Nick Vujicic: "Nie bądź chrześcijaninem ze względu na innych chrześcijan, ale ze względu na Jezusa"

dodane 02.10.2016 14:30

KAI |

„Nie bądź chrześcijaninem ze względu na Kościół, bo Kościół może cię rozczarować. Chodź do kościoła, ucz się, ale nie bądź chrześcijaninem ze względu na innych chrześcijan, bądź chrześcijaninem ze względu na Jezusa” – apelował Nick Vujicic w Tauron Arenie w Krakowie. Australijski mówca motywacyjny i ewangelizator bez rąk i nóg był w sobotę gościem kongresu „Życie bez ograniczeń 2”.

Na początku swojego wystąpienia Nick Vujicic powiedział, że celem jego przemówienia jest zainspirowanie słuchaczy. „Chcę, żebyście marzyli o wielkich rzeczach, żebyście się nigdy nie poddawali” – mówił Australijczyk.

„Chcę, żebyś zrozumiał, że życie to dar. Chodzi o to, żeby część po części odpakowywać je i wykorzystywać” – mówił Vujicic podkreślając, że w życiu chodzi o to, żeby znaleźć odpowiedzi na dwa pytania: kim jestem i czego chcę. „Jeśli nie znasz prawdy na temat swojej wartości jako osoby ludzkiej, to zaczniesz wierzyć w to, co inni ludzie myślą na twój temat” – dodawał. Wspominał, że rodzice zawsze twierdzili, że nie będzie wiedział co może osiągnąć, dopóki nie spróbuje. Dziś Nick gra w golfa, surfuje, nurkuje, skacze ze spadochronem.

„Prawda o mnie jest taka, że urodziłem się taki i nikt nie wie dlaczego taki się urodziłem. Czasami w życiu coś się wydarza, co nie ma sensu. Ale masz wybór. Możesz się złościć na to, czego nie masz, albo być wdzięcznym za to, co masz” – mówił Vujicic i dodawał, że to w domu rodzinnym nauczono go wdzięczności. Inną nauką rodziców była ta, że „nic nie jest ważniejsze niż rodzina, gdy jesteś w domu”.

Ojciec zostawił mu też radę: chcę, żebyś był szczęśliwy, niezależny i żebyś kochał Boga. Nick dziś tego samego chce dla swoich synów. „Tylko tego chcę. Nie obchodzi mnie czy będą woźnymi albo sprzątali toalety” – stwierdził Vujicic wspominając, że nie bez powodu wymienia te zawody, bo pierwszą osobą, która powiedziała, żeby się zastanowił czy nie powinien być mówcą, był woźny z jego liceum. Nick zaczynał jako mówca opowiadający swoją historię właśnie w szkole średniej. W czasie studiów – zrobił podwójny dyplom z księgowości i planowania finansowego – kontynuował występy jako mówca.

„Ja nie wiedziałem czego chcę a tym bardziej kim jestem. Nie wiem co mnie czeka w przyszłości. Kiedy widzisz tylko to, co widzisz, widzisz tylko rozrzucone kawałki – nie wiesz co można ułożyć z kawałków twojej układanki, dopóki nie dasz tej układance szansy. Ja nie wiem co się wydarzy w twoim życiu, ale nie rezygnuj. W twoim umyśle masz wybór – albo iść dalej, albo zacząć słuchać kłamstw” – mówił Vujicic zwracając uwagę, że te ostatnie doprowadziły go do próby samobójczej w wieku 10 lat, ale powstrzymała go jedna myśl – obraz rodziny, która płacze nad jego grobem. „Ja ich kocham. Nie chciałem zostawić im takiego bólu. Postanowiłem zostać. Słuchajcie, ja się cieszę, że nadal tu jestem” – mówił Nick nagradzany brawami przez publiczność w Tauron Arenie.

