Morawiecki: Polskie produkty rolne powinny być jak najlepiej traktowane w sieciach handlowych

dodane 12.01.2018 15:48

PAP |

Polskie produkty rolne powinny być jak najlepiej traktowane w sprzedaży we wszystkich sieciach handlowych i w ogóle w sprzedaży w Polsce - mówił w piątek premier Mateusz Morawiecki. Apelował też, by rynek europejski był otwarty na polską żywność i by "konkurencja była równa".

Morawiecki: Polskie produkty rolne powinny być jak najlepiej traktowane w sieciach handlowych   PAP/Artur Reszko Premier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w gospodarstwie rolnym

Szef rządu odwiedził w piątek główne zakłady spółdzielni mleczarskiej Mlekovita w Wysokiem Mazowieckiem (Podlaskie), wcześniej we wsi Rębiszewo Studzianki spotkał się też z rolnikami - dostawcami mleka dla tej grupy mleczarskiej.

Podczas konferencji prasowej w Mlekovicie, w towarzystwie ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela i prezesa Mlekovity Dariusza Sapińskiego, premier podkreślał, że bardzo zależy mu na tym, aby polscy rolnicy mieli dostęp - ze swoją produkcją rolną - również na rynki UE, a także "abyśmy eksportowali odważnie na wszystkie rynki".

Poinformował, że minister rolnictwa wdraża właśnie pakiet pięciu ustaw, które wzmocnią pozycję polskiej żywności za granicą.

Morawiecki zwracał przy tym uwagę, że "nie ma polskiego masła na półkach w sklepach na przykład w Danii, a jest duńskie masło w polskich sklepach". A nawet, jak przypomniał, kilka lat temu duński minister gospodarki mówił, że niemożliwe jest, by polskie masło było w duńskich sklepach.

"A przecież wszyscy jesteśmy w jednej Unii Europejskiej. No to jak to jest, że może ktoś nam blokować sprzedaż naszego masła, a my jesteśmy otwarci dla wszystkich produktów zagranicznych? Oczywiście, że jesteśmy, my dzisiaj jesteśmy wzorem jednolitego rynku UE" - powiedział szef rządu.

Premier przyznał, że "niestety" wielkie sieci handlowe w Polsce zdominowane są przez kapitał zagraniczny; zaznaczył że Polska to szanuje, bo jest częścią UE.

Prosił, by jednak te sieci wykazały się "patriotycznym zachowaniem" i by traktowały z szacunkiem, w relacjach handlowych, polskich producentów i rolników. "Będziemy się na pewno bardzo przyglądać, żeby nie było nadużywania pozycji dominującej" - dodał premier.

Przypomniał, że w sieciach handlowych organizowane są np. tygodnie produktów z różnych krajów. Apelował, by co najmniej raz w miesiącu w każdej sieci w kraju był "tydzień polski". "Tak naprawdę przecież produkty polskie powinny tutaj być sprzedawane w ogromnej większości. Tak, jak to jest w krajach zachodnich, które bronią swoich rynków, pomimo że jesteśmy wszyscy częścią jednolitego rynku europejskiego" - dodał premier.

Apelował też, by polskie produkty "znalazły należyte miejsce na półkach". "Patriotyzm dotyczy również polskich produktów" - dodał Morawiecki.

W Wysokiem Mazowieckiem premier zwiedzał najnowszą inwestycję Mlekovity - fabrykę proszków mlecznych. Od dwóch miesięcy trwa rozruch zakładu, który kosztował 300 mln zł i powstał od podstaw. W trakcie konferencji prasowej Morawiecki użył też specjalnej aplikacji na smartfona, by potwierdzić, że mleko używane przez Mlekovitę jest rzeczywiście polskiej produkcji.

Prezes spółdzielni Dariusz Sapiński powiedział, że wizytowana fabryka jest największą tego typu w Europie Środkowo-Wschodniej. Dodał, że w 2017 r. skup mleka całej grupy wzrósł o 11 proc., a obroty przekroczyły - jak to ujął - "grubo" ponad 4 mld zł.

