Zeman: "To moje ostateczne polityczne zwycięstwo"
Milosz Zeman z żoną PAP/EPA/FILIP SINGER

Zeman: "To moje ostateczne polityczne zwycięstwo"

Komentarzy: 1
PAP

publikacja 29.01.2018 06:53

"To moje ostateczne polityczne zwycięstwo" - powiedział zwycięzca wyborów prezydenckich w Czechach Milosz Zeman. "Po nim nie będzie już porażek, bo konstytucja stanowi, że prezydentem można być tylko dwie kadencje, a ja nie zamierzam jej zmieniać" - dodał.

Słowa Zemana wygłoszone na wiecu w sobotę cytuje w niedzielę tygodnik "Politico" w komentarzu zamieszczonym na portalu internetowym.

"Wzmocniony zwycięstwem Zeman, najbardziej Trumpoidalny prezydent w Europie (Europe's Trumpiest president), zapewne będzie kontynuować swój awanturniczy sposób sprawowania władzy" - pisze "Politico".

"Jego wygrana oznacza też dalszy ciąg batalii z Unią Europejską w kwestii imigracji i w sprawie sankcji wobec Rosji, którym Zeman jest przeciwny" - zaznacza w komentarzu.

Niewykluczone - dodaje "Politico" - że na porządku dnia pojawi się kwestia referendum na temat dalszego członkostwa Czech w UE. Jednakże, przy tak niewielkiej przewadze, jaką uzyskał Zeman, takie referendum wymagałoby przejścia przez bardzo skomplikowaną i złożoną drogę prawną - wskazano w komentarzu.

Brukselę ucieszyłoby zapewne zwycięstwo konkurenta Zemana, Jirzego Drahosza, b. szefa Akademii Nauk, zwolennika "silnych Czech w silnej UE i NATO", skłonnego przyjąć grupę imigrantów zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej. Jego przegrana jest ciosem dla tych wszystkich, którzy spodziewali się, że fala populizmu - po ostatnich wyborach we Francji i w Holandii - może się już tylko cofać. "Zwycięstwo Drahosza byłoby darem niebios dla liberałów", ale nim nie będzie - pisze "Politico".

Tygodnik przypomina, że Republika Czeska to jeden z najbardziej eurosceptycznych krajów członkowskich UE. Sondaże wskazują, że poparcie dla członkostwa kraju w Unii Europejskiej jest niewielkie. Niemal trzy czwarte ankietowanych w Czechach jest też przeciwnych przyjęciu imigrantów z krajów muzułmańskich. Z tego punktu widzenia zwycięstwo Zemana powinno było być łatwe - wskazuje "Politico".

Mimo fałszywych oskarżeń wykorzystanych przeciwko Drahoszowi w brudnej kampanii, za którą stała grupa określająca się jako "Przyjaciele Milosza Zemana", utrzymująca, że kontrkandydat obecnego prezydenta był współpracownikiem służ komunistycznych, jest pedofilem, a także zwolennikiem zaludnienia Czech muzułmanami, to jednak nie Drahosz, lecz Zeman musiał się tłumaczyć m.in. ze swych powiązań z Kremlem (także finansowych) i dowodzić, że stan zdrowia pozwala mu na pełnienie urzędu.

"Bez względu na zarzuty z jednej czy drugiej strony, nie sposób nie zauważyć, że zwycięstwo Zemana 51,36 proc. jest niewielkie w porównaniu do wyniku uzyskanego przez Drahosza - 48,62 proc." - podkreśla "Politico" i dodaje: "jeśliby w pojedynku z Zemanem zmierzył się przeciwnik o większym doświadczeniu politycznym, Zeman mógłby przegrać".

Tak twierdzi m.in. Jirzi Pehe, szef praskiej filii uniwersytetu nowojorskiego i niegdysiejszy doradca Vaclava Havla. "Zeman wyglądał na kogoś, kto doskonale radzi sobie z wszelkimi kwestiami politycznymi, podczas gdy Drahosz sprawiał wrażenie nieco zagubionego i przesadnie intelektualnego. W oczach czeskich wyborców, z których większość nie śledzi polityki, Zeman zrobił lepsze wrażenie" - argumentował.

Zwycięstwo Zemana w drugich w historii Czech bezpośrednich wyborach prezydenckich z radością odnotował Tomio Okamura ze skrajnie prawicowej, antyimigracyjnej SPD (Svoboda a Prima Demokracie). "Coraz więcej obywateli Republiki Czeskiej myśli samodzielnie. To oczywiste! Prezydent Zeman jak my promuje demokrację bezpośrednią, jest przeciwny imigrantom i islamistom; jest patriotą i niestrudzonym bojownikiem, który zwalcza międzynarodowy terroryzm" - powiedział w wypowiedzi dla czeskiej telewizji.

Okamuro skrytykował media za ich rolę w kampanii prezydenckiej. Negatywny stosunek do środków masowego przekazu był zaś lejtmotywem kampanii Zemana. Świętując zwycięstwo w sobotę, czeski prezydent po raz kolejny użył w odniesieniu do dziennikarzy określenia "idioci". Lokalne media donoszą, że niektórzy reporterzy byli poszturchiwani a jeden nawet poturbowany przez ochronę Zemana.

Zwracając się do swych zwolenników na wiecu powyborczym, Zeman ponownie - jak podczas kampanii prezydenckiej - podkreślił: "Czechy to nasz kraj! Stop! Zatrzymać imigrantów!"

Premier Andrej Babisz, poproszony o komentarz po zwycięstwie Zemana, zapowiedział przyspieszenie prac na sformowaniem rządu. "Jeśli prezydent przegrał, to znaczy rząd musi się pospieszyć i powstać" - wskazał w wypowiedzi dla telewizji publicznej.

"Przeżyjemy to jakoś, jak zawsze, ale usuwanie szkód zajmie dużo czasu i nie będzie łatwe" - ocenił ze swej strony wygraną prorosyjskiego Zemana Miroslav Kalouszek, szef frakcji parlamentarnej centroprawicowej partii TOP9.

Drahosz zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów zapowiedział, że z życia publicznego nie odejdzie. W powyborczą niedzielę powiedział w rozmowie z Czeskim Radiem: "Przede wszystkim chciałbym zasypać doły między wyborcami Milosza Zemana i pozostałymi. Uważam je za rzecz złą i sztucznie stworzoną (...). Jestem przekonany, że tę przepaść można zasypać". Drahosz chce za kilka tygodni przestawić szczegóły dotyczące swojej politycznej przyszłości.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona

Radio eM

redakcja@radioem.pl
tel. 32/ 608-80-40
sekretariat@radioem.pl
tel. 32/ 251 18 07

WERSJA DESKTOP
Copyright © Instytut Gość Media. Wszelkie prawa zastrzeżone.