Pasterz, nie naukowiec, urzędnik lub polityk

dodane 06.12.2017 20:26

KAI |

Bp Wiesław Śmigiel, nowy biskup toruński w wywiadzie dla KAI mówi o swych priorytetach.

Pasterz, nie naukowiec, urzędnik lub polityk   ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość Bp Wiesław Śmigiel
Dotychczasowy biskup pomocniczy dieecezji pelplińskiej - Wiesław Śmigiel - został mianowany ordynariuszem toruńskim
Bp Wiesław Śmigiel, nowy biskup toruński w wywiadzie dla KAI mówi o swych priorytetach. Są nimi duszpasterstwo i nowa ewangelizacja, rozumiana jako „poszukiwanie zagubionych, pomaganie powrócić błądzącym oraz towarzyszenie poranionym”. Odnosząc się do dzisiejszych polskich problemów, bp Śmigiel przypomina, że „zadaniem Kościoła jest troska o jedność, studzenie radykalnych nastrojów politycznych i nawoływanie do dialogu, który jest ważnym narzędziem uprawiania polityki”.

Ingres bp. Śmigla do katedry toruńskiej odbędzie się w najbliższą niedzielę 10 grudnia o godz. 12.00.

Oto tekst wywiadu z bp. Wiesławem Śmiglem, nowym biskupem toruńskim:

Marcin Przeciszewski (KAI): "Priorytetami dla mnie są ewangelizacja i duszpasterstwo. Innych priorytetów nie mam" - powiedział Ksiądz Biskup tuż po swej nominacji na biskupa Diecezji Toruńskiej. Proszę rozwinąć ten wątek. Jaki kształt winna mieć dziś ewangelizacja u progu XXI stulecia w katolickiej Polsce?

Bp Wiesław Śmigiel: Duszpasterstwo to troska o tych, którzy są w Kościele i są aktywni. Ewangelizację natomiast rozumiem szeroko, jako poszukiwanie zagubionych, pomaganie powrócić błądzącym oraz pastoralne towarzyszenie poranionym. Wszystkie inne działania można zbudować wokół takich priorytetów.

Natomiast w wymiarze społecznym i narodowym dziś w Polsce pojawiły się nowe wyzwania. Zadaniem Kościoła jest troska o narodową jedność, studzenie radykalnych nastrojów politycznych i nawoływanie do dialogu, który jest ważnym narzędziem uprawiania polityki.

Ewangelizacja w XXI wieku powinna czerpać ze źródeł, czyli z Pisma Świętego, aby prowadzić do spotkania z Jezusem Chrystusem. Następnie winna zostać pogłębiona przez katechizację, by wierzący mógł zadomowić się w żywym Kościele. Wszystko zaś winno zaowocować chrześcijańskim świadectwem. Ten klasyczny schemat (ewangelizacja-deuterokatechumenat-diakonia) jest znany w Kościele od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Do tak pojętej aktywności pastoralnej zachęcał również Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. Wydaje się, że jest to najlepsza droga prowadzenia ludzi do zbawienia.

Co w polskim katolicyzmie najbardziej Księdza cieszy, a co boli?

- Cieszy to, że ciągle jest wielu ludzi przyznających się do wiary oraz praktykujących. Cieszy również renesans tzw. wartości konserwatywnych, czyli tych, które są bliższe nauczaniu Kościoła.

Boli powierzchowne przeżywanie wiary, a czasem jej instrumentalizowanie. Ilustrują to takie postawy, które opisują słowa: jestem wierzący, ale praktykuję okazjonalnie; jestem członkiem Kościoła, ale nie chcę pomagać potrzebującym, a „innych” traktuję jak wrogów; przyjmuję sakramenty, ale z Ewangelii i nauki Kościoła przyjmuje tylko to, co mi odpowiada.

Boli mnie także, że zapominamy, iż wiara w Jezusa Chrystusa zobowiązuje do jedności, współpracy, miłości bliźniego, szacunku dla drugiego człowieka, nawet jeśli prezentuje odmienne poglądy lub przynależy do przeciwnego obozu politycznego. Spór i żarliwa dyskusja są wpisane w życie społeczne, ale nienawiść i pogarda dla drugiego człowieka, to zachowania antychrześcijańskie.

