Spakować życie do plecaka i uciekać

dodane 02.10.2016 00:01

Agnieszka Kurek-Zajączkowska

Liturgia ekumeniczna pod przewodnictwem kard. Nycza w archikatedrze warszawskiej rozpoczęła Tydzień Modlitw za Uchodźców. W tym roku jest on obchodzony pod hasłem: "Umrzeć z nadziei".

Spakować życie do plecaka i uciekać   Agnieszka Kurek-Zajączkowska /Foto Gość W ekumenicznej liturgii uczestniczyli przedstawiciele wszystkich kościołów chrześcijańskich w Polsce

- Mam na imię Anton, a obok mnie stoi moja żona Nabiha. Jesteśmy małżeństwem od 36 lat i mamy czworo dzieci. Żona jest lekarzem, a ja prowadziłem aptekę w Homs. Jesteśmy chrześcijanami. Należymy do greckiego Kościoła prawosławnego. Mieliśmy wielu przyjaciół muzułmanów. Kiedy wybuchła wojna, między ludźmi zaczęła się nienawiść. Pojawiły się porwania dla okupu. Z naszej ulicy porwano 20 osób. Także naszego wujka i kuzyna. Do tej pory nie wiemy, co się z nimi dzieje. Tysiące osób podzieliło ich los. Giną wszyscy: i chrześcijanie, i muzułmanie. Sytuacja w naszym mieście stała się nie do zniesienia. Bomby wybuchały wszędzie: na ulicy, w sklepach, szkołach. Jedna wybuchła koło mnie. Przeżyłem, ale na jedno ucho słyszę w 30-40 proc., a na drugie wcale. Bardzo baliśmy się o dzieci. Wysłaliśmy je za granicę. Zapłaciliśmy przemytnikom 13 tys. euro za każde z nich. Jeden syn jest w Niemczech, a drugi syn i córka są w Szwecji. Wiele osób nie miało tyle szczęście. Wiele osób nie przetrwało podróży przez Morze Śródziemne. Niektórych znaliśmy. Gdy wojna dotarła do Homs, uciekliśmy do Damaszku. Sprzedaliśmy samochód, by mieć co jeść. Przyjaciele zaproponowali nam wyjazd do Polski. Nie widzieliśmy o niej nic, ale wiedzieliśmy, że w niej jest bezpiecznie. Nasza najmłodsza córka z mężem i trójka dzieci nadal mieszkają w Damaszku. Błagamy, aby Polska, która tak gościnnie przyjęła nas, pomogła nam wydostać ich z tego piekła. Chcemy podziękować Polakom za przyjęcie. Gdy obok nas nie ma naszej rodziny, wy jesteście nasza rodziną. Uczymy się waszego języka. Mamy jednak nadzieję, że koszmar wojny się skończy i będziemy mogli wrócić do Syrii - opowiadali na przemian małżonkowie z Syrii mieszkający w Polsce, rozpoczynając modlitewne spotkanie ekumeniczne w archikatedrze warszawskiej.

Każda zapalona świeczka to histora życia jednego uchodźcy, który zginął w przeprawie do Europy   Agnieszka Kurek-Zajączkowska /Foto Gość Każda zapalona świeczka to histora życia jednego uchodźcy, który zginął w przeprawie do Europy Modlitwie z udziałem przedstawicieli wszystkich Kościołów chrześcijańskich w Polsce przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. - Czasem ludzie mówią o uchodźcach w ujęciu socjologiczno-demograficznym, politycznym, ekonomicznym, kulturowym czy cywilizacyjnym. Nam nie wolno ulegać takiemu sposobowi myślenia, bo każdy uchodźca to konkretny człowiek - przekonywał w okolicznościowej nauce.

Wskazał, że w trwającym Roku Miłosierdzia Kościół dał wiernym doskonały przykład pomocy potrzebującym przez kanonizację Matki Teresy z Kalkuty. - Swój dzień rozpoczynała od długiej adoracji krzyża Chrystusa po to, by oblicze Chrystusa rozpoznać w każdym człowieku, szczególnie tym, który tego potrzebuje - mówił metropolita warszawski. Wyraził nadzieję, że dzięki staraniom wspólnoty św. Idziego także i w Polsce powstaną korytarze humanitarne. - I nie mówmy nigdy, że nie ma uchodźców, tylko są migranci. Tak mówią ci, którzy próbują oczyścić swoje sumienie z tego, że nie robią nic dla tych ludzi - uznał. Apelował, by pamięć o uchodźcach, którzy w nadziei za bezpiecznym bytem oddali życie, przynaglała współczesnych do miłości, gościnności i współczucia.

