Gitara elektryczna, perkusja, fortepian czy syntezator to nie instrumenty liturgiczne

dodane 03.11.2017 16:24

KAI |

Gitara elektryczna, perkusja, fortepian, czy syntezator - to tylko niektóre instrumenty, których nie można wykorzystywać w czasie liturgii eucharystycznej. Przypomina o tym zatwierdzona ostatnio przez KEP instrukcja o muzyce kościelnej.

- Cieszę się, że wiele miejsca w tym dokumencie poświęcono chorałowi gregoriańskiemu - powiedział ks. Andrzej Zarzycki, wykładowca muzyki kościelnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu.

Ks. Andrzej Zarzycki przypomniał, że dokument zatwierdzony na 377. Zebraniu Plenarnym KEP odwołuje się do Instrukcji Musicam sacram sprzed 50 lat oraz do jej odpowiednika na gruncie polskim – Instrukcji Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II z 1979 roku.

Wiele emocji na temat instrukcji o muzyce kościelnej budzi rozdział ósmy o muzyce instrumentalnej. Można tam przeczytać, że w czasie liturgii nie powinno się używać gitary elektrycznej, perkusji, fortepianu, czy syntezatora. Niektóre z tych instrumentów używają niektóre grupy formacyjne, działające przy parafiach.

- Generalnie muzyka powinna towarzyszyć człowiekowi w czasie liturgii, a nie dominować, czy nawet przeszkadzać. Jeśli chodzi o grupy formacyjne. Trudno, by bębny była akceptowane przez starsze pokolenie, wychowane na liturgii przedsoborowej. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest używane tych instrumentów w czasie mszy świętych, w których udział biorą członkowie tych wspólnot - powiedział ks. Zarzycki, który był gościem Radia Plus Radom. - Czasem przez dobre intencje możemy zniechęcić ludzi, by weszli do takich wspólnot - dodał kapłan.

Ks. Zarzycki był również pytany, czy wyobraża sobie obchody 3 Maja, czy 11 listopada bez udziału orkiestry wojskowej. - Instrukcja mówi, że podczas uroczystych obchodów liturgicznych we wnętrzu kościoła dopuszczalny jest udział orkiestry. W czasie celebracji poza kościołem oraz podczas procesji ważną rolę może spełnić zwłaszcza orkiestra dęta - poinformował wykładowca muzyki kościelnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu.

Ks. Zarzycki przypomniał też, że we wszystkich kościołach katedralnych, bazylikach i sanktuariach powinny być sprawne i wartościowe pod względem brzmieniowym organy piszczałkowe, zatrudniony organista I stopnia, chór kościelny prowadzony przez kompetentnego dyrygenta, Msza święta w języku łacińskim z udziałem scholi gregoriańskiej. - Trzeba lat pracy, by takie schole gregoriańskie powstały. Nie jest to łatwe zadanie, ale możliwe do realizacji - powiedział ks. Zarzycki.

Liturgista ks. Tomasz Herc zwrócił uwagę, że w liturgii nie ma miejsca na wykonywanie muzyki świeckiej. - Nie wolno wykonywać utworów typu "Hallelujah" Cohena, czy "Niech mówią, że to nie miłość" Rubika. Ponadto dobór repertuaru śpiewów na I Komunię świętą powinien uwzględniać możliwości percepcyjne i wykonawcze dzieci, ale nie może to usprawiedliwiać wprowadzania do liturgii piosenek religijnych. Należy zwrócić uwagę szczególnie na piosenki z gestami, aby nie zinfantylizować liturgii - stwierdził ks. Herc.

Instrukcja o muzyce kościelnej mówi, że organizując koncerty w kościołach, artyści powinni występować poza prezbiterium. Ponadto prelekcji ani komentarza do koncertu nie należy prowadzić z ambony. Organizując takie koncerty w kościele potrzebna jest zgoda biskupa diecezjalnego. W seminariach duchownych powinien być realizowany program nauczania muzyki kościelnej zgodnie z przyjętym Ratio studiorum. Należy też prowadzić systematyczne ćwiczenia śpiewu gregoriańskiego. Zaleca się także organizowanie diecezjalnych kursów dla psałterzystów i kantorów.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MUZYKA LITURGICZNA

Przeczytaj komentarze | 63 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 NJ 09.11.2017 11:12
Niezalogowany użytkownik Z fachowcami od muzyki tego ewidentnie nie przedyskutowano. Oczekiwanie, że ludzie będą w stanie śpiewać chorał na mszy jest mżonką, wynikającą z znieznajomości historii muzyki. Chorał nigdy nie był śpiewany przez ogół wiernych, ale był domeną wąskich grup, kształconych w jego śpiewaniu. Obecnie ludzi potrafiących śpiewać chorał czy choćby z grubsza orientujących się jak go wykonywać jest bardzo mało. W dodatku notacji chorałowej nie da się przełożyć na współczesny zapis nutowy. Z grupą profesjonalnych muzyków ćwiczyliśmy Missa de Angelis przez kilka miesięcy pod wodzą specjalistki od chorału. Czy kiepsko śpiewany chorał to dobra muzyka?
Plusów: 0 NJ 08.11.2017 11:26
Niezalogowany użytkownik Bardzo trafnie to ujęłaś, Mario, porównując muzykę do świątyń. Jakość muzyki nie ma nic wspólnego z jej stylem. Dziś nie budujemy gotyckich katedr choć za ich formą stoi piękna teologia i są wśród nich prawdziwe architektoniczne perły. Jednak i w gotyckim stylu są budowle bardziej i mniej udane. Podobnie jest z kompozycjami chorałowymi. Są one wytworem pewnej epoki. I można je śpiewać dobrze, przeciętnie i koszmarnie. Tak jak modlimy się dziś w gotyckich świątyniach, tak i chorałem modlić się można, ale takich kompozycji dziś nie tworzymy, bo gust muzyczny ewoluuje. Tak jak mamy piekne i mniej udane świątynie w różnych stylach, tak samo mamy muzyczne arcydzieła i słabsze kompozycje w każdym stylu (z chorałem włącznie). Z reguły z minionych epok pozostają żywe te najlepsze lub te, które najlepiej odpowiadają naszej wrażliwości muzycznej. W muzyce współczesnej też mamy świetne utwory, kompozycje przeciętne i gnioty. W każdej z jej odmian stylistycznych. Tych ostatnich jest więcej niż w muzyce z epok minionych, bo sito czasu jeszcze nie zadziałało. Poza tym jakość muzyki zależy nie tylko od jakości kompozycji ale i od wykonania. Nawet arcydzieła brzmnią koszmarnie w rękach (czy gardłach) niekompetentnych wykonawców. Poza tym - jak zauważyłaś -
dobra modlitwa nie zawsze ma miejsce w najpiękniejszej świątyni i przy najlepszej muzyce. Powinniśmy dbać o możliwie najwyższą jakość muzyki towarzyszącej liturgii, bo Bogu należy ofiarować to, co mamy najlepszego. Jednak klasyfikowanie instrumentów na świeckie i liturgiczne nie ma sensu, podobnie jak stawianie jednych stylów muzycznych ponad innymi.
Plusów: 3 JAWA25 06.11.2017 11:30
też tak mi się wydaje
Plusów: 4 Gość 06.11.2017 10:27
Niezalogowany użytkownik Podczas Mszy najbardziej przeszkadza brak ciszy. O ile ksiądz powinien używać mikrofonu, by wszyscy go dobrze słyszeli, to już organista mógłby obejść się bez wzmacniaczy dźwięku. Hałas w kościele, nawet spowodowany organami, uniemożliwia modlitwę.

wszystkie komentarze >