Adwent to czas przyjścia

dodane 04.12.2017 21:00

- Adwent zazwyczaj kojarzy nam się z czasem oczekiwania. Nie masz pojęcia, skąd to się wzięło? Dlatego, że łacińskie adventus oznacza przyjście - tłumaczył o. Adam Szustak OP.

Adwent to czas przyjścia   Justyna Liptak /Foto Gość Rekolekcje z o. Szustakiem potrwają do środy 6 grudnia

W kościele św. Mikołaja w Gdyni trwają rekolekcje adwentowe prowadzone przez o. Adama Szustaka OP. 

- "Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!" - przytoczył rekolekcjonista.

- Przyglądając się uważnie Ewangelii wg. św. Marka, łatwo się zorientować, że jest to ostatnia nauka, którą Jezus skierował do swoich uczniów. Zdaje się do nich mówić: "Chłopaki, idę w daleką podróż i nie wrócę. Zostawiam wam świat, a wraz z nim obowiązki i role. Mam do was tylko jedną prośbę - otwórzcie drzwi, kiedy wrócę i zapukam" - mówi o. Szustak.

- To jest genialna Ewangelia na początek Adwentu, bo pokazuje, o co dokładnie chodzi Jezusowi. Chce, abyśmy wpuścili Go do serca, byśmy byli z Nim blisko. Chce z nami zasiąść do stołu - wyjaśnia.

O. Szustak zaznaczył, że niektórzy z Adwentu zrobili takie duchowe zmaganie, kiedy to obierają sobie różne cele, np. niejedzenie słodyczy. - Szczerze? Jeżeli na czekoladowej abstynencji będzie opierało się wejście do nieba, to ja tam nigdy nie wejdę - mówi rekolekcjonista. - Jezus nie mówi do nas: „Proszę was, jak przyjdę, to nie jedzcie cukierków”. Chce raczej, abyśmy na Niego czekali i otworzyli Mu drzwi - byśmy byli gotowi przyjąć Go do serca - tłumaczył o. Szustak.

Konferencje głoszone przez znanego rekolekcjonistę i youtubera przyciągnęły do świątyni nie tylko parafian, ale również gości z różnych zakątków Trójmiasta. - Przyjechałem z Gdańska i nie żałuję. Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszałem rekolekcje głoszone w tak prosty, a jednocześnie mocny i głęboki sposób - mówi pan Wojciech.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ADWENT, GDYNIA, O. ADAM SZUSTAK OP, REKOLEKCJE, REKOLEKCJE ADWENTOWE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 zPołudnia 05.12.2017 23:08
Niezalogowany użytkownik Ktoś grupie opowiada ciekawe (wartościowe) rzeczy. Niektórzy jednak zastanawiają się ile razy użył jakieś słowo czy ma czyste paznokcie albo czy .... inne sprawki, które nie mają znaczenia i w sumie jest alibi do "nicniezmieniania". Ja często spotykam się z tym, że adwent to czas kiedy ktoś nie je słodyczy, nie chodzi na imprezy etc. Jeśli za tym idzie jakiś sens - np. odmawiam sobie by uczyć się walki z moją słabością to super, ale czy nie częściej jest to raczej dieta z duchową przykrywką? Śmiej się z cukierków ale zrób to podając swoje "zadania" - może masz postanowienie by codziennie przeczytać 1 rozdział Nowego Testamentu ? Czy jedzenie słodyczy jest obżarstwem w konsekwencji grzechem i tak dalej? Czuję tu dedukcję uczonych w Prawie, a Jezus nie do tego się odwoływał. Jeśli mówił by odciąć to co jest powodem grzechu to nie mamy dokonywać samookaleczeń! Postarajcie się zrozumieć istotę przekazu, polecam
Plusów: 0 @pelek 05.12.2017 15:49
Niezalogowany użytkownik Odnoszę wrażenie, że czytasz i nie rozumiesz, o czym rekolekcjonista mówi...
Plusów: 0 Snajper 05.12.2017 13:32
Niezalogowany użytkownik „proszę was, jak przyjdę, to nie jedzcie cukierków” hahaha, można mieć do o. Szustaka różne zastrzeżenia, ale poczucie humoru ma świetne :-D
Plusów: 8 pelek 05.12.2017 12:01
Niezalogowany użytkownik Post, obok modlitwy i jałmużny, jest jednym z trzech filarów życia duchowego. A obżarstwo jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Zatem - tak, można nie wejść do nieba z powodu obżarstwa. To są podstawowe prawdy katechizmowe i dziwię się, że duchowny, który powinien być świadomy tych prawd tak je lekceważy. Nie ma to jak do własnej słabości dobudować filozofię i podlać ją chrześcijaństwem. Ten wstręt do ascezy jest dość symptomatyczny dla sporej części posoborowego duchowieństwa, a pogardy dla ćwiczenia ascetycznego jakim jest post ofiarowany w konkretnej intencji nie da się obronić.

wszystkie komentarze >