Mówi się: "Ecclesia semper reformanda"...

- Kościół nieustannie się reformuje, a raczej w języku polskim lepiej powiedzieć, że się odnawia. Zresztą Karl Rahner porównywał Kościół do żywego organizmu, który nieustannie podlega rozwojowi. Ową reformę jeszcze lepiej oddaje wezwanie Ojca Świętego Franciszka do "pastoralnego nawrócenia". W takim ujęciu w Kościele w Polsce nawrócenia wymagają przede wszystkim ludzie, czyli duchowni, osoby konsekrowane i wierni świeccy. Ludzie Kościoła zawsze mają z czego się nawracać, ponieważ przed Bogiem nikt nie jest bez winy. Ponadto proces nawrócenia winien towarzyszyć człowiekowi przez całe życie i jego owocem jest rozwój duchowy.

W Kościele nie wystarczy być i trwać, na wzór widza i kibica, ale trzeba był uczniem-misjonarzem; apostołem gotowym do chrześcijańskiego świadectwa, poszukiwania zagubionych i głoszenia słowem i czynem Dobrej Nowiny. Zmiana, a raczej odnowa, jest wpisana w życie Kościoła.

Kościół w Polsce ciągle się uczy jak ewangelizować w społeczeństwie pluralistycznym; jak współpracować z władzą świecką dla dobra wspólnego ludzi oraz z poszanowaniem autonomii rzeczywistości ziemskich; jak być bliżej realnych ludzkich problemów.

Na ile i w czym Ksiądz Biskup czerpie inspiracje z obecnego pontyfikatu? A na ile pontyfikat ten może inspirować każdego z nas?

- Ojciec Święty to następca św. Piotra, który został Kościołowi dany przez Ducha Świętego. Św. Jan Paweł II zostawił wielką spuściznę nauczania. Benedykt XVI wskazał drogę wiary pogłębionej intelektualnie. Natomiast Franciszek wzywa do zmiany stylu życia i posługi. Przede wszystkim zachęca, aby być blisko drugiego człowieka i być dyspozycyjnym. Abp Nuncjusz - kiedy przekazywał mi nominację - w rozmowie przypomniał mi słowa Ojca Świętego, że biskup ma być gotowy odebrać telefon od swojego kapłana nawet w nocy. To relacja porównywalna do więzi rodzinnych – ojca i syna.

Papież Franciszek nie jest „hierarchą w tiarze”, który jest odległy, niedostępny i odbiera należne wyrazy czci, ale jest proboszczem świata, który stara się dostrzegać każdego, nawet najmniejszych i najbardziej zmarginalizowanych. To chyba lekcja dla każdego z nas, by nie zadowalać się odświętnym i uroczystym Kościołem, ale by być chrześcijaninem w życiu codziennym, w konkretnych życiowych wyborach.

Jaka jest specyfika Diecezji Toruńskiej, którą obejmuje Ksiądz Biskup?

- Diecezja Toruńska powstała w 1992 roku, kiedy św. Jan Paweł II dokonał nowego podziału administracyjnego Kościoła w Polsce. Jej pierwszym biskupem został bp Andrzej Suski. Jednak swoimi granicami nowopowstała diecezja nawiązuje do terenu historycznej diecezji chełmińskiej. W tym wymiarze diecezja toruńska jest bliska diecezji pelplińskiej, z której pochodzę, gdyż obie diecezje mają wspólną matkę – diecezję chełmińską.

Specyfika diecezji toruńskiej to zakotwiczenie w historii i tradycji, a jednocześnie nowość i dynamizm, które towarzyszyły kształtowaniu się wspólnoty diecezjalnej. To piękna diecezja, z historycznym i zadbanym Toruniem, z Grudziądzem i wieloma mniejszymi miastami; z malowniczymi terenami rolniczymi i wypoczynkowymi. Jednak diecezja - Kościół lokalny, to są przede wszystkim duchowni, osoby konsekrowane i świeccy zaangażowani w ewangelizację.

W Toruniu mamy silny, ogólnopolski ośrodek duszpasterski Radia Maryja i związanych z nim dzieł. Zresztą ingres Księdza Biskupa zbiega się z kolejną rocznicą powstania rozgłośni. Jakie są odniesienia biskupa toruńskiego do tego ośrodka, przecież z definicji to biskup jest odpowiedzialny za całość duszpasterstwa prowadzonego na terenie jego diecezji. Czy w tym wypadku również?

