Spotkania z Matką 13 maja 1917

dodane 02.03.2017 00:00

Ks. Tomasz Jaklewicz

GN 9/2017 |

Nim Łucja, Hiacynta i Franciszek zobaczyli Maryję, rok wcześniej mieli wizję anioła, który przygotował ich serca na niezwykły ciąg dalszy. W niedzielę 13 maja 1917 roku Pani z Nieba ukazała się dzieciom po raz pierwszy.

Spotkania z Matką 13 maja 1917   zasoby internetu, montaż studio gn

Najpierw sama Łucja ujrzała tajemniczą postać w 1915 roku. Wiosną 1916 r. cała trójka pastuszków miała wizję świetlistego młodzieńca, który przedstawił się jako Anioł Pokoju. Dzieci powtarzały wraz z nim modlitwę: „O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Cię nie kochają, którzy Ci nie ufają”. Kolejne spotkanie z aniołem miało miejsce pod koniec lipca. Tym razem dzieci słyszą słowa: „Módlcie się dużo! Serca Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Ofiarujcie zawsze Bogu Najwyższemu wasze modlitwy i umartwienia”. Kiedy Łucja pyta, o jakie ofiary chodzi, anioł odpowiada: „Z wszystkiego, co możecie, składajcie Bogu ofiary, jako akt zadośćuczynienia za grzechy, którymi jest obrażany, oraz za nawrócenie grzeszników. Ściągniecie w ten sposób pokój na waszą Ojczyznę. Jestem jej Aniołem Stróżem, Aniołem Portugalii. Przede wszystkim przyjmujcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle”.

Łucja wspomina: „Od tego czasu zaczęliśmy ofiarowywać Bogu wszystko, co nas bolało, ale nie szukaliśmy innych umartwień i pokuty, z wyjątkiem godzin przebytych na klęczkach przy powtarzaniu modlitwy, której nas anioł nauczył”. Trzecie zjawienie się anioła miało miejsce pod koniec września. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Kiedy kielich z Hostią zawisł w powietrzu, anioł uklęknął obok dzieci i kazał im powtórzyć trzy razy modlitwę: „O Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, ofiaruję Wam Najdroższe Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, jako zadośćuczynienie za zniewagi, świętokradztwa i obojętności, którymi jest obrażany. Przez niezmierzone zasługi Jego Przenajświętszego Serca i za przyczyną Niepokalanego Serca Maryi błagam o nawrócenie biednych grzeszników”. Anioł podał dzieciom Komunię św. mówiąc: „Przyjmijcie Ciało i pijcie Krew Jezusa Chrystusa, tak strasznie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi, pokutujcie za ich grzechy i pocieszajcie Boga waszego!”. Dzieci były pod wielkim wrażeniem tych przeżyć, choć życie ich biegło swoim codziennym rytmem, ich rodziny niczego nie podejrzewały. Łaska zaczęła je przemieniać od wewnątrz, przygotowując na spotkanie z Maryją.

Pierwsze objawienie się Maryi miało miejsce w niedzielę 13 maja 1917 roku. Łucja relacjonuje: „Bawiliśmy się z Hiacyntą i Franciszkiem na szczycie zbocza Cova da Iria. Budowaliśmy murek dookoła gęstych krzewów, kiedy nagle ujrzeliśmy jakby błyskawicę. (…) Zaczęliśmy schodzić ze zbocza, poganiając owce w stronę drogi. Kiedy doszliśmy mniej więcej do połowy zbocza, blisko dużego dębu, zobaczyliśmy znowu błyskawicę, a po zrobieniu kilku kroków dalej ujrzeliśmy na skalnym dębie Panią w białej sukni, promieniującą jak słońce. Jaśniała światłem jeszcze jaśniejszym niż promienie słoneczne, które świecą przez kryształowe naczynie z wodą. Zaskoczeni tym widzeniem zatrzymaliśmy się. Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało lub którym Ona promieniała, mniej więcej w odległości półtora metra. Potem Nasza Droga Pani powiedziała: »Nie bójcie się! Nic złego wam nie zrobię!«. »Skąd Pani jest?« – zapytałam. »Jestem z nieba!«. »A czego Pani ode mnie chce?«. »Przyszłam was prosić, abyście tu przychodzili przez 6 kolejnych miesięcy, dnia 13 o tej samej godzinie. Potem powiem, kim jestem i czego chcę. Następnie wrócę jeszcze siódmy raz.« »Czy ja także pójdę do nieba?«. »Tak!«. »A Hiacynta?«. »Też!«. »A Franciszek?«. »Także, ale musi jeszcze odmówić wiele Różańców«. Przypomniałam sobie dwie dziewczynki, które niedawno umarły. Były moimi koleżankami i uczyły się tkactwa u mojej starszej siostry. »Maria das Neves jest już w niebie?«. »Tak, jest.« »A Amelia?«. »Zostanie w czyśćcu aż do końca świata.« »Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany i jako prośba o nawrócenie grzeszników?«. » Tak, chcemy!«. »Będziecie więc musieli wiele cierpieć, ale łaska Boża będzie waszą siłą!«. Wymawiając te ostatnie słowa (łaska Boża itd.), rozłożyła po raz pierwszy ręce, przekazując nam światło tak silne, jak gdyby odblask wychodzący z Jej rąk. To światło dotarło do naszego wnętrza, do najgłębszej głębi duszy i spowodowało, żeśmy się widzieli w Bogu, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle. (…) Po chwili Nasza Droga Pani dodała: »Odmawiajcie codziennie Różaniec, aby uzyskać pokój dla świata i koniec wojny!«. Potem zaczęła się spokojnie unosić w stronę wschodu i wreszcie znikła w nieskończonej odległości”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |