Filmy Marvela a sprawa polska

dodane 09.02.2018 14:24

Bartosz Bartczak

Bohaterem zostaje ten, kogo za bohatera uznają Amerykanie. Polakom powinno to dać do myślenia.

Filmy Marvela a sprawa polska   kwejk.pl/Laurelmir Mem Kapitan Polska z serwisu Kwejk.pl

Do kin właśnie wchodzi kolejny film Marvela, „Czarna Pantera”. I można byłoby uznać ten film za kolejną superprodukcję z komiksowym suberbohaterem, gdyby nie jego waga polityczna. Czarna Pantera był mianowicie pierwszym czarnoskórym suberbohaterem w komiksach Marvela. A film o jego przygodach jest pierwszą superprodukcją, w której sama Afryka odgrywa tak dużą rolę. Pozostaje tylko pytanie, dlaczego powstał film o afrykańskim superbohaterze, a nie powstały filmy o superbohaterach indiańskich, arabskich czy chińskich? Odpowiedź jest prosta: temat Afroamerykanów jest bardzo ważny w USA. Dużą burzę wywołał temat braku uznania dla czarnoskórych aktorów i reżyserów przez Hollywood. Analogiczny brak uznania dla artystów azjatyckich już takiej burzy nie wywołał. Popkultura, nawet oddając głos mniejszościom, pozostaje amerykocentryczna.

A co ma do tego Polska? Wbrew pozorom bardzo dużo. I najlepiej było to widać podczas ostatniego kryzysu polsko-izraelskiego. Na świecie najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy znaczą coś w USA. Afroamerykanie stanowią dużą i dość dobrze zorganizowaną mniejszość w Stanach. Dlatego akcja afirmacyjna czarnoskórych artystów w kinie przynosi takie efekty. Coraz więcej Afroamerykanów dostaje oscary, a do kin właśnie wchodzi superprodukcja prawie w całości skupiona na Afryce. Podobnie jest z Żydami. Diaspora żydowska w USA jest całkiem spora, a co ważniejsze, doskonale zorganizowana. Sami Amerykanie pochodzenia żydowskiego stanowią poważny odsetek w amerykańskich środowiskach opiniotwórczych, w tym filmowych. Dlatego też żydowskie spojrzenie na II wojnę światową najlepiej przebija się do świadomości ludzi na świecie. Nie bez znaczenia jest też fakt, że Ameryka ma poczucie winy wobec Żydów i Afroamerykanów, odpowiednio za słabe reakcje na Holocaust i za niewolnictwo.

A więc Polska jest na straconej pozycji? W żadnym wypadku. Polacy stanowią bardzo liczną mniejszość w USA. Co więcej, są coraz lepiej wykształceni i zajmują coraz ważniejsze stanowiska w polityce, nauce czy kulturze. Również nasza historia działa na naszą korzyść. Byliśmy ofiarą dwóch największych czarnych charakterów nie tylko w historii, ale i w popkulturze – nazistowskich Niemiec i komunistycznej Rosji. Co więcej, w ostatecznym rozrachunku z oboma tymi czarnymi charakterami wygraliśmy. Byliśmy w czasie II Wojny Światowej zdradzeni przez Zachód dwa razy – we wrześniu 1939 r. i w Jałcie. Amerykanie mają więc podstawy, aby czuć się wobec nas winni. Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie taka a nie inna nasza historia, w tym kwestia Jałty, zadecydowała o takiej popularności marki Solidarności na świecie. I być może pomogła nam w szybkiej integracji ze strukturami zachodnimi.

Dlaczego więc mamy obecnie tak słabą prasę? Być może problem leży w nas samych. A przede wszystkim w próbach niektórych polskich środowisk, mających na celu odcinanie się od naszej historii, a zwłaszcza od naszej martyrologii. Często takie odcinanie wynika z potrzeby poczucia się bardziej członkiem Zachodu. Skoro cały Zachód przeprasza za różne winy, również my powinniśmy dołączyć do chóru przepraszających, jeśli chcemy być członkami Zachodu. Ale przecież to Polacy powinny być przepraszani nie tylko przez Niemców i Rosjan, ale także przez Brytyjczyków, Francuzów i Amerykanów. Żydzi czy Afroamerykanie potrafili zbudować poczucie dumy także w oparciu o swoją martyrologię. Nasza historia może łączyć nie tylko Polaków w Polsce, ale i być platformą współpracy amerykańskiej Polonii, której przecież wielu członków doświadczyło w przeszłości przynajmniej komunistycznych represji.