- Staram się dostrzegać w tym ośrodku przede wszystkim to, co dobre i jednoczące. Osobiście widzę w Radiu Maryja ogromny potencjał społeczny i ewangelizacyjny, dlatego liczę na owocną współpracę.

Biskup diecezjalny odpowiada za całość duszpasterstwa na terenie diecezji. Dlatego w pewnym zakresie również za wspólnotę Radia Maryja, ale jednocześnie nie jest to rozgłośnia diecezjalna, ale ogólnopolska oraz docierająca do Polaków poza granicami. Bezpośrednią opiekę nad tym radiem sprawują ojcowie redemptoryści. W strukturach Konferencji Episkopatu Polski działa Zespół Biskupów ds. Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja na czele którego stoi bp Andrzej Suski. Natomiast delegatem ds. Telewizji Trwam KEP jest abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. Dlatego biskup toruński w trosce o środowisko Radia Maryja nie jest osamotniony.

Środowisko Radio Maryja to nie tylko media, ale wiele innych godnych podziwu inicjatyw religijnych i społecznych np. rodzina Radia Maryja skupiająca tysiące ludzi; Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu; sanktuarium - wotum wdzięczności za św. Jana Pawła II z Kaplicą Pamięci Męczenników Polskich; Instytut „Pamięć i tożsamość” im. św. Jana Pawła II oraz udana próba upamiętnienia Polaków, którzy pomagali braciom Żydom w czasie okrucieństw II wojny światowej.

Na ile inspiruje Księdza Biskupa obecny program duszpasterski Kościoła w Polsce, skoncentrowany na Duchu Świętym? Jakich owoców możemy się po nim spodziewać?

- W tym roku program ten porusza tematykę Ducha Świętego w Kościele oraz w życiu poszczególnych chrześcijan. To przede wszystkim refleksja nad sakramentem bierzmowania – formacją przed jego przyjęciem, jak i żywa obecność w Kościele już bierzmowanych.

Wciąż w naszym myśleniu pokutuje troska o przygotowanie do przyjęcia sakramentu bierzmowania. A tymczasem powinna to być formacja, która pozwala potraktować bierzmowanie nie jak cel, ale jako dar w drodze do dojrzałości chrześcijańskiej i dalszego aktywnego bycia w Kościele.

Bierzmowanie niczego nie kończy, a wręcz odwrotnie – po okresie inicjacji chrześcijańskiej - zaczyna się życie wiarą, która wyzwala, daje siłę, ale też zobowiązuje do życia według jej zasad. Zobowiązuje do świadectwa chrześcijańskiego, a nawet w niektórych okolicznościach do obrony wiary.

Program duszpasterski kierunkuje wszystkie wysiłki pastoralne w Kościele w Polsce. Niedocenianie lub nawet lekceważenie ogólnopolskiego programu duszpasterskiego świadczy o małym wyczuciu eklezjalnym, zarozumiałości (bo "wiem więcej"…), a czasem niestety o zwykłym lenistwie.

Kościół powszechny, może nawet bardziej niż Kościół w Polsce - wobec zbliżającego się Synodu Biskupów - żyje sprawami młodych ludzi. W Polsce młodzież wciąż w Kościele trwa. Jak jej nie stracić?

- Jest to jeden z największych problemów współczesnego duszpasterstwa. Jak nie stracić młodych ludzi, którzy ulegają modzie, są bombardowani niechęcią do Kościoła, a również sami nie zawsze mieli okazję doświadczyć żywego Kościoła.

Najprostszą drogą do zachowania młodzieży w Kościele jest duszpasterstwo rodzin, gdyż to jest podstawowe środowisko wychowania w wierze. Jednak rodziny coraz częściej przeżywają rozmaite trudności i przestają być wsparciem dla młodych w ich drodze do Boga i Kościoła.

Dlatego potrzeba żywych wspólnot, ruchów i stowarzyszeń, by tam młodzi mogli znaleźć środowisko wiary. Świat zmienił się na tyle, że dziś nie tyle trzeba młodych izolować od wrogich nurtów, bo to jest niemożliwe, gdyż według określenia Marshalla McLuhana świat stał się globalną wioską, ale przede wszystkim należy dać im możliwość kontaktu przynajmniej z jednym żywym środowiskiem kościelnym.

