O "Amoris Laetitia" już bez kontrowesji

dodane 31.03.2017 00:11

Maciej Rajfur

Towarzyszyły jej różne sensacje medialne. Pytano jedynie: Czy Ojciec Święty zezwoli na Komunię św. dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych? Katoliku, nie tędy droga z tą adhortacją.

O "Amoris Laetitia" już bez kontrowesji   Maciej Rajfur /Foto Gość Biskupi Jacek i Andrzej są biskupami pomocniczymi archidiecezji wrocławskiej

- Bywa, że jest on źle rozumiany: jako dar tworzenia przez papieży prawd katolickich. Sobór nas koryguje. Prawdy ogłaszane nie są nowe, sformułowanie może być nowe, ale prawda musi wynikać z Pisma Świętego i apostolskiej tradycji. Duch Święty został obiecany następcy Piotra nie w tym celu, aby na podstawie Jego objawienia podawał nową naukę, ale by przy Jego pomocy zachowywał i wiernie wyjaśniał objawienie otrzymane przez apostołów, czyli depozyt wiary - tłumaczy bp Andrzej.

W tym kontekście powinniśmy także analizować adhortację papieża Franciszka. Takie spojrzenie porządkuje troszkę mylne oczekiwania dziennikarskie, które sugerują czasem, że papież ma być twórcą nowych nauk. Sobór Watykański I przypomina tradycyjną rolę papieską w Kościele.

- „Amoris Laetitia” znaczy radość miłości, szczęśliwa miłość, albo: rodzina w Bożym planie zbawienia. Jestem zachwycony treścią tej adhortacji, ukazaniem w niej piękna miłości małżeńskiej - rozpoczął swoją wypowiedź bp Jacek Kiciński.

Papież Franciszek w 11 rozdziałach ukazuje nam piękno powołania człowieka do miłości. I tak naprawdę na pytanie: „Co Ojciec Święty tam powiedział, a czego nie?”, trzeba byłoby zaproponować 11 katechez.

Biskup Jacek pokrótce zasygnalizował myśli towarzyszące Franciszkowi osadzone w Słowie Bożym, w Tradycji Kościoła i jego współczesnym nauczaniu.

- Autor adhortacji pokazuje nam rodzinę począwszy od Księgi Rodzaju, gdy człowiek zostaje stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Ukazany jest również dramat raju, czyli grzech, odwrócenie od Boga, dalej, dramat pierwszej rodziny, krew, zabójstwo Abla przez Kaina - wymieniał bp Jacek.

Później w dokumencie papież przedstawia osobę Jezusa Chrystusa jako tego, który na nowo ukazuje znaczenie rodziny i małżeństwa. Przychodzi na świat w rodzinie, jest obecny na weselu w Kanie Galilejskiej, ma swoich przyjaciół i bliskich.

- Franciszek wskazuje na powołanie do małżeństwa, które realizuje się pomiędzy mężczyzną a kobietą. Ta miłość staje się płodna, tworzy się rodzina, która dalej buduje Kościół. Ojciec Święty nie boi się podejmować trudnych spraw, jak sytuacje rozpadu małżeństwa, cierpienie, przemijanie, kryzysy, śmierć. Omawia różne etapy życia człowieka i daje konkretne wskazania dla wspólnoty Kościoła - oświadczył bp Jacek.

Istotnym wskazaniem jest towarzyszenie małżeństwu i rodzinie nie tylko przez duszpasterzy, ale przez nas jako wspólnotę Kościoła. Papież podkreśla element rozeznania i opiekę duszpasterską. Naznacza ważne przestrzenie życia małżeńskiego i rodzinnego.

- Ogłoszeniu tej adhortacji towarzyszyły różne sensacje medialne, które skupiały się w większości na jednym akapicie: Czy Ojciec Święty zezwoli na Komunię dla osób żyjących w związkach niesakramentalnych? Pomija się przy tym całą piękną treść dokumentu, która ukazuje miłości Boga do człowieka - stwierdził bp Jacek.

Jak tłumaczył, w adhortacji Ojciec Święty wyraźnie mówi, że małżeństwo kontynuuje dzieło stworzenia, przez co małżonkowie otrzymują wielką godność. Bóg stwarza człowieka z miłości i do miłości przeznacza. Człowiek po prostu zaplanowany jest na miłość.

