Gowin: Polska nauka musi przejść głębokie zmiany

dodane 03.10.2016 14:05

PAP |

Polska nauka musi przejść głębokie zmiany - od zmian strukturalnych po sformułowanie nowych kierunków jej rozwoju - ocenił wicepremier, szef resortu nauki Jarosław Gowin podczas inauguracji roku akademickiego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Gowin: Polska nauka musi przejść głębokie zmiany   Marcin obara /pap Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin

"Te zmiany jakkolwiek głębokie, muszą być zmianami ewolucyjnymi, organicznymi i możliwe szeroko akceptowalnymi" - zaznaczył Gowin.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego przypomniał, że we wrześniu 2017 roku zostanie zaprezentowany projekt nowej ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym. Założenia ustawy szykują od kilku miesięcy trzy niezależne zespoły wybrane w konkursie zorganizowanym przez resort nauki.

"Ta uroczystość otwiera bardzo ważny rok akademicki. To jest rok, w którym, jak sądzę, zwieńczeniu ulegną szerokie debaty na temat docelowego modelu nauki i szkolnictwa wyższego. Wszyscy mamy świadomość, że polska nauka, polskie uczelnie potrzebują spokojnych, poprzedzonych głębokim namysłem, dialogiem, ale jednak głębokich zmian" - podkreślił w poniedziałek w Poznaniu wicepremier.

Jak mówił, punktem wyjścia do wprowadzania zmian ma być obecna pozycja polskiej nauki, polskich uczelni na arenie międzynarodowej. Szef resortu nauki podkreślił, że pod względem poziomu potencjału gospodarczego Polska jest na 24. miejscu na świecie, natomiast jej pozycja pod względem nakładów na naukę nie jest już "optymistyczna".

"Widać, że polska nauka jest dramatycznie niedoinwestowana w porównaniu z możliwościami. To się musi zmienić, to się zaczyna zmienić. W ubiegłym tygodniu rząd przyjął projekt nowego budżetu. Przewidujemy tam wzrost nakładów na naukę ze środków z publicznych, pomijamy fundusze europejskie. Ze środków publicznych wzrost o 550 mln zł. to już jest znaczący wzrost, chociaż nie ukrywam, nie uważam tej kwoty za satysfakcjonującą" - mówił wicepremier.

Dodał, że w Polsce istnieje także "strukturalny problem z polskimi uczelniami". W odniesieniu do niedawno ogłoszonej przez siebie strategii działań, mówił, że polska nauka ponosi obecnie cenę za formułowane przez ostatnich dwadzieścia kilka lat wobec uczelni przede wszystkim zadań dydaktycznych. Zmiany, zdaniem ministra, miały "wyrwać polskie społeczeństwo z okresu ogromnego zapóźnienia" w odniesieniu do szkolnictwa wyższego. Podkreślił, że - mimo iż udało się ten cel osiągnąć - polska nauka płaci za to teraz ogromną cenę, w tym pomniejszeniem znaczenia badań naukowych.

Wicepremier mówił, że zmiany są niezbędne, co już zaczęło się dziać od początku października dzięki wprowadzeniu ustawy deregulacyjnej, która ma ograniczyć liczbę zbytecznej biurokracji. Przypomniał też, że od 1 stycznia zmieni się sposobów finansowego uczelni.

"Mam świadomość, że to jest zmiana, która budzi kontrowersje, budzi obawy, ale uważam tę zmianę za niezbędną, dlatego, że głównym źródłem problemów, jakie mamy z uczelniami () w sytuacji zwłaszcza niżu demograficznego, jest częste obniżanie poziomu wymagań wobec studentów () To obniżanie poziomu wymagań, ta masowość wynika właśnie z dotychczasowych zasad finansowania" - wskazał.

"Generalny kierunek jest taki, że odchodzimy od finansowania ze względu na liczbę studentów. Szukaliśmy dobrych rozwiązań, dobrych wzorców za granicą nie po to, żeby je jakoś bezrefleksyjnie dostosowywać do polskich realiów, tylko żeby je przetworzyć w twórczy sposób. I są dobre wzorce do naśladowania, w tym przypadku chodzi o model skandynawski. Skandynawowie po wieloletnich badaniach doszli do wniosku, że właściwym sposobem finansowania uczelni jest nie liczba studentów, ale proporcja między liczbą pracowników naukowych a liczbą studentów" - tłumaczył.

