Trump vs. płaczące dziecko

dodane 03.08.2016 07:33

PAP |

Donald Trump wyrzucił płaczące małe dziecko z sali, gdzie we wtorek czasu lokalnego miał spotkanie z wyborcami. Incydent stał się kolejnym tematem komentarzy i dowcipów na temat republikańskiego kandydata do Białego Domu.

Trump vs. płaczące dziecko   JIM LO SCALZO /PAP/EPA Do zabawnego incydentu doszło podczas wiecu w Wirginii, na którym przemawiał kandydat republikanów.

Na wiecu w szkole w miejscowości Ashburn w stanie Wirginia Trump przemawiał do wyborców, krytykując Chiny za sztuczne zaniżanie kursu swej waluty i inne wykroczenia przeciw zasadom wolnego handlu.

W pewnym momencie na sali rozległ się płacz niemowlęcia, trzymanego na rękach przez jedną ze słuchaczek.

"Kocham małe dzieci. Słyszę, że dziecko płacze, to mi się podoba" - powiedział Trump i kontynuował wywód na temat Chin.

Kiedy płacz nie ustawał, znowu przerwał, mówiąc: "Co za dziecko... Co za piękne dziecko. Niech pani się nie martwi... To piękny i zdrowy bobas... tego właśnie chcemy...".

Po chwili jednak, kiedy dziecko nie przestawało płakać, okazał zniecierpliwienie.

"Ja żartowałem. Może pani zabrać stąd to dziecko... Myślę, że ona rzeczywiście mi uwierzyła, gdy powiedziałem, że kocham jak dziecko płacze, kiedy przemawiam. W porządku. Ludzie czasem nie rozumieją, ale to jest OK" - powiedział.

Na życzenie kandydata, ochrona wyprowadziła matkę z płaczącym dzieckiem.

Po wiecu, na Twitterze pojawiły się kpiny z Trumpa.

"Trump kazał wyrzucić płaczące dziecko. Agenci Secret Service wyrzucili Trumpa, zanim zorientowali się, że się pomylili" - napisał jeden z internautów.

W innym tweecie zamieszczono zdjęcie niemowlęcia z podpisem: "Płaczące dziecko wyrzucone z wiecu Trumpa wydało oświadczenie".

Na fotografii dziecko unosi w górę środkowy palec - w USA obraźliwy gest, odpowiednik polskiego "gestu Kozakiewicza".

Po wiecu w Ashburn, demokratyczny kandydat na wiceprezydenta, Tim Kaine, powiedział na swoim spotkaniu z wyborcami: "Widziałem, że Donald Trump wyrzucił dziś płaczące dziecko na wiecu. Można się zapytać kto tu jest małym dzieckiem...".

Słuchacze przyjęli te słowa śmiechem i oklaskami.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| PAP, PREZYDENT, USA, WYBORY

Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Dawid 03.08.2016 17:28
Niezalogowany użytkownik Jako tata dwulatka się zgadzam :) ciągły płacz dziecka nie pozwala się skupić. I należy wydaje mi się wyjść. Jako jedna ojciec stane po stronie garstki rodziców takich jak ja ,gdy jak dziecko zachowuje się nie tak jak trzeba wpada w panikę, wyjść nie wyjść. Na rękach nos chce usiedzieć w ławce tak samo i się zaczyna jak to u dwulatka głośny sprzeciw. Serio przed każdą msza mam traume co będzie ,jak śpi to pół biedy do dzwonków wytrzyma, ale jest to mega trudne. Może potrzebuje praktyki albo co ale rozumiem spnikowanych rodziców. Nie chce my przeszkadzać wspólnocie w modlitwie i skupieniu naprawdę. Dodam że u mnie nie ma mszy dla dzieci :/
Plusów: 4 aaa 03.08.2016 15:56
Niezalogowany użytkownik dokładnie dziecko nieraz takie decybele osiąga i nic
(rodzice traktują to jako ubogacenie liturgii) w przedszkolu nauczycielka by dawno skorygowała zachowanie, a ksiądz nie może, na mszach dla dzieci się jakoś mniej drą, ciekawe dlaczego
Plusów: 4 szaramysz 03.08.2016 11:19
Niezalogowany użytkownik Ech, szaleństwo poprawności politycznej...
Sprawa powinna wyglądać inaczej. Po pierwsze - dorośli ludzie powinni być świadomi, że płacz niemowlęcia uruchamia w nas wszystkich instynkt tak silny, że uniemożliwia skupienie się na rzeczach takich jak czyjaś przemowa. Dlatego matka dziecka powinna sama się zreflektować i wyjść z sali, skoro nie mogła go uciszyć. Jeśli z jakiejś przyczyny tego nie zrobiła - należało ją kulturalnie poprosić o wyjście, zaczynając właśnie od wyjaśnienia - że płacz nie pozwala się skupić, potem zadać pytanie, czy potrzebuje pomocy, następnie zaproponować wygodne, ciche miejsce odpowiednie dla niej i dziecka. I było to zadanie dla osób z obsługi.
Plusów: 5 Alina 03.08.2016 11:17
Niezalogowany użytkownik Podobnie w polskich kościołach na niedzielnych mszach (nie pisze o tych dla dzieci). Plaga. Księża się boją zwrócić uwagę - bo kościelna poprawność, bo "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie" i takie tam.

wszystkie komentarze >