Polacy mają bardzo dobre podstawy do budowania narodowej narracji. Jak więc powinni się za to zabrać? Przykładem jak nie powinno się tego robić była promocja Okrągłego Stołu. Dogadanie się z komunistami było dużo słabszym symbolem pokonania totalitaryzmu niż zniszczenie jednego z jego reliktów, czyli Muru Berlińskiego. Już lepszy jest kult nieugiętych w walce Żołnierzy Wyklętych. Dobrym działaniem jest też walka o odszkodowania wojenne wobec Niemiec. Od samych pieniędzy ważniejsze jest chyba w tym wypadku przypominanie win Berlina wobec Polski. Opowieść o Polsce, jako o ofierze najgorszych czarnych charakterów XX w., zdradzonej przez przyjaciół, która się nigdy nie poddała i ostatecznie wygrała, jest dobrą legendą dla naszej polityki kulturalnej zagranicznej. Może być wykorzystywana w naszych bojach z nielubianą biurokracją brukselską czy w naszych konfliktach z mającym na Zachodzie kiepską prasę Putinem. Trzeba się tylko wokół tej opowieści zjednoczyć i sprzedać ją w formie strawnej dla Amerykanów.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 17 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 7 Władysław 13.02.2018 23:01
Niezalogowany użytkownik Dalej nie mogę się z Tobą zgodzić.

Gdyby prasa pisała treści zgodne z określoną ideologią to może nie byłoby to obiektywne, ale przynajmniej szczere. Byłoby pole do dyskusji i przekonywania się wzajemnie do swoich racji. Ale prasa jest bezideowa i pisze treści dyktowane interesami (głównie finansowymi) swoich właścicieli. Są wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę, jak mówi stare powiedzenie.

Druga sprawa - na jednym z wcześniejszych wątków dość ciekawie omówiona przez komentujących - podział na lewicę i prawicę jest sztuczny, w rzeczywistości nie ma ludzi czy instytucji, które można określić jako lewicowe czy prawicowe. Widać to od razu jak przeczyta się definicję ww. pojęć i spróbuje zestawić z konkretną osobą czy organizacją. Słowa "lewicowy" i "prawicowy" są używane często w celu manipulowania odbiorcami, którzy zazwyczaj bezrefleksyjnie się utożsamiają z jedną albo drugą opcją.

Human Rights Watch i Amnesty International jak najbardziej są zaangażowane w politykę i to tą na światowym poziomie. Są to organizacje o określonym światopoglądzie, z którym nie każdy się godzi zob. np. Amnesty International a aborcja itp.

Niestety nie potrafię się odnieść do wartości źródeł naukowych, na które się powołujesz - nie jest to moja dziedzina.
Mogę jednak stwierdzić, że Twoje wnioski na pewno naukowe nie są - co to znaczy "widziany w negatywnym świetle"? Na konferencji naukowej na takie stwierdzenie mogłaby paść odpowiedź: "proszę zatem założyć różowe okulary - będzie lepiej" :) Czy w ogóle rozumiesz metodykę jaka została zastosowana w badaniach, na które się powołujesz czy tylko cytujesz ich dziennikarską interpretację z przedruku w jakiejś gazecie?

