Życie. Śmierć. Zmartwychwstanie

dodane 27.10.2017 09:30

ks. Stanisław Gańczorz

Gdy myślę o swojej śmierci – lepiej żyję. Często myśl o jej nieuchronności jest punktem wyjścia dla rozważania o zmartwychwstaniu. I nie jest to jedynie homilia, kazania czy refleksja cmentarna.

Życie. Śmierć. Zmartwychwstanie   Henryk Przondziono /Foto Gość Ks. Stanisław Gańczorz

Spojrzenie z perspektywy rzeczy ostatecznych (życie, śmierć, Sąd Boży, czyściec, niebo (lub nie daj Boże piekło) zmusza do stałego wysiłku, naprawy własnego życia, a w konsekwencji i społecznego. Jestem świadomy niedoskonałości świata czyli nieustannych skutków grzechu pierworodnego oraz łaski Boga jak i mojej odpowiedzi wyrażonej wysiłkiem życia według zasad wiary.                                                                                  

 „Dlatego – jak pisze Dariusz Karłowicz w książce „Koniec snu Konstantyna”– stałe napięcie między pragnieniem samotności a obowiązkami wobec wspólnoty, lojalnością i obcością wobec świata, słodyczą kompetencji i trudem politycznej „praksis” to jeden z tych elementów europejskiego dziedzictwa, których równowaga zmniejsza ryzyko katastrofy.”

„ Ten wielofunkcyjny bezpiecznik naprawdę zasługuje na rekomendację – chroni zarówno przed prowadzącą do krwawych utopii pychą rozumu jak i przed obojętną na sprawy wspólnoty ucieczką w kontemplację, przed bezmyślnym aktywizmem, ale i nie mniej groźnym sceptycznym paraliżem woli.” Życie może być wyprawą udaną lub porażką. Chcę tego pierwszego. Nie jest mi potrzebna Wielkanoc jako święto lukrowanych baranków i zajęcy, lecz nadziei. Szkoda, że zbyt rzadko idę do chorego z „wiatykiem” a więc sakramentem spowiedzi, Komunii św., sakramentem chorych i błogosławieństwem Apostolskim wraz z odpustem zupełnym na wypadek śmierci.  To również zapewnienia zbawienie, nawet dla tych, którzy pracowali o denara (niebo) tylko jedną godzinę unikając całego ciężaru dnia i spiekoty. Oni, by mogli mieć (zbawienie, niebo, szczęście)ale nie zawsze chcą chcieć (stwierdzam  parafrazując Stanisława Wyspiańskiego).Część chrześcijan wychowanych na komputerowych grach wie, że śmierć znaczy tyle co kliknięcie myszką. A ponieważ w mediach trup wirtualny i trup realny pojawia się na tym samym ekranie, śmierć nie istnieje, choć jest. Wielu świętych i Ojców Kościoła mówi:  Żyjcie tak, jak byście mieli każdego dnia umrzeć. A  pracujcie, dobrze wykonując pracę codzienną i uświęcając się poprzez jej realizację – jakbym, ja i ty miał żyć wieczne. Czyli żyj w łasce uświęcającej tzn. bez grzechu ciężkiego. Tylko tyle i aż tyle.  Oczywiście „ na słońce i na śmierć nie można patrzeć ciągle”. Jak pisał Rochefoucauld, ale usuwając ją ze owej świadomości, ja żyję gorzej. A ty?

 

«« | « | 1 | » | »»