Wielkie sprzątanie i spotkanie neokatechumenatu

dodane 01.08.2016 18:48

PAP |

Campus Misericordiae w Brzegach, gdzie w gromadzili się młodzi uczestniczący w Światowych Dniach Młodzieży, w poniedziałek jest miejscem spotkania neokatechumenatu. Teren powoli, lecz sukcesywnie jest sprzątany.

Wielkie sprzątanie i spotkanie neokatechumenatu   Leszek Szymański /PAP Śmieci na terenie Campusu Misericordiae w Brzegach, gdzie papież Franciszek odprawił rano Mszę Świętą Posłania.

W spotkaniu powołaniowym neokatechumenatu, które odbywa się w sektorze położonym najbliżej od Krakowa, uczestniczy, według służb porządkowych, ponad 100 tys. ludzi. Obecny był m.in. metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz, który modlił się z młodymi. W tłumie zebranych zobaczyć można flagi z całego świata - Włoch, Chorwacji, Palestyny, Austrii, Izraela, Chile, Hiszpanii, Chin, Stanów Zjednoczonych, a także oczywiście Polski, choć biało-czerwone wcale nie są dominujące.

Irmina z Torunia i Tomasz z Lublina w drodze na spotkanie neokatechumenatu mówili PAP, że idą nie mając konkretnych oczekiwań. "Cieszę się, że mogę w nim uczestniczyć, spotkać się z ludźmi z całego świata; mam otwarte serce" - powiedziała dziewczyna. "Nie wiem czy jako jeden z uczestników będę w stanie przekazać swoje świadectwo; uczestniczyłem już w naszych zgromadzeniach, to nieprzewidywalne, kto się otworzy - mówił chłopak.

Teren nadal jest strzeżony przez policję i służby zabezpieczające. Wciąż zamknięta jest główna droga wiodąca z miejscowości Kokotów do Brzegów.

Po niedzielnych opadach teren jest błotnisty, a na polnych drogach są kałuże. "Przyszłam zobaczyć jak to teraz wygląda, nie jadę dalej bo można ugrzęznąć rowerem" - powiedziała PAP pani Maria z miejscowości Przewóz nieopodal Brzegów. Jak dodała, była na niedzielnej mszy, a jej najbliżsi także na wieczornym czuwaniu. "Jesteśmy pod wrażeniem papieża i rzeszy ludzi" - mówiła.

W niektórych sektorach stoją jeszcze namioty wojskowe, które stanowiły bazę dla obsługi medycznej i wolontariackiej. Nie zabrano także jeszcze plastikowych sanitariatów. Na terenie Brzegów nadal stoją konstrukcje na których zawieszony był sprzęt oświetleniowy i nagłaśniający, rozpoczął się demontaż ołtarza.

Teren w Brzegach powoli jest sprzątany i choć zalegają na nim śmieci i miejscami wygląda jeszcze jak wielkie koczowisko, to sukcesywnie służby komunalne oczyszczają go i doprowadzają do porządku. O tym, że sytuacja powoli wraca do naturalnego stanu świadczy to, że na polu gdzie jeszcze kilkanaście godzin temu byli pielgrzymi pojawił się zając.

Więcej o tym, co dzieje się na Brzegach znajdziesz tutaj:

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BRZEGI, KOŚCIÓŁ, PAP, WYZNANIA, ŚDM2016

Przeczytaj komentarze | 26 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Co roku ta "wspólnota" ma u mnie w parafii zjazdy. Mamy piękny kościół, który spokojnie mieści ponad tysiąc osób. Eucharystię sekciarze jednak wolą odprawiać w hali sportowej. Już sam ten fakt sprawia, że coś jest jednak nie tak. Na mszy ichniejszej nie byłem, więc się nie wypowiem.
Plusów: 3 nie-neonka 06.08.2016 15:39
Niezalogowany użytkownik @Daniel
Powiedzieć o biskupie Schneiderze, że to "jakiś biskup" to szczyt neonowej ignorancji. Jak nie wiesz o kim piszesz, to lepiej siedź cicho. Albo raczej zainteresuj się tematem i poznaj biskupów, którzy w tym całym chaosie pozostają wierni Bogu i nauce katolickiej (Schneider, Burke, Sarah). Poczytaj co piszą. posłuchaj co mówią, sięgnij do porządnych podręczników katolickiej teologii, a otworzą Ci się oczy.
Plusów: 0 Daniel 05.08.2016 12:52
Niezalogowany użytkownik To że jakiemuś biskupowi się nie podoba neokatechumenat i snuje na ten temat teorie spiskowe niczego nie przesądza. To jego prywatna opinia. Ja jednak bardziej ufam Papieżom. Najlepsze jest jego ostatnie zdanie o zaślepieniu owocami.

