej Polski, gdy ksiądz kardynał wraz z całym Episkopatem, wobec kilkuset tysięcznej rzeszy wiernych zebranych u stóp Jasnej Góry, dokonał Aktu całkowitego Oddania Polski w niewolę Matce Chrystusowej za wolność Kościoła w Ojczyźnie i  świecie (3.05.1966). Było to najgłębsze w dziejach związanie losów narodu z Królową Polski.

Dużo komentarzy wywoływało użyte wówczas przez Księdza Kardynała słowo „niewola”. W zniewolonym kraju słowo to raziło wiele osób. Niewielu jednak zdawało sobie sprawę z tego, że to pojęcie ksiądz prymas zaczerpnął wprost z Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort.

Św. Ludwik rozróżniał w tym Traktacie dwa rodzaje zależności od czyjejś władzy; z jednej strony służbę a z drugiej niewolę. Przez zwykłą służbę człowiek zobowiązuje się służyć drugiemu człowiekowi przez pewien czas i za określoną opłatą. Przez niewolę natomiast człowiek zależy zupełnie od swego pana i jest zmuszony służyć mu przez całe życie i bez żadnego odszkodowania lub zapłaty (por. Traktat.., 69). Pomiędzy sługą a niewolnikiem zachodzi wielka różnica. Sługa domaga się zapłaty za swoje usługi, które panu oddaje, natomiast niewolnik niczego nie może wymagać, choćby nie wiem, jak pilnie i ciężko pracował. Sługa pozostaje na służbie u pana przez jakiś czas, niewolnik zaś – na zawsze. Nic tak bardzo nie łączy ludzi ze sobą jak niewola, nic bardziej nie sprawia, że jeden człowiek staje się pełniejszą własnością drugiego (por. Traktat.., 70).

Są dalej – pisał św. Ludwik – trzy rodzaje niewoli: niewola naturalna, przymusowa i dobrowolna. Wszystkie stworzenia są w pewnym sensie niewolnikami Boga, gdyż do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia. W niewoli przymusowej natomiast znajdują się złe duchy i potępieni. Dobrowolnymi niewolnikami z kolei są sprawiedliwi i święci. Dobrowolna niewola jest najdoskonalszą i przynosi najwięcej chwały Bogu, który patrzy w serce, prosi o serce i nazywa się Bogiem serca, czyli Bogiem miłującej Go woli. Przez dobrowolną niewolę przenosi człowiek Boga i Jego służbę ponad wszystko, choćby nawet prawem natury nie był do tego zobowiązany (por. Traktat.., 70). „Czy nie jest słuszne, żeby przy tylu niewolnikach z przymusu nie było niewolników z miłości, którzy by wybrali Maryję na Królową z własnej woli, ofiarując się Jej jako niewolnicy? Jakże to? Ludzie i demony mieliby posiadać dobrowolnych niewolników, a Maryja nie?” (por. Traktat..,75).

Można więc zostać niewolnikiem Maryi z miłości, aby przez to stać się w doskonalszy sposób niewolnikiem Chrystusa. „Maryja nie jest jak inne stworzenia które – gdy się do nich przywiążemy – raczej od Boga nas oddalają, niż do Niego zbliżają. Największym pragnieniem Maryi jest raczej to, by nas zjednoczyć z Chrystusem, swoim Synem; a największe pragnienie Jej Syna: żebyśmy przychodzili do Niego przez Jego świętą Matkę” (por. Traktat.., 75).

„Prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest święte, to znaczy prowadzi duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, boskiej czystości, Jej głębokiego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy i iście boskiej mądrości. Oto dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny” (Traktat.., 108). Paradoksalnie owa „niewola miłości” sprawia, że dzięki niej człowiek staje się w pełni wolny, prawdziwą wolnością dzieci Bożych (por. Traktat..,169).

d. „Od czasów św. Ludwika Marii nastąpił znaczny rozwój teologii maryjnej; przyczynił się do tego istotnie przede wszystkim Sobór Watykański II. Dlatego naukę montfortiańską należy dziś odczytywać i interpretować w świetle nauczania Soboru, przez co nie traci ona bynajmniej swej istotnej wartości” (Jan Paweł II, Do Braci i Sióstr z rodzin montfortiańskich). 8.12.2003). I tak, samo zawierzenie Polaków Matce Bożej będzie współbrzmiało z pracami II Soboru Watykańskiego, zwłaszcza poprzez czuwania soborowe z Maryją Jasnogórską. Pamiętam osobiście te czuwania, które gromadziły parafie, aby modlitwą, poświęceniem i ofiarą wspierać ojców soboru. W czasie jego trwania kard. Wyszyński – w imieniu całego Episkopatu – złoży na ręce papieża Pawła VI Memoriał, zawierający prośbę o ogłoszenie Maryi Matką Kościoła.

I przyszło wielkie zwycięstwo, a było to zwycięstwo Maryi. Największym jego potwierdzeniem w naszych tysiącletnich dziejach okazał się wybór papieża św. Jana Pawła II a następnie odzyskanie wolności przez Ojczyznę i Kościół w Polsce.

Ale na tym nie kończą się bynajmniej – w historii naszego narodu – dzieje maryjnej niewoli miłości. Przed odejściem do Boga kard. Wyszyński powiedział: „Przyjdą nowe czasy, wymagają nowych świateł, nowych mocy, Bóg je da w swoim czasie. Pamiętajcie, że jak kard. Hlond, tak i ja, wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że nie będzie słabszą w Polsce, choćby ludzie się zmieniali” (Anna Rastawicka, Maryja na drogach człowieka w nauczaniu kard. Stefana Wyszyńskiego, Studia Prymasowskie 6(2012)73).

Radio eM

redakcja@radioem.pl
tel. 32/ 608-80-40
sekretariat@radioem.pl
tel. 32/ 251 18 07

WERSJA DESKTOP
Copyright © Instytut Gość Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.