Gdyby zmiany w ustawie o IPN były tak mało znaczące jak starasz się powiedzieć, to nie budziłyby aż takich emocji za granicą. Ja do końca tego nie rozumiem i dziwię się, że jest tak silna walka z próbą wprowadzenia przepisu o zakazie kłamania na temat współudziału państwa polskiego i narodu polskiego w holokauście. Dlaczego komuś zależy, aby można było taką tezę w dalszym ciągu swobodnie głosić?
Plusów: 0 arek 11.02.2018 21:50
Niezalogowany użytkownik reakacja polskiej strony pozostawia wiele do zyczenia...wydawanie prawa i twierdzenie ze obowiazuje ono kazdego niezaleznie od obywatelstwa czy miejsca zamieszkania mija sie z celem z paru powodow...po pierwsze to jest absurd prawny.....bedziemy karac "zaocznie' cudzoziemcow ktorzy w momecie popelnia 'przestepstwa' nie byli w Polsce? i tym przestraszymy potencjalnych 'przestepcow' ktorzy nagle przestana robic pomylki w gazetach?...a jakby to prawo bylo ustanowine przed tym jak Obama przez pomylke uzyl terminu 'polskie obozy' to wyslalibysmy za nim list gonczy albo skazali go zaocznie? Po drugie, fakt ze Rosja ma podobne prawo (ktore pozwala na karanie Rosjan przeczaczych postanowienia Trybunalu Norymberskiego ktory ani slowem nie wspomnial o ataku Rosji na Polske czy Katyniu) juz zle swiadczy o polskim przepisie. Na kociec powiem ze nie wiem co do mojego miescja zamieszkania ma moje zdanie o muzumanach (ktorych w Chicago jest dosc sporo i nikomu nie przeszkadzaja bo zyja tak jak kazdy inny czlowiek) i jest mi obojetne czy mi wierzysz czy nie. Ale bedac to juz od paru lat ani razu polska amasada nie zorganizowala jakiejs wystawy na temat drugiej wojny swiatowej...a mozliwosci raczej sa bo jest tutaj duza spolecznosc zydowska i napewno razem cos by sie dalo zorganizowac....i nie mowie tutaj o zorganizowaniu wystawy w ambasadzie polskiej bo takie, podobnie jak nowe prawo, mijaja sie z celem bo widownia ogranicza sie tylko do ludzi polskiego pochodzenia ktorzy znaja historie...takie wystawy trzeba organizowac w glownym muzeum miasta, odpowiednio je rozreklamowac w mediach angielskch i przez to edukowac ludzi jak bylo naprawde....
Plusów: 0 arek 11.02.2018 21:02
Niezalogowany użytkownik oczywiscie za kazda prasa ma patrzy na wydarzenia przez pryzmat swojej ideologi...dlatego wlasnie powiedzialem ze prawicowe jak i lewicowe media krytukyja rzad polski...jesli chodzi o zrodla niezalezne to mozna sie oprzec na stanowisku takich organizacji miedzynarodowych jak Human Rights Watch czy Amnesty International one nie sa zangazowane w polityke i zadej agentury nie maja tylko poprostu przeprowadzaja analize sytuacji.....zrodla naukowe ktore sa cenione wsrod naukowcow akademickich w USA to Polity IV - uzywany najczesciej; Index Demokracji autorstwa miedzy innymi Przeworskiego - autorytetu w badaniu demokracji czy w koncu FreedomHouse. Ten ostatni jest najmniej popularny ale mimo wszystko uzywany....niestety proces zbierania potrzebnych danych jest niesamowicie czasochlonny i na dzien dzisiejszy tylko FreedomHouse posiada aktulane informacje i wedlug tego zrodla naukowego polska demokracja zaliczyla spadek....osobiscie nie moge sie doczekac akutlizacji Polity gdzies w polowie roku bo bardzo mnie ciekawi jak ocenia Polske....reansumujac niezaleznie od zrodel Polska jest widzania w negatywnym swietle....przeciez departament stanu USA ktory ma zblizone poglady do PiS pare razy juz krytykowal Polske....nawet dla nich to co robi Polski rzad to juz przegiecie....takie sa niestety fakty...problem z tym ze PiS wie bardzo dobrze jak grac na emocjach...az mi sie przypomnia powiedzienie "Jesli fakty świadczą przeciw nam, tym gorzej dla faktów"....
Plusów: 13 Władysław 10.02.2018 21:40
Niezalogowany użytkownik To co pisze prasa nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Prasa jest tylko narzędziem do realizacji celów jej właścicieli. O prasie nie mówi się "źródło naukowe" a "źródło opiniotwórcze", chyba nie muszę pisać dlaczego tak jest. Dlatego Twoje wnioski dot. przyczyn "słabej prasy" są błędne, a przyczyną błędu są przesłanki, na których się opierasz.
Mam też wątpliwości co do Twojego miejsca zamieszkania - myślę, że nie mieszkasz w USA, bo gdybyś tam mieszkał nie pisałbyś w taki sposób o imigrantach wyznania muzułmańskiego.
Ponadto to nie strona Polska zakłamuje fakty historyczne a jedynie stara się reagować na propagandę, która już od dłuższego czasu dość dynamicznie stara się "wyedukować" obywateli takich krajów jak Francja, USA, Niemcy itp. na temat "rzekomych" zbrodni naszego narodu.

wszystkie komentarze >