Kempa: Jesteśmy w stanie wykazać, że podczas głosowań było kworum

dodane 04.01.2017 09:37

PAP |

W bardzo prosty sposób jesteśmy w stanie wykazać, że podczas głosowań w Sali Kolumnowej Sejmu było kworum - powiedziała w środę szefowa kancelarii premiera Beata Kempa. Poinformowała, że głosujący wówczas posłowie składają do marszałka Sejmu oświadczenia, w których potwierdzają ten fakt.

Kempa: Jesteśmy w stanie wykazać, że podczas głosowań było kworum   Monika Łącka /Foto Gość Beata Kempa

"Każdy z nas (posłów) złożył oświadczenie dotyczące głosowania, każdy z nas jest w stanie powiedzieć, kto obok kogo siedział. Jesteśmy w stanie po raz kolejny państwu wykazać - tym, którzy wątpią - że byliśmy na sali w zdecydowanie większej większości, niż przewidują to przepisy regulaminu w Sejmie" - powiedziała Kempa, która była gościem TVP1.

"Żeby nie było, że my wciąż jesteśmy atakowani, jakobyśmy byli i nie głosowali, że nie było kworum" - podkreśliła minister. "Moim zdaniem w bardzo prosty sposób jesteśmy w stanie wykazać, że było kworum" - dodała.

Na pytanie, czy prostszym sposobem na dowiedzenie kworum nie byłoby opublikowanie wszystkich nagrań z Sali Kolumnowej Sejmu, Kempa odparła, że chodzi o kwestię "przepisów dotyczących ujawniania czy udostępniania tych nagrań, które służą przede wszystkim bezpieczeństwu".

Kempa podkreśliła, że "nikt nie miałby problemu" z głosowaniami w Sali Kolumnowej, gdyby opozycja nie robiła "awantur". Według szefowej kancelarii premiera okupacja sali obrad Sejmu przez posłów opozycji jest to "protest dla protestu".

"Budżet został przyjęty i to jest bardzo ważne. Ci państwo chcieliby bardzo, żeby ten budżet nie był przyjęty, żeby był chaos w kraju, żeby były zawirowania, żeby nie można było wypłacać chociażby 500 Plus czy realizować innych ważnych programów, które przyjęliśmy w ciągu ostatniego roku" - powiedziała Kempa.

Dodała, że senackie prace nad budżetem odbywają się "bardzo spokojnie". "I mam nadzieję, że budżet jak najszybciej trafi na biurko pana prezydenta".

Zdaniem Kempy zapowiedź kontynuowania sejmowego protestu podczas najbliższego posiedzenia Sejmu to "awanturnictwo, zwykłe awanturnictwo". "Ja osobiście tych zapowiedzi się nie boję. Oni bardzo by chcieli, żeby były tego typu obrazki (...) pod tytułem wynoszenie posłów z sali. Nie sądzę, żeby do takiej sytuacji doszło. Naprawdę w sposób spokojny, zdecydowany będziemy obradować. Myślę, że pójdą po rozum do głowy. Z tego, co wiem, łamią się" - zaznaczyła minister.

Podkreśliła, że Sejm jest przygotowany do obradowania, przygotowane są dodatkowe "maszynki do głosowania, żeby nie było potem, że jakiegoś kworum nie ma". "Chociaż naprawdę było" - zaznaczyła.

Komentując sylwestrowy zagraniczny wyjazd lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru powiedziała: "Jak wakacje, to z własnym mężem i dziećmi". "To jest fakt nie tyle prywatny, co polityczny. Od polityka wymaga się zdecydowanie więcej, szczególnie takiego polityka, który kreuje się podobno na lidera opozycji. Jest to mało poważne, ale i z drugiej strony taki mały skandal" - powiedziała Kempa. "Od polityka wymaga się więcej, polityk musi być wiarygodny" - dodała.

