PiS nie śpieszy się z projektem "Zatrzymaj aborcję"

dodane 01.02.2018 15:51

Franciszek Kucharczak

W programie prac Komisji Polityki Społecznej i Rodziny na najbliższe półrocze w ogóle nie ma tej ustawy.

PiS nie śpieszy się z projektem "Zatrzymaj aborcję"   Adrian Grycuk / CC 3.0 Beata Mazurek z posłankami Prawa i Sprawiedliwości

6 lutego o 15.30 rozpoczyna się posiedzenie Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, do której zadań należą m.in. prace nad projektem „Zatrzymaj aborcję”. Tymczasem w zamieszczonym na stronie Sejmu programie najbliższych prac komisji nie ma tej ustawy.

Zapytaliśmy przewodniczą komisji Beatę Mazurek o to, kiedy komisja zamierza zająć się projektem.

– Na razie mamy ustalony harmonogram prac na pierwsze półrocze. On został przyjęty przez komisję i trudno mi powiedzieć, czy to będzie zmienione, czy nie będzie zmienione. Na razie realizujemy plan, który został przyjęty w grudniu – poinformowała wicemarszałek Sejmu.

We wspomnianym półrocznym programie prac komisji nie ma w ogóle projektu „Zatrzymaj aborcję”, ponieważ, jak wyjaśniła Beata Mazurek, gdy program był przyjmowany, tego projektu nie było.

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 28 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 kskiba19 10.02.2018 21:45
Raczej faryzeusze, saduceusze mieli popularność ale bez władzy formalnej, a faryzeusze odwrotnie
Plusów: 1 Bartosik 03.02.2018 19:30
Niezalogowany użytkownik Może będzie, ale - jak to Mazurkowa w jednym programie mówiła - "nie za tej kadencji"...
Plusów: 2 Tomasz 02.02.2018 23:16
Niezalogowany użytkownik PIS to mordercy dzieci! Piękne oczka Pani Beaty Mazurek mówią wszystko! Ze nigdy dzieci niewinnych bronić nie będą! Obludnicy , faryzeusze! W Kościołach pierwsze miejsca a bronić najsłabszych nigdy! Saduceusze!
Plusów: 2 thebodzio 02.02.2018 17:02
Niezalogowany użytkownik Państwo nie jest również uprawnione do tego, żeby sankcjonować zabijanie.

Użycie jako argumentu stwierdzenia, że „nie można zmuszać siłą kobiet do rodzenia dzieci, które wkrótce po porodzie i tak umrą” jest intelektualnie nieuczciwe. Jest to niestety tylko hasło propagandowe, które na pierwszy rzut oka jest pociągające, ale po dalszej analizie obnaża swoją prawdziwą naturę, czyli powierzchowność i agresywny ładunek emocjonalny.

Zacznijmy od tego, że u ustawie, o której mowa chodzi o ochronę prawa do życia dzieci, co do których istnieje podejrzenie ciężkiej choroby, a nie „o dzieci, które po porodzie i tak wkrótce umrą”. W praktyce zdecydowana większość przypadków to dzieci z zespołem Downa i Turnera, co w żadnym przypadku nie oznacza wysokiej śmiertelności poporodowej. Owszem, zdarzają się w grupie, którą ma objąć ustawa, przypadki chorób, sprawiających, że szanse przeżycia dziecka po porodzie są znikome, te jednak są bardzo rzadkie. To oznacza, że w tak naprawdę, chodzi o to, żeby wybrać niezwykle drobny wycinek całości problematyki, przedstawić go tendencyjnie, a potem niczym zbyt krótką kołdrą próbować przykryć nim pozostałe przypadki stanowiące w rzeczywistości większość. To zwyczaje wykroczenie przeciwko logice, polegające na zatraceniu właściwych proporcji problemu.

Kolejna rzecz: nawet jeśli skupimy się na przypadkach o wysokiej śmiertelności, to czy nie powinna ona raczej stanowić wyzwania dla medycyny do tego, żeby szukać sposobów walki z chorobami będącymi przyczyną tej śmiertelności, niż zachęty do „zamiatania problemu pod dywan” lub „chowania trupów w szafie”? Nawet dla starożytnych pogan było jasne, że medyk walczy do końca o życie i zdrowie pacjenta, uznając, w pewnym sensie z pokorą, że są sprawy, których nie jest w stanie kontrolować. Wygląda na to, że starożytni poganie byli w tej kwestii lepsi niż poganie współcześni.

Idźmy dalej. Skąd wiadomo, że dziecko jest dotknięte w łonie matki ciężką chorobą? Na podstawie badań. Czy badania są stuprocentowo niezawodne? Sam znam przynajmniej kilka przypadków (bądź znając bezpośrednio konkretne osoby, bądź słysząc o takich przypadkach z pierwszej lub drugiej ręki) ludzi, którzy podobno mieli się urodzić zdeformowani, ciężko chorzy, nie przeżyć porodu etc. Znam też przypadki dzieci, które miały być po urodzeniu okazem zdrowia, a tym czasem ujawniły się u nich ciężkie wady. Wniosek jest taki, że podstawa do decydowania o tym kto może umrzeć, a kto nie, jest wyjątkowo mizerna, a „wyrok” ciężki i nieodwracalny. Czy wobec tego tak ciężko jest prosić matkę, która owszem – przeżywa wielkie rozterki, żeby zaczekała te kilka tygodni?

„Państwo nie jest od zmuszania siłą kobiet do heroizmu…”? A może to odwrócimy? „Państwo jest od tego, żeby bronić życia wszystkich swoich obywateli, nawet jeśli ma to się odbywać za pomocą przymusu”.

Tak krótka fraza, a tyle w niej błędów i problemów… Warto czasem zastanowić się nieco głębiej nad pewnymi sprawami.

Natomiast co do głosowania na PiS czy na jakąkolwiek inną partię: Katolik powinien mieć na uwadze tylko to żeby głosować „na Boga”, tak, żeby i Bóg kiedyś mógł „zagłosować” na mnie… A jeśli głosuje się na kogoś kto wprost deklaruje poglądy przeciwne temu czego Bóg uczy za pośrednictwem Kościoła to jest to głosowanie „przeciw Bogu”.

wszystkie komentarze >