Polityczna „dobra zmiana” w Polsce przywraca pewien ład wartości konserwatywnych. Może jest więc czas na pogłębienie współpracy Kościoła w tym nurtem politycznym, który gwarantuje nam obronę podstawowych wartości cywilizacji europejskiej? A może linia Kościoła winna być inna? Jeśli tak, to jaka?

- „Dobra zmiana” to nośne hasło polityczne, ale dla mnie dobra zmiana kojarzy się z życiem religijnym i z duchowością, a dotyczy przede wszystkim nawrócenia. Dlatego wolę wypowiadać się na tematy religijne i eklezjalne, niż polityczne. Tym bardziej, że według soborowej konstytucji „Gaudium et spes” posłannictwo, jakie Chrystus powierzył Kościołowi, „nie ma charakteru politycznego, gospodarczego czy społecznego: cel bowiem, jaki Chrystus nakreślił Kościołowi, ma charakter religijny. Ale z tejże religijnej misji wypływa zadanie, światło i siły, które służyć mogą założeniu i utwierdzeniu wspólnoty ludzkiej według prawa Bożego” (KDK 42).

Kościół ze swej natury nie wiąże się, ani nie utożsamia się z żadną partią polityczną. Ma jednak prawo, a nawet obowiązek - w ramach realizacji swej funkcji profetyczno-krytycznej - oceniać życie publiczne oraz wskazywać kierunki jego rozwoju. Natomiast współpraca z władzami świeckimi, opierająca się na poszanowaniu autonomii rzeczywistości ziemskich oraz wzajemnej autonomii państwa i Kościoła, jest potrzebna, ponieważ pomaga roztropnie troszczyć się o dobro wspólne ojczyzny i wszystkich jej obywateli.

Niech Ksiądz uchyli rąbka tajemnicy. Jak zostaje się biskupem, w szczególności diecezjalnym? Kościół ma sprawdzone procedury wyłaniania pasterzy swych diecezji. Jak one wyglądają, jakie kryteria są brane pod uwagę?

- O kryteriach, jakie obowiązują przy wyborze biskupa, trudno mi się wypowiadać, ponieważ cały ten proces objęty jest tajemnicą. Chodzi w nim o wyłonienie kandydatów, którzy odznaczają się po pierwsze głęboką wiarą; po drugie miłością Kościoła; po trzecie dyspozycyjnością i duchem służby. A przede wszystkim są gotowi pomagać ludziom w drodze do zbawienia.

Jeśli chodzi o wewnętrzne procedury jakimi posługuje się Stolica Apostolska przy wyborze biskupa diecezjalnego, to dokładną wiedzę na ten temat posiada watykańska Kongregacja ds. Biskupów, która jest za to odpowiedzialna oraz Nuncjatura Apostolska w danym kraju. Nuncjusz pomaga w wyłonieniu kandydatów, przedstawianych najpierw Kongregacji a potem Ojcu Świętemu.

Wiem jedynie, że zanim pojawią się konkretni kandydaci, jest to poprzedzone zbieraniem informacji. Celem tych działań jest wyłonienie odpowiedniego człowieka na biskupa diecezjalnego. W ramach tej procedury Ojciec Święty za pośrednictwem swoich współpracowników pyta wiele osób o zdanie i prosi o opinie dotyczące danej diecezji i ewentualnego kandydata na jej biskupa.

Odpowiedzi tych udziela się w zgodzie z sumieniem, w poczuciu odpowiedzialności za Kościół oraz w tajemnicy, aby dzielący się swoją wiedzą nie byli skrępowani ryzykiem ujawnienia ich szczerej opinii. Ojciec Święty Franciszek podkreśla, że biskup musi być przede wszystkim duszpasterzem. Biskup to w pierwszym rzędzie pasterz zatroskany o owczarnię, a nie naukowiec, urzędnik lub polityk.

