publikacja 18.04.2018 11:36
- W wielu miejscach w zachodniej Europie zakazano mi ewangelizować. Słyszałem: możesz mówić o pomocy, o sprawach socjalnych, ale nie wypowiadaj słów: chrześcijaństwo, Kościół, Jezus - żeby nie drażnić muzułmanów - mówił bp Renatus Nkwande w Bielsku-Białej.
Goście z Tanzanii: bp Renatus Nkwande - pierwszy pasterz istniejącej od siedmiu lat diecezji Bunda oraz pracujący tam bielsko-żywieccy księża: Piotr Koszyk i Grzegorz Drewniak, spotkali się 17 kwietnia z diecezjanami bielsko-żywieckimi zaangażowanymi w pomoc misjom.
Na zaproszenie ks. Janusza Talika, diecezjalnego referenta do spraw misji i ks. prałata Stanisława Wawrzyńczyka, proboszcza parafii św. Maksymiliana w Bielsku-Białej Aleksandrowicach, na spotkanie przy stole, do parafialnej kawiarenki "Emaus", a następnie do kościoła na Mszę św. (sprawowaną w suahili), przybyli współpracownicy misji z Przyborowa, Kończyc Małych, Oświęcimia oraz bielskich parafii Opatrzności Bożej, NMP Królowej Polski, św. Maksymiliana i Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka, a także grupa Młodzieżowego Wolontariatu Misyjnego z Żywiecczyzny, działająca przy konkatedralnej parafii Narodzenia NMP w Żywcu.
Współpracownicy misyjni w aleksandrowickiej kawiarence Emaus
Urszula Rogólska /Foto Gość
Ks. Koszyk pracuje na misjach w Tanzanii już od 1997 r., ks. Drewniak - od 2016 r. (jak żartowali duszpasterze, wciąż nie jest prawdziwym misjonarzem, bo "nie przyjął" żadnego komara i wciąż nie wie co to malaria). W parafii Mugeta, gdzie pracują nasi misjonarze, udało się postawić dwa duże budynki misyjne, jest zaplecze gospodarcze (misjonarze hodują drób, owce) Ze świetlicy parafialnej korzysta ponad 300 dzieci. – Na Mszy św. dorosłych mamy może dwunastu, dzieci - ponad dwieście - relacjonowali misjonarze.
Ks. Grzegorz znalazł sposób, żeby przyciągnąć maluchy do parafii. "Bohaterami narodowymi" Tanzanii zostali… Bolek, Lolek i Reksio. Każde spotkanie rozpoczyna godzina z filmem. Nie brakuje filmów religijnych, ale to bielskie kreskówki robią największą furorę. Ks. Koszyk uśmiechał się, że takich emocji jak na oglądaniu w parafii "Porwania Baltazara Gąbki" i śledzeniu Szpiega z Krainy Deszczowców, nie znajdzie się nawet podczas oglądania najmocniejszego horroru.
Goście z Tanzanii w kawiarence Emaus
Urszula Rogólska /Foto Gość
Dziękując członkom kół misyjnych za każdą okazaną pomoc, zwłaszcza tę przeznaczaną na pomoc w edukacji i codziennej trosce o wyżywienie dzieci i ich rodzin, misjonarze uśmiechali się podkreślając, że w ich parafii naprawdę sprawdzają się słowa, że "kiedy Pan Bóg daje dzieci, daje i na dzieci". - Nigdy nam nie zabrakło pieniędzy na pomoc - mówił ks. Koszyk. - Kiedy przed Świętami Bożego Narodzenia naszych parafian dotknął głód (borykamy się tu często albo z suszą, albo zbyt obfitymi deszczami - to spotkało nas teraz) postanowiliśmy z ks. Grzegorzem zrobić duże zakupy: po 20 kg ryżu, fasoli, innej żywności dla rodzin. I w tym samym czasie dowiedzieliśmy się, że ktoś przekazuje nam ofiarę dokładnie w takiej wysokości, jakiej potrzebowaliśmy. Tak było i wtedy, kiedy zamarzył się nam telewizor do wyświetlania filmów dla dzieci. Idziemy z zaufaniem. Pan Bóg nas nigdy nie zostawił bez pomocy. Teraz z takim samym zaufaniem zaczynamy budowę kościoła i dwie kaplice wyjazdowe tam, gdzie ludzie chcą się spotykać i gdzie pokonują nawet 8 km pieszo, żeby przyjść na Mszę św.
Wolontariusze misyjni z Żywca podczas Eucharystii
Urszula Rogólska /Foto Gość
- Kościół w Tanzanii liczy dopiero 150 lat. Jesteśmy jak malutkie dziecko, dopiero się uczymy być chrześcijanami - mówił bp Nkwande. - Chrześcijaństwo jest rozdrobnione; jest wiele sekt pentakostalnych, jest islam - niegdyś żyjący z nami w pokoju, dziś bardzo się radykalizujący za sprawą islamistów arabskich przybywających do nas z wielkimi pieniędzmi.
redakcja@radioem.pl
tel. 32/ 608-80-40
sekretariat@radioem.pl
tel. 32/ 251 18 07