Miliarder z zarzutami, syn kontrowersyjnego ex-prezydenta i Japończyk walczą o władzę u naszych sąsiadów

dodane 12.10.2017 13:19

Bartosz Bartczak

Już za tydzień wybory w Czechach. Dla Polaków ich wynik może być bardzo interesujący.

Miliarder z zarzutami, syn kontrowersyjnego ex-prezydenta i Japończyk walczą o władzę u naszych sąsiadów   Roman Koszowski / Foto Gość Praga, stolica Czech.

Zwycięzca wyborów w Czechach jest już raczej znany. Będzie nim Andrej Babis i jego liberalno-populistyczna partia ANO. Kontrowersyjnemu miliarderowi nie szkodzą zarzuty prokuratury w sprawie wyłudzeni dotacji z Unii Europejskiej. Walka wyborcza toczy się raczej o to, kto będzie koalicjantem lidera wszystkich sondaży.

Mało jest chyba prawdopodobna koalicja ANO z socjaldemokratyczną CSSD. Raz, że współpraca rządowa czeskich socjaldemokratów z Andrejem Babisem skończyła się w niezbyt przyjaznej atmosferze. Dwa, że dotychczas rządzący socjaldemokraci, choć drudzy w sondażach, to jednak mają tak niewielkie poparcie, że czują już oddech komunistów.

Drugi oddech wydaje się łapać, kiedyś potężna, centroprawicowa ODS. Na gwiazdę tej partii wyrasta Vaclav Klaus Junior, syn byłego, eurosceptycznego prezydenta Vaclava Klausa. Partia ta jest wymieniania jako potencjalny koalicjant ANO. Partia ta prezentuje mocno eurosceptyczne i konserwatywne (jak na Czechy) poglądy. Co ciekawe, politycy tej partii przekonują, że jest ona najlepszym wyborem dla czeskich katolików.

Nurt eurosceptyczny jest generalnie silny w czeskiej polityce. Obok komunistów i ODS, Unii Europejskiej miłością nie darzy też antyimigrancka partia Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD). Partii tej przewodzi Tomio Akamura, przedsiębiorca czesko-japońskiego pochodzenia. Partia ta notuje stabilne poparcie około 8 proc. Czechów i wydaje się pewna wejścia do parlamentu.

Do czeskiego parlamentu wejdą też chadecy z KDU-CSL, liberalni konserwatyści z TOP 09 i Czeska Partia Piratów. Jeśli ci ostatni przekroczyliby próg wyborczy, to Czechy stałyby się drugim krajem na świecie po Islandii, w którym w narodowym parlamencie reprezentowany jest ruch polityczny wyrosły na walce o wolność korzystania z zasobów internetowych.

Andriej Babisz, prawdopodobnie przyszły premier Czech, jest określany mianem populisty, ale i pragmatyka. On sam określa się mianem zwolennika „rządów menadżerskich”, wzorowanych na mechanizmach kierowania firmą. Biorąc pod uwagę, że trzon jego koalicji rządowej mogą stanowić partie eurosceptyczne i że cieszy się on wsparciem eurosceptycznego prezydenta Zemana, można zaryzykować stwierdzenie, że Czechy po wyborach staną się członkiem polsko-węgierskiej koalicji przeciw brukselskim elitom.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |