Chiny: Pogrzeb ordynariusza

dodane 13.09.2016 20:30

KAI |

Jego następca został wywieziony przez władze na przymusowe wakacje by "podziwiać piękno Bożego stworzenia".

Chiny: Pogrzeb ordynariusza   JÓZEF WOLNY /Foto Gość Ordynariusz był osadzany w obozach pracy przymusowej i w więzieniu.

Ponad 5 tys. wiernych wzięło dziś udział w pogrzebie ordynariusza diecezji Wenzhou, bp. Vincenta Zhu Weifanga. Zmarł on 7 września w wieku 89 lat. W latach 1955-71 był on osadzony w obozach pracy przymusowej, zaś w latach 1982-1988 przebywał w więzieniu. Choć należał do Kościoła zwanego podziemnym, czyli nieuznawanego przez władze chińskie, to kilka lat temu został zaaprobowany przez nie jako ordynariusz Wenzhou.

Pogrzebowi nie mógł przewodniczyć bp Peter Shao Zhumin - koadiutor, który z chwilą śmierci bp. Zhu stał się ordynariuszem diecezji - gdyż 23 sierpnia został wywieziony z Wenzhou przez funkcjonariuszy władz, które nie uznają jego nominacji, dokonanej przez Stolicę Apostolską. Oficjalnie przebywa on na wakacjach, by „podziwiać piękno Bożego stworzenia”. Wywieziono także trzech innych duchownych, nieuznawanych przez władze.

Chińskie władze chcą narzucić swojego kandydata na ordynariusza Wenzhou - przypuszcza agencja informacyjna „Eglises d’Asie”. Prawdopodobnie ma być nim „oficjalny” ks. Ma Xianshi, który 12 września przewodniczył Mszy żałobnej za zmarłego ordynariusza. W homilii przypomniał on, że biskup jest widzialnym znakiem jedności. - Ale diecezja Wenzhou wciąż doświadcza podziału, mimo wysiłków biskupów, i pełna komunia jest dopiero do osiągnięcia. Prosimy Boga za wstawiennictwem bp. Zhu, by zapanowała jedność w Kościele w Wenzhou - mówił kaznodzieja.

Po kilkudniowym czuwaniu wiernych przy trumnie, zakończonym wspomnianą Mszą żałobną, ciało zmarłego hierarchy zostało skremowane, po czym kondukt pogrzebowy z urną z prochami bp. Zhu przeszedł ulicami jego rodzinnej wioski Ma Qiao. Urna została złożona w grobie na miejscowym cmentarzu katolickim. Ceremonii przewodniczył najstarszy kapłan diecezji, 84-letni ks. Sun Zhunhua. Przybyli na nią księża „oficjalni”. Kapłanom „podziemnym” służba bezpieczeństwa zabroniła uczestnictwa w pogrzebie, jednak niektórzy z nich wmieszali się w tłum żałobników.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| CHINY

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 mularczyk 14.09.2016 07:35
Niezalogowany użytkownik Klika lat temu napisałem ten tekst - W odpowiedzi „Tygodnikowi Powszechnemu”. Czytając tekst „Pocałunek” (Tygodnik Powszechny nr 28/05), przypomniałem sobie dzień, kiedy w drodze do Szanghaju, zatrzymałem się w Hong Kongu. Zostałem tam zaproszony, ja i kilkudziesięciu innych misjonarzy z Azji, przez biskupa Szanghaju, do uczestnictwa w rekolekcjach organizowanych w Sanktuarium Maryjnym w Sze-Szan. Mając w perspektywie pracę w tym kraju, po wyjściu z samolotu, uklęknąłem i podobnie jak Jan Paweł II ucałowałem ziemię. Podobnie uczyniłem miesiąc później wylatując z Szanghaju. Przywitanie chińskiej ziemi w Hong Kongu, było moim osobistym gestem; w Szanghaju - w zastępstwie papieża Jana Pawła II. Coś mi mówiło, że do „Kraju Środka”, jak nazywają Chiny sami Chińczycy, nie będzie mu dane wjechać. Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się, że w obydwu przypadkach, zatem w Hong Kongu i w Szanghaju, ucałowałem betonową płytę. - Nic się nie zmienia na lepsze w Chinach. moi koledzy misjonarze zostali stamtąd usunięci. Pozostaje nam tylko modlitwa. Z Bogiem. O. Marek Mularczyk OMI - Wrocław
Plusów: 0 mularczyk 14.09.2016 07:32
Niezalogowany użytkownik Kilka lat temu napisałem ten tekst ...

wszystkie komentarze >