O swym wyborze dowiedziałem się dopiero podczas rozmowy z Nuncjuszem Apostolskim w Polsce, który przedstawił mi decyzję Ojca Świętego. Jest taka zasada, że jeśli nie ma poważnych przeciwwskazań, to nie wolno odmawiać głosowi Kościoła. Ponadto nie wyobrażam sobie, aby Ojcu Świętemu stawiać warunki, to raczej przełożony wyraża oczekiwania wobec podwładnego. W Kościele obowiązuje posłuszeństwo, które nie jest poddaństwem, ale zaufaniem, które opiera się na wierze i zaufaniu do Boga.

Biskup diecezjalny odpowiedzialny jest za "Kościół lokalny", co dokładnie należy rozumieć pod tym pojęciem?

- Kościół lokalny to termin stosowany w teologii i potocznie, zamiennie z określeniem Kościół partykularny - na określenie Kościoła na danym obszarze. W tym pojęciu chodzi głównie o ukazanie z jednej strony koniecznego związku z Kościołem powszechnym, a z drugiej strony idzie o podkreślenie specyfiki i własnych problemów danego terenu. Typową formą Kościoła partykularnego jest diecezja. Jest to wspólnota, na czele której stoi biskup diecezjalny.

Każdy biskup posiada uprawnienia i obowiązki wynikające z przyjęcia pełni sakramentu święceń kapłańskich. Przyjęcie trzech stopni sakramentu święceń (diakonat, prezbiterat i biskupstwo) sprawia, że biskup posiada większe uprawnienia niż prezbiter np. jest zwyczajnym szafarzem sakramentu bierzmowania oraz może udzielić sakramentu święceń.

Natomiast jego zadania związane z administracją i zarządzaniem są już konsekwencją powierzonych mu przez Ojca Świętego funkcji. Biskup diecezjalny zawiaduje diecezją, czyli dba o to, by była ona środowiskiem wzrostu wiary, miłości i nadziei chrześcijańskiej. To właśnie na nim, biskupie diecezjalnym spoczywa odpowiedzialność przed Bogiem, papieżem oraz ludźmi. Ponieważ Kościół katolicki ma strukturę hierarchiczną, to zależności głównie przebiegają w relacji Ojciec Święty – biskup diecezjalny, podlega on bezpośrednio Papieżowi. Wszystkie inne instytucje, urzędy lub kolegia (np. Konferencja Episkopatu Polski) ułatwiają tę relację oraz pomagają w lepszej organizacji struktur eklezjalnych oraz duszpasterstwa.

Dziękuję za rozmowę.

***

Bp Wiesław Śmigiel od pięciu lat jest biskupem pomocniczym diecezji pelplińskiej, pełni też wiele funkcji w Konferencji Episkopatu Polski. Jest członkiem jej Rady Stałej i przewodniczącym Komitetu ds. Dialogu z Niewierzącymi oraz członkiem Komisji Duszpasterstwa, Rady ds. Rodziny, Komisji ds. Polonii i Polaków za Granicą i Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych. Po kanonicznym objęciu diecezji toruńskiej – będzie najmłodszym biskupem na czele polskiej diecezji i jednym z najmłodszych biskupów diecezjalnych w Europie.

Urodził się 3 stycznia 1969 roku w Świeciu. latach 1988-1994 odbył studia w Wyższym Seminarium Duchownym diecezji pelplińskiej. W 1994 r. przyjął święcenia kapłańskie. W okresie 1996-1998 był sekretarzem i kapelanem bp. pelplińskiego Jana Szlagi; a równocześnie redaktorem dwutygodnika diecezji pelplińskiej „Pielgrzym”.

W 1988 r. rozpoczął studia z zakresu teologii pastoralnej na KUL. W 2003 r. obronił doktorat z teologii pastoralnej. W 2010 r. uzyskał habilitację z zakresu teologii pastoralnej na podstawie dysertacji pt. "Uczestnictwo wiernych świeckich w budowaniu Kościoła-Wspólnoty". Od 2011 r. do 2014 r. kierownikiem Katedry Teologii Pastoralnej Szczegółowej KUL.

24 marca 2012 r. został mianowany biskupem pomocniczym diecezji pelplińskiej, a święcenia biskupie przyjął 21 kwietnia 2012 r. w katedrze pelplińskiej. Jego dewiza biskupia brzmi: "Omnibus omnia factus" - "Stawszy się wszystkim dla wszystkich".

Marcin Przeciszewski / Toruń

«« | « | 1 | » | »»