Czemu nie obniżyli nam ratingów?

dodane 16.01.2017 11:30

Bartosz Bartczak

Agencje Fitach i Moody’s pozostawiły bez zmian ratingi dla Polski. Mimo zawirowań politycznych w polskiej gospodarce niewiele się zmieniło.

Czemu nie obniżyli nam ratingów?   Jakub Szymczuk / Foto Gość Giełda warszawska

Agencja Moody’s po prostu nie opublikowała raportu na temat Polski. Oznacza to niezmienioną ocenę ratingową. O komentarz pokusiła się za to agencja Fitch. W jej komunikacie obecny rating Polski jest uzasadniony solidnymi fundamentami, w tym stabilnym systemem bankowym oraz właściwą politykę pieniężną. Na jej decyzję wpłynęło rozwianie obaw o niezależność banku centralnego. Również deficyt budżetowy, pozostający w granicach wyznaczonych przez UE, został oceniony pozytywnie. Analitycy agencji prognozują za to przyśpieszenie wzrostu gospodarczego o prawie 20 proc. w ciągu najbliższych dwóch lat. Ma to zostać osiągnięte głównie dzięki wykorzystaniu środków unijnych, spadającemu bezrobociu i programowi 500+.

Agencje ratingowe, które dzisiaj polepszają nasze humory, w zeszłym roku skutecznie nam je psuły. Ich opinia jest o tyle istotna, że wpływa ona na postrzeganie poszczególnych krajów na rynkach finansowych. W  dużym stopniu to od nich zależy, jak łatwo naszemu rządowi będzie pożyczać pieniądze i jak drogie będzie ich oddawanie. A w sytuacji, kiedy od 1989 r. wydatki państwa są większe niż dochody, pożyczanie pieniędzy jest niezbędne do pokrywania właśnie tych wydatków. Dlatego politycy i ekonomiści z taką uwagą podchodzą do ratingów. Jednak do polskiej opinii publicznej temat ten przebił się dopiero w zeszłym roku.

Największe emocje w 2016 r. wywołała agencja Standard&Poor’s, która obniżyła nam rating, dając nam jednocześnie "perspektywę negatywną". Podobną perspektywę otrzymaliśmy od agencji Moody’s. Oznaczało to, że oceny Polski mogą dalej spadać. Zagraniczni analitycy niepokoili się o sytuację wewnętrzną w Polsce. Spór o Trybunał Konstytucyjny wywołał obawy o niezależność banku centralnego. Rozpoczęcie programu 500+ mogło dodatkowo niekorzystnie wpłynąć na stabilność polskich finansów. Jednak pod koniec roku wszyscy odetchnęli z ulgą. Deficyt budżetowy udało się utrzymać w ryzach dzięki wzrostowi dochodów z podatków. Nowy prezes NBP nie zmienił znacząco polityki poprzedników. W związku z tym w przeciągu 2 miesięcy wszystkie trzy agencje utrzymały nasze ratingi na niezmienionym poziomie.

Brak zmian nie oznacza jednak, że analitycy nie widzą zagrożeń dla naszej gospodarki. Dalej wyrażane są niepokoje o klimat inwestycyjny. Największym zagrożeniem dla stabilności finansowej ma obecnie być obniżenie wieku emerytalnego. Porównując jednak komunikaty z tego i poprzedniego roku zauważyć można, że nastroje wokół naszego kraju ulegają poprawie. Być może w środowisku światowych finansów ma miejsce to samo zjawisko co w europejskich elitach politycznych. Po pewnym okresie szoku wszyscy zaczynają się przyzwyczajać się do nowego rządu w Polsce. Z Brukseli płynie coraz mniej narzekań na Warszawę, a z światowych rynków finansowych coraz mniej negatywnych sygnałów dla naszej gospodarki.

Można zaryzykować stwierdzenie, że rząd Beaty Szydło ułożył sobie relacje z zagranicznymi elitami, w tym finansowymi. Inwestycje zagraniczne w naszym kraju nie uległy załamaniu. Coraz częściej chwalony jest sztandarowy program nowej ekipy, czyli 500+. Również realizacją planu Morawieckiego mogą być zainteresowane zagraniczne firmy i instytucje finansowe. Uczestnictwo w rządowych projektach może przynieść im spore zyski. A w ostatecznym rozrachunku kraj o szybko rozwijającej się gospodarce jest doskonałym partnerem do prowadzenia interesów. Więc rozwój Polski jest w interesie zarówno Polaków, jak i jej zagranicznych partnerów. Wątpliwe jest wobec tego dalsze podtrzymywanie dąsów wynikających tylko z różnic politycznych.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EKONOMIA, FITCH, MOODY'S, RATING

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Gość 16.01.2017 14:42
Niezalogowany użytkownik ja mam pytanie dlaczego nie bylo debaty nad budzetem?Raz,ze jest konstytucyjnie obowiazkowa przy uchwalaniu budzetu a dwa to to,ze na liczniku w Warszawie mamy juz przeszlo bilion dlugu.A jesli rzad mowi prawde to przy takim tempie zadluzania jak nam podaje rzad powinno to nastapic dopiero w 2018 roku. Co ukrywa wiec rzad?Czy dlatego wyrzucil dziennikarzy z sejmu i odbiera glos opozycji aby nas oklamywac?Konstytucyjnie art61 mamy prawo cala debate zobaczyc.Jesli jej nie bylo glosowania nie mozna bylo oglosic.Prawnie budzet wiec nie istnieje. Czy moze budzet tak jest wyretuszowany jak serduszko WOSP z kurtki posla Witwickiego w wiadomosciach rzadowych? Mnie to wyglada na tepa propagande Bierutowska.Nawet Urban do takich oszustw sie nie posuwal jak robi to Kurski
Plusów: 1 Gość 16.01.2017 13:06
Niezalogowany użytkownik sytuacja wyglada jednak niecalkiem dobrze.Z Grecja tez tak bylo dopoki ktos nie dpatrzyl sie jak naprawde przejadane sa pieniadze,ktore mialy isc na inwestycje.U nas zaczelo byc podobnie. 835 miliardow dlugu wg zapewnien rzadu ,ze dopozycza 60 miliardow a z obliczen jednak wychodzi 1070- 1100 miliardow.Cos tu jest nie tak?Gdzie prawie 200 miliardow?
Plusów: 3 Gość 16.01.2017 12:35
Niezalogowany użytkownik Dziś świeci słońce - na złość opozycji!

wszystkie komentarze >