Franciszek także opisuje na współczesną rzeczywistość, w której żyje rodzina. W XXI wieku, jego zdaniem, zmienia się sposób patrzenia na małżeństwo. Papież dostrzega to, co dobre: właściwy podział obowiązków w domu, równouprawnienie męża i żony, humanizacja rodziny, jednak punktuje przy tym trudności, które niesie współczesna cywilizacja: indywidualizm, hedonizm, zatopienie w doczesności, uleganie kulturze tymczasowości, życie na tzw. próbę, osamotnienie, brak obecności.

- Choć jesteśmy razem, nie mam czasu dla siebie. Dochodzi do tego zjawisko narcyzmu, czyli koncentracja na sobie. Dalej: brak trwałych decyzji, osłabienie wiary, ideologia gender, zjawiska aborcji i eutanazji, brak autorytetu ojcowskiego - wymieniał bp Jacek Kiciński.

Na to wszystko adhortacja daje odpowiedź słowami Jezusa Chrystusa, który przychodzi na świat w małżeństwie Maryi i Józefa. Rozpoczyna publiczną działalność od cudu na weselu w Kanie. Realizuje swoje powołanie w rodzinie. Do 30. roku życia pracuje przecież na swoje utrzymanie. Dowartościowuje piękno życia rodzinnego, nadaje godność małżeństwu. Pokazuje w ten sposób, że małżeństwo to powołanie, a każde życie to dar.

- Ojciec Święty nie boi się nawet takiego zagadnienia jak „Erotyczny wymiar miłości”, gdzie mowa jest o współżyciu małżeńskim z poszanowaniem wzajemnej godności. Miłość przechodzi ewolucję w życiu człowieka. Na początku występuje fascynacja ciałem, potem poszerzenie rodziny czyli dzieci, następnie nadchodzi jesień życia i dowartościowuje się obecność tej drugiej osoby - analizował prelegent Czwartkowych Katechez.

Franciszek w „Amoris Laetitia” dużo uwagi poświęca dobremu przygotowaniu do małżeństwa, które rozpoczyna się od dzieciństwa, w domu, od rodziny. Ono obejmuje całokształt życia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| ADHORTACJA "AMORIS LAETITIA", ADHORTACJA POSYNODALNA "AMORIS LAETITIA”, AMORIS LAETITIA, BP ANDRZEJ SIEMIENIEWSKI, CZWARTKOWE KATECHEZY WROCŁAWSKIE, O. BP JACEK KICIŃSKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 27 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 E 29.01.2018 08:50
Niezalogowany użytkownik NIE tylko nierząd!!!!!! Myslenie w ten sposób jak Pan pisze to sprowadzanie małzenstwa do cielesnosci. Czyli moze byc przemoc słowna, manipulacja, oszustwa, niedojrzałosc, ale nie ma zdrady cielesnej i jest oK????? nie!!!!!!!!!!!!!! zdrada ma rozna oblicza!!!!!!
Plusów: 0 E 29.01.2018 08:48
Niezalogowany użytkownik NIERZĄD TO NIE JEST JEDYNY TYP ZDRADY!!!!!!! BICIE W TWARZ TO NIE JEST JEDYNA FORMA PRZEMOCY!!!!!!! BOŻE DROGI, CZEMU OCENIACIE ZWIĄZKI NAN PODSTAWIE FIZYCZNOŚCI.
Plusów: 0 E 29.01.2018 08:47
Niezalogowany użytkownik Ewidentnie nie przeżyłeś człowieku koszmaru życia z drugą osobą. Tak, przyrzekałam. Tak, pragnełam byc z nim. Tak, walczyłam LATAMI. Rozpadło się, zaczęłam zdriowieć i życ na nowo. Mam 40 lat, nie chcę żyć sama. Jestem po kilkudziesięciu rozmowach zprzeróznymi duchowymi. Sparwy nigdy nie są proste. Wiele osob nie ma rozwodu, zyje pod jedym dachem a zdradza na rózne sposoby, nie tylko cielesne, i jest to uwazane za OK. Odejscie i walka o zwoiazek sa obarczone ogromnym wysiłkiem. Nie oceniaj więc, nie decyduj, NIE JESTES BOGIEM. Najwzniejsze jest czyste serce i milosc do siebie i innych.
Plusów: 1 Hubal 08.04.2017 23:33
Teorie o białych związkach nie dotyczą osób poszkodowanych w wyniku nierządu - dajmy tym osobom w końcu spokój i odetchnienie z prawem EUCHARYSTII. KOŚCIELE OPANUJ SIĘ !

wszystkie komentarze >