Nie przejeść nadwyżki budżetowej

dodane 11.07.2017 19:26

PAP |

Nadwyżkę budżetową, wynikającą z dobrej koniunktury i lepszej ściągalności podatków najlepiej zachować na gorsze czasy - mówią eksperci, z którymi rozmawiała PAP.

Nie przejeść nadwyżki budżetowej   Roman Koszowski /Foto Gość

"Dziennik Gazeta Prawna" poinformował we wtorek, że mamy dużą, sięgającą nawet kilku miliardów złotych nadwyżkę w budżecie. Gazeta podała, że to efekt wypłaty ponad 8,7 mld zł z zysku Narodowego Banku Polskiego za ubiegły rok i o kilkanaście procent wyższych niż przed rokiem wpływów z VAT.

Według gazety, od 1992 roku, czyli czasów gdy Ministerstwo Finansów prowadzi porównywalne budżetowe statystyki, nigdy takiego wyniku nie udało się osiągnąć na tym etapie wykonania ustawy budżetowej.

Wiceminister finansów Leszek Skiba potwierdził, że za nadwyżkę odpowiada przede wszystkim wpłata z NBP i wyższe dochody z VAT.

"Po czerwcu mamy nadwyżkę w budżecie, na razie szacujemy jak duża ona będzie, w drugiej połowie lipca będą już opublikowane dokładne dane. Na razie wiemy, że NBP wpłacił ok. 9 mld zł swojego zysku, dodatkowo mamy bardzo dobre wyniki, jeśli chodzi o dochody z podatku VAT, które w okresie od stycznia do czerwca przekraczają o kilkanaście miliardów zł dochody w analogicznym okresie roku poprzedniego, 2016. To wszystko powoduje, że przy umiarkowanym tempie wydawania środków przez ministerstwa mamy po czerwcu nadwyżkę w budżecie" - powiedział Skiba w wypowiedzi przekazanej PAP przez resort finansów.

Główna ekonomistka banku Pocztowego Monika Kurtek, komentując te informacje przyznaje, że nadwyżka to wynik splotu kilku czynników, takich jak dobra międzynarodowa koniunktura dla polskiej gospodarki i poprawa ściągalności podatków.

Zwraca jednak uwagę, że wpływy z zysku NBP, które także składają się na tę nadwyżkę, to dochód jednorazowy, którego nie będzie np. już w drugiej połowie roku. Z drugiej strony będą coraz większe wydatki stałe, np. związane z programem 500 plus.

Tym niemniej, przyznaje Kurtek, już dziś widać, że deficyt może być niższy od planowanego (59,3 mld zł), tym bardziej, że wzrost PKB będzie zapewne wyższy i może, zgodnie z ostatnimi prognozami sięgnąć 4 proc.

Zdaniem głównej ekonomistki Banku Pocztowego to bardzo dobre wiadomości dla budżetu i całej gospodarki. Przestrzega ona jednak przed zbyt swobodnym zarządzaniem tymi pieniędzmi. "W sytuacji lepszej koniunktury, takiej jak obecnie, dobrze zgromadzić pewne oszczędności na gorsze czasy" - mówi.

Także Piotr Kuczyński z firmy Xelion przyznaje, że obecnie zarejestrowana nadwyżka budżetu na pewno nie utrzyma się do końca roku, a deficyt finansów publicznych, choć mniejszy niż zapisany w budżecie 2,9 proc. PKB, na pewno będzie, prawdopodobnie rzędu 2 proc. "To ciągle więc będzie deficyt" - zaznacza ekspert.

Stąd, o ile w tym roku raczej nie należy spodziewać się problemów budżetowych, nawet mimo zwiększonego przechodzenia ludzi na emerytury po 1 października, o tyle sytuacja w perspektywie 2-3 lat może się zmienić, bo koniunktura gospodarcza szybko się zmienia - zaznacza Kuczyński. Należy więc, mimo dobrej sytuacji, uważać z wydatkami - dodaje.