Jak mówił, nowy projekt ustawy o polskiej nauce, który minister chce zaprezentować we wrześniu 2017 roku, "musi powstać w drodze dialogu i to dialogu podwójnego, z jednej strony między rządem a środowiskiem akademickim, ale z drugiej strony - co jest niemniej ważne na drodze dialogu wewnątrz tego środowiska".

Kształt ustawy ma być otwarty, ale jak zapowiedział Gowin, będzie ukierunkowany przede wszystkim na poszerzeniu autonomii uczelni, by kierowała się nową filozofią prawa, "zawężający materię rozporządzeń, a jak najszerszy zakres spraw pozostawiający do uregulowania na poziomie statutów uczelnianych".

Drugim kierunkiem miałoby być postawienie na związki nauki z gospodarką oraz umiędzynarodowienie nauki razem z Narodową Agencją Współpracy Akademickiej. Kolejnym istotnym kierunkiem miałoby być powstanie nowego typu uczelni i uniwersytetów badawczych.

"Nie możemy pozwolić sobie na kontynuowanie takiego tempa rozwoju szkolnictwa wyższego i nauki w polskie jak przez ostatnie dwadzieścia kilka lat. Uczelnie, czego świetnym przykładem jest UAM, rozwijają się, jednak świat rozwija się szybciej. Pora zatem na przyspieszenie tego marszu do przodu, a jednym z głównych wehikułów szybszego rozwoju nauki muszą być uniwersytety badawcze, czyli uczelnie, które kształcą elitarnie" - mówił Gowin.

Od października rozpoczynają się także, wraz z pracami trzech zespołów eksperckich pracującymi nad koncepcjami ustawy, cykle debat, dyskusji, konferencji poświęconych problemom polskiej nauki i szkolnictwa wyższego. Ich zwieńczeniem ma być Narodowy Kongres Nauki we wrześniu 2017 roku, na którym w oparciu o dialog ze środowiskiem akademickim i wewnątrz środowiska akademickiego ma się odbyć prezentacja projektu nowej ustawy.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MNISW, NAUKA, PAP, PRAWO, RZĄD, UCZELNIE

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 MarianNowak 03.10.2016 22:04
Profesor Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, zauważa, że budżet pięciu najlepszych uczelni USA - Yale, Princeton, MIT, Harvard i Dartmouth Collage - jest większy niż budżet całej Polski. - Harvard wydaje rocznie tyle, co całe ministerstwo w ciągu dwunastu lat - mówi. - Instytucji naukowo-badawczych nie buduje się poprzez wkładanie w nich pieniędzy, ale poprzez budowę struktury społeczeństwa, która potrzebuje nauki
Plusów: 0 MagdaFoxal 03.10.2016 18:03
Niezalogowany użytkownik Ostatnio na łamach GN dobrze przedstawił pan Rożek. Jeszcze niedawno wszelcy "eksperci" i komentatorzy zachwycali się że w Polsce wyższe wykształcenie posiada prawie 10% społeczeństwa. Nikt nie zastanawiał się że to fikcja, absolwenci szkół nie mających prawa nazywać się wyższymi w cywilizowanym świecie. Co najmniej połowa powinna przecież stracić te uprawnienia i to zarówno państwowe 'uniwersytety" jak i prywatne specjalizujące się w wyciąganiu pieniędzy i gdzie prawie każdy wykładowca powinien najpierw udowodnić swoje prawa do wątpliwego tytułu naukowego. Ale o czym opowiadać skoro olbrzymia część profesury prawa Uniwersytetu Warszawskiego zamiast wykładania prawa i bycia akademikiem trudni się najzwyczajniej klepaniem chałtur na zlecenie w prywatnych kancelariach a co niektórzy bezczelnie takowe zakładają i mają za nic czas spędzony na uczelni skoro ich godzina pracy kosztuje bogatego klienta kilka tysięcy. Warto więc najpierw pogonić kota towarzystwu wzajemnej adoracji. Skontrolować rektoraty i dziekanaty z wykorzystanych dotacji unijnych na betonowanie parkingów i podejrzane zlecenia analiz, itd... i dać wybór: albo uczelnia albo robota. A efekt taki że UW i Jagielloński są już prawie na dnie! A ich absolwenci w większości trafiają do magazynów Tesco albo zaplecze knajp.

wszystkie komentarze >