Do Łodzi wrócili harcerze, którzy przebywali na tragicznie zakończonym obozie w Suszku

dodane 13.08.2017 08:22

PAP |

Do Łodzi powróciła w sobotę późnym wieczorem grupa harcerzy przebywających na obozie w Suszku (Pomorskie), który został zniszczony przez nawałnicę. Zginęły dwie nastoletnie harcerki, 37 osób zostało poszkodowanych.

Do Łodzi wrócili harcerze, którzy przebywali na tragicznie zakończonym obozie w Suszku   PAP/Grzegorz Michałowski Autokary z grupą harcerzy z obozu w Suszku

W Łodzi na młodzież czekali m.in. rodzice, dziadkowie, koledzy.

Wśród oczekujących był dziadek 14-letniego Kuby. W rozmowie z PAP przyznał, że informacja o tym, co się stało na obozie była dla niego szokiem. Jak mówił rano włączył telewizor i wtedy usłyszał o tragedii, która wydarzyła się w miejscowości, gdzie na obozie przebywał jego wnuczek. Przyznał, że początkowo nie zdawał sobie sprawy z "powagi sytuacji". Dopiero jak poinformowano, że zginęły dzieci, to sprawa zaczęła być poważna - mówił.

Wyjaśnił, że nie można było się bezpośrednio skontaktować z wnuczkiem, bo jeszcze przed wyjazdem było polecenie organizatorów obozu, aby nie brać telefonów komórkowych. Kontakt był tylko z drużynowym. "To właśnie on zadzwonił do córki i powiedział, że z Kubą jest wszystko ok., że chłopak ma tylko lekkie zadrapania" - wyjaśnił.

Na przyjazd swoich koleżanek i kolegów czekała też jedna z łódzkich harcerek. Jak powiedziała, wiadomość o tym, co się dzieje na obozie, otrzymała w środku nocy. Przyznała, że była to dla niej wielka trauma i niedowierzanie. "Nikt nie spodziewał się, że jakakolwiek burza, która przechodzi przez obóz, skończy się tak tragicznie" - mówiła.

Sama jeździ na obozy od ponad 10 lat. Przeżyła wiele burz, ale nigdy nie było tak dramatycznej sytuacji. Nie znała osobiście harcerek, które zginęły, ale - jak zaznaczyła - w harcerstwie wszyscy są siostrami i braćmi, i dlatego są one bliskie jej sercu.

W sobotę późnym wieczorem z dziennikarzami spotkał się wojewoda łódzki Zbigniew Rau, który był na miejscu zdarzenia. Jak poinformował, w czterech szpitalach pozostało jeszcze 12 dzieci. "Większość harcerzy wróciła w ciągu dnia z rodzicami. Ostatnia grupa - ponad 20 osób - przyjechała autokarem" - wyjaśnił. Dodał, że w podróży towarzyszyły im panie psycholożki.

Podziękował służbom wojewody pomorskiego, także samorządom w powiecie chojnickim za opiekę nad harcerzami.

Obecny na spotkaniu z mediami łódzki kurator oświaty Grzegorz Wierzchowski powiedział, że od niedzieli pracownicy kuratorium będą kontaktować się z dyrektorami i wychowawcami tych szkół, w których uczyli się uczestnicy obozu, a rodzicom, uczniom, zostanie udzielona niezbędna pomoc.

Poinformował również, że w niedzielę strażacy skontrolują siedem obozów znajdujących się na terenie woj. łódzkiego. "Z tego, co wiem wszyscy, ich uczestnicy są bezpieczni" - dodał.

Z kolei rzecznik łódzkiego okręgu ZHR Grzegorz Bielawski zapewnił, że na miejscu obozu trwa akcja zbierania wszystkich rzeczy, które zostały pozostawione przez uczestników.

Służby wojewody przypomniały, że na hasło "Dzieci z Suszka" poza kolejnością udzielana będzie pomoc psychologiczna dla uczestników obozu harcerskiego w Suszku i ich rodziców. Szczegółowe informacje można uzyskać pod numerem telefonu: 42 71 55 777.

Również zespół wykwalifikowanych psychologów ze Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi oczekuje na harcerzy i opiekunów - uczestników obozu.

Na trzytygodniowym obozie w Suszku przebywało 130 harcerzy z łódzkiego okręgu ZHR. Opiekę nad nimi sprawowało, zgodnie z obowiązującymi przepisami ośmiu wychowawców. Obóz został zatwierdzony w Kuratorium Oświaty zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi przepisami.

Harcerze mieli wrócić do Łodzi wrócić 16 sierpnia. W nocy z piątku na sobotę - w wyniku gwałtownych burz i wiatrów, jakie przeszły nad Pomorzem - obóz został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa. W wyniku nawałnicy zginęły dwie dziewczynki. 37 osób zostało poszkodowanych.

W niedzielę o godzinie 20.15 w klasztorze o.o. Dominikanów w Łodzi odbędzie się czuwanie zakończone mszą św. w intencji zmarłych harcerek i wszystkich poszkodowanych, wraz z ich rodzinami. Także w niedzielę w łódzkiej archikatedrze o godz. 19.00 odbędzie się wieczorna msza św. w tej intencji.

W Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej została zarządzona żałoba.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| PAP, POGODA, WYPADKI

Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Gość 14.08.2017 13:55
Niezalogowany użytkownik to był obóz harcerski a nie jakieś kolonie w hotelu, wypadki się zdarzają: samolot z turystami może spaść, hotel się zapalić, samochód którym jedziesz na wakacje ulec wypadkowi... I tak liczba ofiar jak na kataklizm widoczny na niektórych zdjęciach w necie była ... mała. Jak wspomniała jedna z harcerek w artykule - niejedną burzę pod namiotami się przeżyło. Nie chcesz by harcerze napewno nie ginęli pod namiotami - zakaż organizowania obozów harcerskich
Plusów: 0 Gość 14.08.2017 11:59
Niezalogowany użytkownik Zanim kogokolwiek obrazisz nazywając ignorantem zastanów się czy Ty masz jakiekolwiek pojęcie na temat na który się wypowiadasz. Z przykrością muszę powiedzieć, że nie masz bladego pojęcia. Bez pozdrowień
Plusów: 2 Gość 13.08.2017 17:49
Niezalogowany użytkownik Czy kiedykolwiek byłeś z dziećmi na obozie? Wychowanie Skautowe i harcerskie jest surowe i to że nie ma telefonu jest rzeczą normalną. Pogoda każdego może zaskoczyć.
Plusów: 4 Gość 13.08.2017 10:42
Niezalogowany użytkownik Ta trąba powietrzna to zjawisko, którego nie da się przewidzieć i nie ma przed nią ratunku. Nawet przebywanie w murowanym budynku przed nią nic chroni, bo potrafi murowane budynki zmieść, co mozna zobaczyć w relacjach reporterów telewizyjnych. Rozumiem złość w tej wypowiedzi, bo jest odruchem na wielkie nieszczęście i niezrozumiałe, niszczycielskie zjawisko przyrody, ale pretensje do kadry i organizatorów obozu są niesprawiedliwe i nieuzasadnione, warto posłuchać wypowiedzi osób, które z dala obserwowały to zjawisko.

wszystkie komentarze >