Jeszcze przed informacją o wypłacie z zysku NBP, w czerwcowym komunikacie o wykonaniu budżetu MF poinformowało, że w okresie styczeń-maj br. dochody budżetu wyniosły 143,3 mld zł, czyli 44 proc. planu na cały rok, wydatki 143,5 mld zł, tj. 37,3 proc., a deficyt po maju wyniósł 0,2 mld zł, czyli 0,3 proc. planowanego w br. na 59,3 mld zł.

MF dodało, że według szacunkowych danych, między styczniem a majem 2017 r. dochody budżetu państwa były wyższe o 14,2 mld zł w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Z kolei dochody podatkowe wzrosły w tym okresie o 18,8 proc. w ujęciu rocznym.

Wzrost dochodów w stosunku do okresu styczeń-maj 2016 r. odnotowano we wszystkich głównych podatkach. Dochody z podatku VAT były wyższe o 30,0 proc. w ujęciu rocznym (ok. 15,9 mld zł), dochody z podatku akcyzowego i podatku od gier były wyższe o 3,9 proc. (ok. 1,0 mld zł), dochody z podatku PIT wzrosły o 7,4 proc. (ok. 1,4 mld zł), a dochody z podatku CIT były wyższe o 14,3 proc. (ok. 1,9 mld zł).

Z kolei dochody z tytułu podatku od niektórych instytucji finansowych (tzw. podatku bankowego) za okres styczeń-maj 2017 r. wyniosły 1,8 mld zł.

W tym samym okresie wykonanie dochodów niepodatkowych wyniosło 9,2 mld zł i było niższe o 7,4 mld zł w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. "W lutym 2016 roku miała miejsce wpłata na rachunek budżetu państwa z tytułu aukcji LTE, której nie było w 2017 r." - wyjaśnia w komunikacie resort finansów.

W przypadku wydatków, dodało MF, nie ma istotnej różnicy w stosunku do 2016 roku - między styczniem i majem ub. roku na wydatki przekazano 142,6 mld zł (38,7 proc. planu).

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BUDŻET, GOSPODARKA, MF, PAP, RZĄD, WSKAŹNIKI

Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 4 PiS - PZPR 12.07.2017 07:21
Niezalogowany użytkownik Socjalistyczny rząd przeje wszystko i jeszcze zgnębi obywateli nowymi podatkami. Polska jest uzależniona od niespotykanie dobrej koniunktury w Niemczech, która jednak skończy się za rok-dwa. A wtedy PiS odejdzie jak kiedyś Gierek, zostawiając kraj w ruinie.
Plusów: 3 Gość 12.07.2017 06:31
Niezalogowany użytkownik Wystarczy nie kraść państwo z PO.
Plusów: 3 Gość 12.07.2017 06:29
Niezalogowany użytkownik Ten "ekspert" to chyba najlepszy uczeń Balcerowicza czyli nie umiejący wypełnić pit-u Petru.
Plusów: 6 adamp_314 12.07.2017 00:05
Bardzo chciałbym wierzyć, że rzeczywiście jest tak pięknie jak to opisano w cytowanej notce. Niestety należy pamiętać, że w państwie PiS wszystko służy propagandzie i być może powtarzamy numer z zeszłego roku. Wtedy też było pięknie (choć nie aż tak bardzo jak teraz). Było pięknie... aż do listopada. Po czym w grudniu deficyt poszedł na rekord. PiS przyspiesza wpływy opóźnia wydatki tak by przez 11 miesięcy wszyscy się zachwycali. Po czym na koniec roku co prawda jest sporo krzyku, ale Święta, Nowy Rok, PiS dorzuci jeszcze trochę atrakcji i ludzie nie zauważą/zapomną. Wstyd, że cytowani ekonomiści też zapomnieli (albo PAP ich ocenzurował).

Bardzo dziwna wydaje się jeszcze jedna rzecz - jeśli ta nadwyżka budżetowa jest realna a nie jest tylko sztuczką księgową to dlaczego teraz PiS w tak ekspresowym tempie przepycha podwyżkę paliw? Czy może wierchuszka PiS doskonale wie, że bez tego w grudniu budżet się nie domknie?

A cierpiącym na sklerozę pozwolę sobie przypomnieć choćby ten artykuł:
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/deficyt-budzetowy-skarb-panstwa-mateusz,216,0,2249944.html

wszystkie komentarze >