Ewangelia jednak mówi co innego: " Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach." Mt 7,16-20

Nawrócenia, powołania kapłańskie i zakonne, liczne dzieci, rodziny w misji, głoszenie ewangelii w miejscach gdzie już dawno zapomniano albo jeszcze nie słyszano o Chrystusie np. w Chinach. W takim razie chyba to wszystko jest tylko po to by omamić resztę kościoła w celu... no właśnie w jakim celu? Nie widzę w tym żadnej logiki.
Plusów: 9 PTaraski 05.08.2016 11:55

Pan Fülep: (...) istnieją pewne nowe współczesne ruchy , które są silnie wspierane. Jednym z nich jest wspólnota Kiko. ...

Jego Ekscelencja bp Schneider: To bardzo złożone i smutne zjawisko. Mówiąc otwarcie: jest to koń trojański w Kościele. Znam ich bardzo dobrze, ponieważ byłem u nich delegatem biskupim przez kilka lat w Kazachstanie, w Karagandzie. Również uczestniczyłem w ich Mszach i spotkaniach i czytałem pisma Kiko, ich założyciela, więc znam ich dobrze. Jeśli mówić otwarcie bez dyplomacji, muszę stwierdzić: Neokatechumenat to protestancko-żydowska wspólnota wewnątrz Kościoła, jedynie z katolicką dekoracją. Najbardziej niebezpieczny aspekt dotyczy Eucharystii, ponieważ jest ona sercem Kościoła. Kiedy serce jest w złym stanie, całe ciało jest w złym stanie. Dla Neokatechumenatu, Eucharystia jest jedynie braterską ucztą. To protestanckie, typowo luterańskie podejście. Odrzucają pojęcie i nauczanie Eucharystii jako prawdziwej ofiary. Uważają nawet, że tradycyjne nauczanie i wiara Eucharystię jako ofiarę nie jest chrześcijańska, lecz pogańska. To zupełny absurd, to typowo luterańskie, protestanckie. Podczas ich liturgij eucharystycznych traktują Najświętszy Sakrament w tak banalny sposób, że czasem jest to aż straszne. Podczas przyjmowania Komunii siedzą, gubią fragmenty gdyż nie przykładają do nich uwagi, a po Komunii tańczą zamiast się modlić i adorować Jezusa w ciszy. To zupełnie światowe i pogańskie, naturalistyczne.

Drugim niebezpieczeństwem jest ich ideologia. Główną ideą Neokatechumenatu, według założyciela Kiko Argüello jest: Kościół prowadził życie idealne tylko do Konstantyna w IV wieku, tylko wtedy był właściwie prawdziwy Kościół. Wraz z Konstantynem Kościół zaczął degenerować: degeneracja doktrynalna, liturgiczna i moralna. Swoje dno degeneracji doktryny i liturgii Kościół osiągnął wraz z dekretami Soboru Trydenckiego. Tymczasem prawda jest odwrotna: były to czasy świetności w historii Kościoła dzięki klarownej doktrynie i dyscyplinie. Według Kiko, od IV wieku do II Soboru Watykańskiego trwały ciemne wieki w Kościele. To herezja, ponieważ to tak jakby mówić że Duch Święty opuścił Kościół. I jest to typowo sekciarskie i zgodne z linią Marcina Lutra, który uważał że aż do niego Kościół był w ciemności i tylko dzięki niemu pojawiło się światło w Kościele. Pozycja Kiko jest fundamentalnie taka sama, z tym tylko że Kiko postuluje wieki ciemne Kościoła od Konstantyna do II SW. Oni źle interpretują II Sobór Watykański. Uważają że są apostołami V II. Wszystkie swoje heretyckie praktyki uzasadniają Soborem. To wielkie nadużycie.

Jak taka wspólnota mogła być oficjalnie uznana przez Kościół?

To kolejna tragedia. Ustanowili silne lobby w Watykanie co najmniej trzydzieści lat temu. Jest i inne oszustwo: przy wielu okazjach przedstawiają biskupom wielkie owoce nawróceń i powołań. Wielu biskupów jest zaślepionych owocami, i nie widzą błędów, nie badają ich. ...

wszystkie komentarze >