Nieobecność Petru w czasie, gdy w sali obrad Sejmu od 16 grudnia trwa protest posłów PO i Nowoczesnej, stała się w poniedziałek przedmiotem zainteresowania mediów po tym, jak w internecie pojawiło się jego zdjęcie na pokładzie samolotu, na którym widać go wraz z wiceszefową Nowoczesnej, posłanką Joanną Schmidt.

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli wtedy protest w związku z wykluczeniem z obrad posła PO Michała Szczerby i projektowanymi zmianami w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania, m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r.

Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnił, że  16 grudnia brała w nich udział wymagana w konstytucji liczba posłów oraz że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział w każdym głosowaniu.

 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BUDŻET, KEMPA, PAP, PARTIE, PIS, SEJM

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 Gość 04.01.2017 16:40
Niezalogowany użytkownik no właśnie, dlaczego? może właśnie chodziło o to aby były wątpliwości... przecież PiS od początku buduje swoją popularność na sianiu zamętu wśród Polaków
Plusów: 1 passenger 04.01.2017 13:21
Niezalogowany użytkownik Jeśli opozycja kłamie to dlaczego wykazanie, że głosowanie to przebiegło poprawnie zajmuje obecnej władzy już trzeci tydzień i są tak duże problemy z udostępnieniem nagrań? Przecież takie oczywiste dowody w jednej chwili zdemaskują kłamstwa i wytrącą broń opozycji. Dlaczego więc jest z tym taki problem? Bałagan w jakim rządzi obecna władza? Pycha z jaką ją sprawuje? Czy może po prostu takich dowodów nie ma i teraz zbierają lewe oświadczenia. W końcu ostatnio "pisowscy" sędziowie TK też mieli lewe zwolnienia lekarskie, chyba tutaj nie ma nikt żadnych wątpliwości.
Plusów: 1 tantkiewicz 04.01.2017 12:34
Będzie to dowód na kolejne kłamstwa rozprzestrzeniane przez PO i .Nowoczesną.
Plusów: 1 MagdaFoxal 04.01.2017 12:33
Niezalogowany użytkownik Historia parlamentaryzmu ma setki, a jeśli sięgniemy do republiki i Senatu Rzymu, greckiej agory, lat tysiące. Ile lat ma historia kamery, jej obecność w parlamencie, przycisku do głosowania? To tylko techniczne dodatki nie mające żadnego i mogące mieć wpływu na parlament. Jeśli przycisk się zepsuje pozostaje głosowanie przez podniesienie ręki, jeśli nie ma kamery to co z tego? Czy w parlamencie brytyjskim dajmy na to w 1961 roku były kamery? Bzdura! A czy może był "niedemokratyczny"? Jeszcze większa bzdura! To jest obowiązek mniejszości aby monitorować osobiście wydarzenia podczas swojej obecności co jest wykonywaniem obowiązków posła a za co parlamentarzysta dostaje niemałe pieniądze z podatków każdego Kowalskiego. Wystarczyło wysłać 1-3 przedstawicieli również do liczenia głosów. Teraz to tylko insynuacje, jakoby ktoś coś gdzieś, nie mające żadnej podstawy i sensu. Przed wojną opozycja nieraz bojkotowała posiedzenia ale zawsze na sali był jej przedstawiciel i to nie pierwszy lepszy poseł tylko jeden z liderów najczęściej jeden z wybitnych ówczesnych posłów prawników. A blokowanie sali? To nie parlament to zwykły wybryk, kompromitacja, "azja", znane obrazki z Kijowa albo Tajlandii. W Kongresie USA za takie rzeczy, zupełnie niewyobrażalne wychodzi się w kajdankach bo jest to oczywiste, publiczne złamanie prawa. Tak samo zostałby wyprowadzony kongresmen który rozebrałby się do naga albo pijany zasnął. Immunitet nie obowiązuje, podobnie w wielu innych parlamentach. A w Polsce? Dzicz kompromituje samą ideę parlamentu jako miejsca stanowienia mądrego prawa a wyczyny biesiadników na sali każą wątpić w jakiekolwiek ich intelektualne zdolności do reprezentowania kogokolwiek i gdziekolwiek!

wszystkie komentarze >