publikacja 27.07.2016 19:10
To naprawdę był moment, kiedy serce zabiło mocniej, mówi Jan Dziedziczak, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Wawelski dziedziniec na długo przed przybyciem papieża wypełniali goście, członkowie rządu, politycy, działacze społeczni, członkowie korpusu dyplomatycznego oraz duchowni, nie tylko katoliccy, ale także prawosławni i ewangeliccy. Dla papieża przygotowano skromne podium z herbami Stolicy Apostolskiej oraz Rzeczpospolitej. Jednak najlepszą oprawę temu spotkaniu dawało miarowe bicie dzwonów, rozlegające się co pół godziny. Przypominało czasy chwały Rzeczpospolitej oraz wybitnych przywódców, którzy tutaj gościli. Przeminęli, ale przecież zostali w legendzie tego miejsca. Dzwony słyszały także tłumy zgromadzone pod Wawelem i oczekujące na przyjazd papieża. Obserwowałem je z sali na drugim piętrze zamku królewskiego, gdzie miało się odbyć spotkanie premier Beaty Szydło z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolinem. W momencie kiedy pod Wawelem pojawił się papamobil, wrzawa na ulicy była tak wielka, że słychać ją było pomimo szczelnie pozamykanych okien. Dzwony rozległy się także, kiedy na dziedziniec wawelski wkroczył papież Franciszek w towarzystwie prezydenta Andrzeja Dudy oraz jego żony. Było uroczyście, dostojnie, a zarazem bez pompy czy sztucznej celebracji. Papież był uśmiechnięty, wyraźnie pod wrażeniem tego miejsca. W kontekście papieskiego przemówienia, w którym podkreślał, że po raz pierwszy odwiedza Europę Środkową, dobrze się stało, że pierwsze kroki skierował na Wawel. To było przecież miejsce, gdzie przez wiele pokoleń kształtowane były tożsamość i podmiotowość tego regionu. To władcy rządzący w tym miejscu swoją postawą oraz prowadzoną polityką zdecydowali, że ten obszar w większości pozostał wierny Kościołowi katolickiemu, a jednocześnie zachował zdolność otwierania się na inne kultury. Papież wiele uwagi w swym przemówieniu poświęcił roli pamięci w kształtowaniu tożsamości i podzielił ją na dobrą i złą.
Dobra prowadzi do pojednania i przebaczenia, zła wzmacnia podziały i nie prowadzi do niczego dobrego. W tym kontekście istotne było zwrócenie przez Franciszka uwagi na procesy pojednania z Niemcami i Rosją. Oba przecież zostały zainicjowane przez Kościół, na bazie ewangelicznego przesłania przebaczenia i pojednania. Ważna była także papieska uwaga na temat konieczności podjęcia refleksji na temat rozwiązania kryzysu migracyjnego oraz gotowości przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu; a także solidarność z osobami pozbawionymi swoich praw podstawowych, w tym do swobodnego i bezpiecznego wyznawania swojej wiary.
Kardynał Pietro Parolin spotkał się z premier Beatą Szydło Andrzej Grajewski /Foto Gość
redakcja@radioem.pl
tel. 32/ 608-80-40
sekretariat@radioem.pl
tel. 32/ 251 18 07