„Ja chciałem mieć ręce i nogi. Czego ty chcesz? Pieniędzy, narkotyków, seksu, pornografii, popularności? Jeśli pokładasz szczęście w tymczasowych rzeczach, twoje szczęście też będzie tymczasowe. Jeśli nie znalazłeś czegoś, za co warto byłoby umrzeć, to nie znalazłeś czegoś, dla czego warto byłoby żyć” – kontynuował mówca i zaznaczał, że dziś trzyma w szafie parę butów na wypadek, gdyby Bóg sprawił cud i otrzymał nogi, ale nie czeka już na ręce i nogi, bo wie, że jeśli nie dostanie cudu, to może być cudem dla kogoś innego. „Nie narzekaj na to, czego nie masz. Wykorzystaj najlepiej to, co masz” – zachęcał.

Opowiadając jak zaczął być mówcą, Nick podkreślił, że najważniejsza jest odwaga. Zaznaczył, że trzeba odwrócić się od kłamstw na swój temat a zbliżać się w stronę prawdy, bo to da człowiekowi wyzwolenie. Nie można się też zniechęcać porażkami, bo nie ma ludzi, którzy ich nie doświadczyli. „Odwaga nie jest potrzebna do osiągnięcia sukcesu, ale do podniesienia się z porażki” – mówił Vujicic wyliczając, że zanim po raz pierwszy wystąpił jako mówca w jednej ze szkół wykonał ponad pięćdziesiąt telefonów, czyli poniósł tyle porażek. Dziś ma na koncie już 3 tys. występów przed 6 mln ludzi oraz 35 tys. zaproszeń, które musiał odmówić. „Wszyscy zaczynamy od zera, więc nie czuj się zniechęcony – stawiaj małe kroczki i pilnuj, żeby twoja pewność siebie rosła” – mówił Vujicic.

Na koniec Nick zwrócił się do zebranych z apelem: „Jeśli jesteś kimś, kto się modli, to wiedz, że modlę się za ciebie, a ty módl się za mnie i za moją rodzinę, i za mojego tatę, bo ma raka”. „Chcę, żebyś wiedział, że w moim życiu wiara w Boga, w niebo, w zmartwychwstanie, w odpuszczenie grzechów, pomogła mi odnaleźć spokój w sobie. Nie jestem chrześcijaninem ze względu na kościoły. Ja wiem, że Bóg nie chce, żebym był katolikiem, bo nie mogę się przeżegnać – żartował Vujicic. – Nie bądź chrześcijaninem ze względu na Kościół, bo Kościół może cię rozczarować. Chodź do kościoła, ucz się, ale nie bądź chrześcijaninem ze względu na innych chrześcijan, bądź chrześcijaninem ze względu na Jezusa” – zaapelował Nick a w Tauron Arenie rozległy się brawa.

Zarówno w czasie swojego wystąpienia, jak i na poprzedzającej je konferencji prasowej Nick Vujicic zwrócił uwagę, że jest to jego druga wizyta w Polsce, ale chce tu wrócić ze swoją żoną i synami. Ma nadzieję, że gdy przyjedzie do Polski po raz kolejny, to jego spotkanie zorganizują kościoły, a on będzie mógł opowiedzieć pełną historię swojego życia i to jak je odmienił Jezus Chrystus.

Ponieważ Nick występuje zarówno jako mówca motywacyjny i jako ewangelizator został zapytany o to czym różnią się te spotkania i które osobiście bardziej woli. „Gdybym miał wybór występować jako mówca motywacyjna dla 10 milionów ludzi albo rozmawiać o Ewangelii z jednym człowiekiem, to zawsze wybiorę jednego człowieka i rozmowę o Ewangelii” – stwierdził Vujicic. Zaznaczył, że on chce ludziom mówić o Ewangelii, ale zdaje też sobie sprawę, że wiele krajów nie otworzy przed taką nauką drzwi. Dlatego jego celem jest zainspirowanie siedmiu miliardów ludzi, ale do jego realizacji musi być mówcą motywacyjnym przyjmowanym powszechnie. „Dla mnie osobista relacja z Jezusem, rozmawianie z Nim i wiedza o tym, że to jest ważniejsze niż fakt do jakiego kościoła chodzisz, to jest dla mnie sens każdego dnia. Oczywiście to nie jest wydarzenie religijne i kochamy tu wszystkich. Ale taka jest moja historia” – odpowiadał Vujicic.