Podczas liturgii szczególnie polecano Bogu dusze zmarłych w drodze do Europy. Podając ich imiona i nazwiska, wiek, narodowość i datę śmierci członkowie wspólnoty św. Idziego zapalali świece. W ten sposób modlono się za zmarłych nad kołami samolotów, za tych, którzy zginęli po zatonięciu statków, zabitych przez straż graniczną, płynących wpław, uduszonych w walizach, zmarłych z zimna na granicy, porzuconych przez przemytników na pustyni, dzieci zmarłe z wycieńczenia po długotrwałym marszu czy chorych, którym wyrzucono do wody torbę z niezbędnymi lekarstwami. - Módlmy się za ponad 30 tys. osób, które próbowały dotrzeć do Europy. Wielu z nich jest nieznanych dla ludzi, ale nie dla Pana - prosili członkowie wspólnoty św. Idziego.

Modlitwa w katedrze św. Jana Chrzciciela rozpoczęła Tydzień Modlitwy za Uchodźców organizowany przez Wspólnotę Sant'Egidio. W całej Polsce nabożeństwa za uciekających z powodu wojny, prześladowań i biedy odbędą się w ponad 20 miastach.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| TYDZIEŃ MODLITW ZA UCHODŹCÓW, UMRZEĆ Z NADZIEI, WSPÓLNOTA ŚW. IDZIEGO

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 halinkaa 03.10.2016 23:27
z jednym plecakiem to bezdomni w Polsce żyją ponoć 300 tys. osób, w warunkach gorszych niż uchodźcy, śmiertelność też wyższa, nie było chyba podobnej mszy w ich intencji, w stan taki wpędziły ich często "przemiany gospodarcze" nie mniej skuteczne niż w wojna, o nich raczej cicho spektakularnych lamentacji brak
Plusów: 5 PTaraski 02.10.2016 10:52
Oczywiście można wszystko pięknie przedstawić, pokazać pozytywne i wzruszające przypadki, jak w artykule.

Niestety ten "Tydzień modlitw za uchodźców" pokazuje, jak bardzo bliska niektórym biskupom jest lewicowa ideologia i cele. Mamy w polskim Kościele naprawdę ogromne problemy: rewolucja seksualna wśród młodych ludzi, szerzenie się homoseksualizmu, także wśród kleru, rozpad rodzin, niechęć do zwierania małżeństw, bardzo niska dzietność, ... To są ogromne zagrożenia. W perspektywie doczesnej stawiają pod znakiem zapytania istnienie Narodu Polskiego, i Kościoła w Narodzie. W perspektywie wiecznej, jest to droga milionów do zatracenia, do potępienia wiecznego.

A niektórzy biskupi organizują tego typu eventy, jakby to był rzeczywisty problem Polski, jakby tu chodziło o zbawienie. Mamy dnie judaizmu, kt óre zamieniają się w tygodnie, mamy dni islamu, abp Gadecki wzywa do życia eko, jakby to było rolą Kościoła. A teraz cały tydzień na modły za "uchodźców" - bądźmy szczerzy, większość migrantów - których sprowadza się do Europy, żeby zniszczyć tutejsze narody i resztki chrześcijaństwa.

Czy był chodź dzień modlitw o przestrzeganie w Polsce Bożych przykazań? A może księża mówili kazania o moralności, o zachowywaniu 6. przykazania tak kluczowego w dobie rewolucji seksualnej? A może piętnowano egoizm, promiskuityzm, konkubinaty?

Ależ nie! Trwa w Kościele grobowa cisza na ten temat! Za to mamy być tolerancyjni dla zła oczywiście, ekumeniczni do zatracenia wiary, mamy być eko, za uchodźcami, za ... - ta cała lewicowa agenda. Kościół staje się lewicową organizacją na podobieństwo Zielonych w Niemczech.

Skąd ta obojętność na sprawy najistotniejsze, na sprawy zabawienia???

wszystkie komentarze >

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.