Ustawa nie zablokuje badań

dodane 15.02.2018 14:45

Jan Hlebowicz

O kontrowersjach wokół nowelizacji ustawy o IPN mówi prof. Grzegorz Berendt, członek zespołu ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem.

Ustawa nie zablokuje badań   Jan Hlebowicz /Foto Gość Prof. Grzegorz Berendt jest historykiem, wykładowcą Uniwersytetu Gdańskiego, zastępcą dyrektora Muzeum II Wojny Światowej

Jan Hlebowicz: Premier Mateusz Morawiecki powołał Pana w skład 5-osobowego zespołu ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem. Jakie są zadania i kompetencje tego gremium?

Prof. Grzegorz Berendt: Jego zadania ujęto w nazwie. Każdy członek wnosi kompetencje merytoryczne zdobyte w toku pracy zawodowej i dobrą wolę szukania drogi prowadzącej do uspokojenia nastrojów. Jako ekspert w zakresie dziejów Żydów w Polsce oraz relacji polsko-żydowskich będę się wypowiadał na ten temat.

Wrócił Pan kilka dni temu z Izraela. Z jakimi uwagami, opiniami na temat nowych przepisów [zatwierdzonych przez prezydenta Andrzeja Dudę, a jednocześnie skierowanych do sprawdzenia przez Trybunał Konstytucyjny - przyp. red.] się Pan zetknął?

Moja wizyta nie miała związku z działaniami zespołu powołanego przez premiera Morawieckiego. Wyjazd do Izraela wiązał się z promocją Muzeum II Wojny Światowej oraz regionu gdańskiego. Na miejscu spotkaliśmy się z przewodnikami izraelskimi, którzy regularnie towarzyszą wycieczkom do Polski. Spotkanie przebiegło w przyjaznej atmosferze, a moje wystąpienie zostało przyjęte bardzo dobrze. W części poświęconej na pytania z sali nie padła ani jedna wypowiedź związana z obecnym kryzysem na linii Polska-Izrael. Dopiero w kuluarach odbyłem jedną dłuższą rozmowę na ten temat. Przedstawiłem obecną sytuację jako zbieg nieporozumień, oparty na dwóch nieprawdziwych przesłankach, czyli prezentowaniu Izraela jako strony, która popiera stosowanie pojęcia "polskie obozy zagłady", oraz przekonaniu, że polską intencją jest ściganie kogokolwiek, kto mówiłby prawdę o negatywnych czy przestępczych zachowaniach wobec Żydów w czasie II wojny światowej. Ta argumentacja spotkała się z całkowitą akceptacją izraelskiego rozmówcy. Przewodnik dodał jednocześnie, że wiedza przeciętnego Izraelczyka na temat sytuacji w Polsce okupowanej przez Trzecią Rzeszę sprowadza się do Holocaustu. Większość nie ma wiedzy o tym, w jakich warunkach funkcjonowała wówczas ludność nieżydowska.

Mówi Pan o zrozumieniu i akceptacji. Ale w tym samym czasie, gdy Pan rozmawiał z przewodnikami, pod Ambasadą RP w Tel Awiwie odbyła się demonstracja wymierzona w nowe przepisy. Jeden z transparentów głosił: "Polanin. Weiszie na siebie co wy zrobili" (pisownia oryginalna).

To wydarzenie jest pokłosiem negatywnej i nieprawdziwej opowieści o rzekomych polskich intencjach. Nowe zapisy ustawy o IPN traktowane są przez część osób w Izraelu jako próba zamknięcia ust ocalonym z Holocaustu oraz badaczom zajmującym się tą tematyką. Ta mylna narracja o nowelizacji funkcjonuje - w moim przekonaniu - od kilku lat i pochodzi od niektórych osób związanych ze środowiskiem badaczy Zagłady na ziemiach polskich - zarówno izraelskich, jak i z ośrodków w Polsce. Ich interpretacja nowelizacji ustawy o IPN, przedstawiana podczas konferencji, wypowiedzi publicznych, rozmów z prasą, przedostała się również do izraelskich polityków. Zadziałał w tym przypadku zwielokrotniony efekt echa. Po raz pierwszy zetknąłem się z taką mylną narracją już w 2016 r., podczas posiedzenia Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holocauście, który odbywał się w Rumunii. Opowieść o rzekomych polskich intencjach zapisała się w świadomości żydowskich odbiorców. Jednak nie ma nic wspólnego z prawdą.

Jaka jest więc prawda?

Polska ma obowiązek szukać narzędzi obrony dobrego imienia narodu jako ogółu, a także wskazywać, że polskie instytucje państwowe - zarówno działające na uchodźstwie, jak i w konspiracji - nie uczestniczyły w niemieckiej polityce zagłady Żydów. Co więcej - ich stanowisko było od początku negatywne wobec wszystkiego, co Niemcy z Żydami robili. Nowelizacja ustawy o IPN na żadnym etapie jej przygotowania nie miała na celu utrudniać badań naukowych. Powtarzanie tej interpretacji jest działaniem w złej wierze. Ustawa nie zablokuje badań nad wszystkimi aspektami Holocaustu, w tym również relacjami między żydowskimi ofiarami a ich nieżydowskimi sąsiadami.


Cała rozmowa na temat nowelizacji ustawy o IPN oraz o trudnych relacjach polsko-żydowskich w okresie okupacji niemieckiej w 8. numerze "Gościa Gdańskiego" na 25 lutego.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| IPN, MUZEUM II WOJNY ŚWIATOWEJ W GDAŃSKU, POLSKA, RELACJE CHRZEŚCIJAŃSKO-ŻYDOWSKIE, ŻYDZI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 8 Michał 16.02.2018 20:52
Niezalogowany użytkownik Co do prof. Grabowskiego to są wątpliwości czy posługuje się tylko faktami i czy potrafi zachować naukowy obiektywizm. Ale jako naukowiec prowadzący badania faktycznie raczej nie będzie ścigany na podstawie ustawy o IPN.
Środowisko naukowe musi samo radzić sobie w sytuacjach różnych wniosków z prowadzonych badań i potrafić wskazać te, które są prawdziwe i mogą zostać podane nam zwykłym ludziom jako fakty naukowe.
Plusów: 10 Marek 16.02.2018 20:40
Niezalogowany użytkownik @1 ale w cytacie który wymieniłeś nie ma wskazania ani na naród polski ani na państwo polskie. Poza tym cytujesz naukowca więc poniekąd osobę przeprowadzającą badania i podającą fakty, to też wyklucza Cię z ukarania. No chyba, że sobie sam taki cytat wymyślisz - wtedy to co innego.
Plusów: 0 1 16.02.2018 06:46
Niezalogowany użytkownik poniewaz nie jestem oficjalnie uznanym historykiem wystarczy,ze zacytuje prof. Grabowskiego z jego pracy i ksiazki "Judenjagd" ,ze "okoliczni chlopi brali udzial na ochotnika w oblawie na Zydow w zamian za ich przyodziewek"... aby byc oskarzonym o szkalowanie narodu polskiego i bede po sadach ciagany i zmuszany do udowadniania swojej niewinnosci a i tak bedzie wszystko zalezec od ministra sprawiedliwosci,ktory wysle wytyczne prokuratorowi i sedziemu.Jak za komuny.
Plusów: 10 Gość 15.02.2018 22:33
Niezalogowany użytkownik Spokojnie, musi najpierw sprawdzić w Gazecie Wyborczej to odpowie...

wszystkie komentarze >