Sto lat sióstr w Brzeziu

dodane 02.07.2017 18:38

Przemysław Kucharczak

Stulecie obecności tutaj świętowały w niedzielę 2 lipca Siostry Maryi Niepokalanej. To właśnie w klasztorze w Brzeziu nad Odrą żyła i zmarła pierwsza rodowita Ślązaczka w drodze na ołtarze: Dulcissima Hoffmann.

Sto lat sióstr w Brzeziu   Przemysław Kucharczak /Foto Gość Siostry marianki i ich przyjaciele świętowali jubileusz w ogrodzie klasztoru w Brzeziu

Do pracy w klasztorze przy nowym kościele w Brzeziu pierwsze trzy siostry Maryi Niepokalanej przyjechały latem 1917 roku. Później ich tutaj przybywało. Prowadziły przedszkole, wychowywały dorastające dziewczyny i zajmowały się opieką zdrowotną mieszkańców.

Dzisiaj w klasztorze w Brzeziu, jedynej dzielnicy Raciborza leżącej w archidiecezji katowickiej, mieszka 11 sióstr marianek. Dwie z nich są bardzo schorowane.

Jak przypomniał w homilii na jubileuszowej Mszy św. ks. dr hab. Henryk Olszar, schorowana była też najsłynniejsza z marianek: siostra Maria Dulcissima Hoffmann rodem ze Świętochłowic-Zgody.

- To ta siostra, która nie mogła pracować tak dużo, jak inne... - powiedział. I dodał, że mogła uwielbiać Boga. - Swoje cierpienie poświęciła w intencji wzrostu świętości sióstr, duchowieństwa i wiernych - dodał.

Siostra Dulcissima, czyli Helena Hoffmann, była mistyczką. Wiedziała o wielu wydarzeniach z przyszłości. Swoje cierpienie nieraz ofiarowywała w intencji konkretnych ludzi.

Świadczył o tym m.in. Jan Darowski, zmarły przed kilkoma laty poeta i wybitny tłumacz największych polskich autorów na język angielski. W dzieciństwie, w wyniku powikłań po szkarlatynie, całkowicie stracił wzrok i słuch.

Dulcissima odwiedziła go i powiedziała, że chce oddać za niego własne oko. Wkrótce Janek niespodziewanie odzyskał wzrok w jednym oku i słuch w jednym uchu, a Dulcissima - w tym samym czasie - zupełnie oślepła.

Ludzie w Brzeziu do dzisiaj są przekonani, że Dulcissima jest ich przyjaciółką i wstawia się za nimi u Boga.

- Siostra Dulcissima powtarzała, że nasze życie jest tylko mostem - jak ten w Raciborzu - po którym idziemy. I że nie wolno nam budować na nim domu - przypomniał ks. Olszar.

Mówił też, że Dulcissima była przejęta sprawą ratowania dusz. Wspominał jedne z jej ostatnich słów przed śmiercią: „Jezu, daj księdzu proboszczowi i tej parafii dużo! Jezu, daj im dużo!”.

Zaznaczył, że te słowa zapewne dotyczą też dzisiejszego proboszcza i dzisiejszych parafian. Ks. Olszar zwrócił się również do zasiadających w przednich ławkach kościoła w Brzeziu sióstr marianek - tych młodszych i tych starszych: - Jesteście potrzebne, bo życzy sobie tego Bóg - powiedział.

Siostry Maryi Niepokalanej pracują w Polsce oraz na misjach w Tanzanii i na Filipinach. Zgromadzenie powstało w XIX wieku we Wrocławiu, żeby nieść pomoc dziewczętom, które znalazły się w trudnej sytuacji, co często wiązało się też z zagrożeniem moralnym.

Także dzisiaj w Katowicach pomagają kobietom, które weszły na drogę prostytucji i chcą z nią zerwać. Pracują również w przedszkolach i szkołach oraz pomagają chorym.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BRZEZIE, JUBILEUSZ, MARIANKI, SIOSTRA MARIA DULCISSIMA HOFFMANN

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj swój komentarz »

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.