Oprócz Nicka Vujicica w wydarzeniu „Życie bez ograniczeń” w Krakowie wzięli udział także m.in. hiphopowiec, autor książek i działacz na rzecz edukacji dr Eric Thomas, trener i prawnik Andrzej Cichocki, trener mentalny mistrzów świata w siatkówce Jakub B. Bączek, ultra-maratończyk Daniel Lewczuk, pisarka, której udało się uciec z pracy niewolniczej na plantacjach mango Dr Ava Brown, projektantka mody Eva Minge.

Organizatorem widowiska motywacyjno-artystycznego „Życie bez ograniczeń 2”, które 1 października odbyło się w krakowskiej Tauron Arenie była firma Milewski&Partnerzy. Kolejną edycję zapowiedziano na przyszły rok w Warszawie.

Nick Vujicic w wyniku rzadkiej choroby tetra-amelia urodził się bez rąk i nóg. Z powodu swojej niepełnosprawności cierpiał na depresję i jako 10-letni chłopiec próbował popełnić samobójstwo. Dzięki swojej niezwykłej sile motywacji i determinacji, nauczył się samodzielnie wykonywać wszystkie podstawowe czynności życiowe, a także grać w golfa czy na perkusji. W wieku 18 lat dołączył do licealnego koła chrześcijańskiego, tam właśnie zaczął opowiadać innym o swoim życiu. Rówieśnicy chętnie słuchali Nicka, a jego historie wywierały na nich ogromne wrażenie. Wkrótce Vujicic założył fundację charytatywną, zaczął podróżować i prowadzić wykłady na temat wiary, motywacji i niepełnosprawności. Ożenił się i już dwukrotnie został ojcem. Obecnie jest autorem bestsellerowych książek i filmów motywacyjnych. Dziś uchodzi też za najsłynniejszego mówcę na świecie, a jego fanpage ma prawie 9 mln fanów.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KONGRES, NICK VUJICIC, ŻYCIE BEZ OGRANICZEŃ

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Gość 15.10.2016 11:25
Niezalogowany użytkownik Sektę?!
Plusów: 0 śwjacenty 03.10.2016 14:55
Szanowny O. Marku: wg historyków badających dzieje chrześcijaństwa Kościół Katolicki w formie zhierarchizowanej organizacji z jednolitą doktryną powstał w czasach i z decydującym udziałem cesarza Konstantyna Wielkiego. Kościół w I w. był organizmem niezależnych i zróżnicowanych doktrynalnie wspólnot lokalnych (gmin, zborów czy kościołów jak kto woli). Do czasu zniszczenia przez Rzymian Świątyni w Jerozolimie istniał ostry spór między chrześcijanami pochodzenia pogańskiego i żydowskiego dotyczący stosunku do wymagań prawa mojżeszowego. Zróżnicowane były też od początku lokalne kościoły w świecie hellenistycznym i łacińskim. Twierdzenie, że Pan Jezus założył Kościół Katolicki rozumiany jako jednolita organizacja jest ahistorycznym wyobrażeniem i przeniesieniem współczesnego modelu Kościoła rzymskokatolickiego na czasy apostolskie. Dzisiaj każdy z "odłamów" chrześcijaństwa uznający wyznania wiary formułowane na czterech kolejnych soborach powszechnych jest kontynuacją Kościoła Chrystusowego.
Plusów: 0 mularczyk 02.10.2016 19:24
Niezalogowany użytkownik Powtarzam to, co napisałem na łamach GN jakiś czas temu. „Jego ojciec jest pastorem. Założył własny kościół, już nie pamiętam jego nazwy. W dwa lata później urodził mu się syn; bez rąk i bez nóg. Założycielem Kościoła jest Chrystus i nie ma potrzeby poprawiania tego, co On uczynił”. Dla mnie Kościół to Mistyczne Ciało Chrystusa; dla mnie jest to jednym. Na mojej parafii nie głosiłbyś tych swoich nauk. Mówisz, „Pan Bóg nie chciał, abym był katolikiem”. Tego nie jestem pewien, natomiast jestem pewien, że nic chciał, aby twój ojciec zakładał jakąś tam sektę. Z Bogiem.

wszystkie komentarze >