"Sprawny system logistyczny i produkcyjny pozwala na to, że docieramy do wszystkich najmniejszych miejscowości, a 30 proc. eksportujemy do 30 krajów świata" - mówił Sapiński.

Premier Morawiecki podkreślał, że rolnicy i mieszkańcy wsi to "ta część Polski, która jest absolutnie niezbędna, kluczowa dla normalnego funkcjonowania całego kraju".

Przed wizytą w Wysokiem Mazowieckiem, w pobliskiej wsi Rębiszewo Studzianki premier mówił na spotkaniu z rolnikami, że Polska staje się "potęgą" produkcji rolno-spożywczej. Zapewniał też, że branża może być dochodowa i jest dla niego "absolutnie kluczowa".

Minister Krzysztof Jurgiel na konferencji prasowej w Mlekovicie zaznaczył, że jednym z zadań rządu PiS była kwestia "doprowadzenia do opłacalności produkcji rolnej". Mówił, że dwa lata temu, gdy ten rząd rozpoczynał pracę, sytuacja w rolnictwie była "bardzo trudna". Odnosząc się do mleczarstwa powiedział, że obecnie cena mleka sięga 1,6 zł za kg i jest przez rolników akceptowana.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MATEUSZ MORAWIECKI, MRIRW, PAP, PREMIER, PRZETWÓRSTWO, ROLNICTWO, RZĄD, ŻYWNOŚĆ

Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 kskiba19 13.01.2018 22:22
Znieść faworyzowanie podatkowe marketów i sytuacja sama się wyprostuje. Zakupy w markecie to męka, ale sklepów nie sieciowych coraz mniej.
Plusów: 0 max 13.01.2018 17:51
Niezalogowany użytkownik Skąd ma pan te dane że w hipermarketach robi zakupy większość Polaków i większość to produkty pochodzenia polskiego? Myślę że to się zaczyna bo Polacy widzą że w hipermarketach tylko pojedyncze produkty są tańsze reszta często droższa niż w lokalnych sklepach. Często marka jest polska, kod polski a produkt pochodzi z Chin czy Indii jedynie jest np przepakowywany w Polsce. Pod marką sieci handlowej producent jest anonimowy i nikt nie zwraca na niego uwagi także nawet jak będzie produkować wspaniałe wyroby to oklaski i zyski będzie zbierać sieć nie on.
Plusów: 0 jurek 13.01.2018 16:16
Niezalogowany użytkownik Pan Morawiecki mógłby się wybrać do sklepów (sieci handlowych) w których zakupy dokonuje większość Polaków. Tam znaczna większość (przeważając a) produktów spożywczych jest pochodzenia polskiego - także tzw marek własnych. Może w drogich delikatesach (a tam może zakupy robi P. Morawiecki) większość to francuskie sery, duńskie masło, włoska szynk itp.......
Plusów: 0 max 13.01.2018 12:56
Niezalogowany użytkownik Jak zatem nazwiesz wypowiedź ministra gospodarki Danii który mówił, że niemożliwe jest, by polskie masło było w duńskich sklepach. I rzeczywiście tego masła tam nie ma a przecież jest tej same lub lepszej jakości i tańsze i z pewnością Duńczycy by go kupowali. Niestety ale Polska miała być tylko rynkiem zbytu dla produktów starej unii i tanią siłą roboczą, a sama zwijać produkcję. Stąd tak niskie limity mleka dla Polaków które dopiero zniesiono niedawno jak zniszczono produkcję rolną w Polsce w szczególności małe rodzinne gospodarstwa. Mimo zniesienia limitów, pogłowie krów mlecznych w Polsce systematycznie spada. Trudno komuś kto wyprzedał ziemię, łąki, krowy, zalesił pola bo dostawał za to dotacje z unii z powrotem zacząć produkować mleko.

wszystkie komentarze >