Abp Hoser o kryzysie konstytucyjnym

dodane 14.03.2016 10:38

KAI |

"Bez uznania racji stanu nie rozwiążemy kryzysu konstytucyjnego w Polsce".

Abp Hoser o kryzysie konstytucyjnym   Roman Koszowski /Foto Gość Abp Henryk Hoser

- Bez uznania racji stanu i szukania dobra całego narodu nie rozwiążemy kryzysu konstytucyjnego w Polsce - ocenił abp Henryk Hoser, przypominając o odpowiedzialności elit politycznych za kraj. W piątą niedzielę Wielkiego Postu biskup warszawsko-praski przewodniczył uroczystej Mszy św. w konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej na stołecznym Kamionku, świątyni będącej pomnikiem zwycięstwa w Bitwie 1920 roku. Liturgia była kolejną odsłoną wielkopostnej inicjatywy kościołów stacyjnych.

W homilii abp Hoser odniósł się do narastającego w kraju kryzysu konstytucyjnego. - Wobec tego sporu stoimy bezradni. Rozwiązanie zaistniałej sytuacji jest trudne a nawet niemożliwe, kiedy mniejszość neguje większość, a większość nie słucha mniejszości. Tymczasem rolą władzy parlamentarnej jest interpretowanie dobra wspólnego całego społeczeństwa, w perspektywie rzeczywistego dobra wszystkich członków obywatelskiej wspólnoty, a więc całego społeczeństwa, całego narodu. To się nazywa dobro wspólne - podkreślił biskup warszawsko-praski.

Przypomniał, że dobro wspólne jest dobrem powszechnym. - Ono się nie zmienia. Tylko w perspektywie tego, kim jest człowiek i co o nim mówi Bóg, możemy prawidłowo odczytywać, czym jest dobro wspólne - stwierdził.

Zwrócił uwagę, że jednym z fundamentalnych warunków, niezbędnych w procesie rozwiązywania kryzysów, jest dostrzeganie podstawowych wartości, takich jak wolność, prawda, sprawiedliwość i solidarność, którym prawo winno służyć. Podkreślił, że wolność jest zdolnością do odpowiedzialności za słowa i działania a nie dowolnością i swawolą.

- Sprawiedliwość jest niczym innym jak równowagą praw o obowiązków. - Nie odczytamy właściwie tej wartości, jeśli nie będziemy mieli punktów odniesienia, które są poza nami - stwierdził.

Ostrzegł przed kierowaniem się interesami partykularnymi. - Nie ma czegoś takiego jak prawda grup i "grupeczek". Nie ma prawdy partyjnej, jest prawda obiektywna - zakorzeniona w prawdzie, która się nie zmienia - prawdzie o człowieku, o naszym kraju i naszej historii. Jest to obiektywna prawda ponadpartyjna dostępna dla wszystkich i określająca dobro wspólne - podkreślił abp Hoser.

Mówiąc o potrzebie solidarność, o której przypominał Polakom papież Jan Paweł II, biskup warszawsko-praski zwrócił uwagę, że jest to postawa wobec słabszych i potrzebujących a nie służenie zasobnym elitom.

Zaznaczył, że dobre prawo a więc oparte o właściwe zasady, sprawdza się w sytuacjach kryzysowych i spornych. - Biorąc pod uwagę naszą obecną rzeczywistość wszystko wskazuje na to, że nasze prawo takie nie jest - zauważył abp Hoser. Przyznał, że interpretacyjne spory mogą trwać jeszcze długo. - W związku z tym należy uzdrowić prawo tak, by było jednoznaczne - zaapelował.

Przestrzegł również przed uciekaniem się do arbitrażu obcych mocarstw w sprawach wewnętrznych, ponieważ nieodmiennie prowadzi to osłabiania suwerenności narodu, owocując zwasalizowaniem kraju i utratą jego niepodległości. - Dowodzi tego nasza tysiącletnia historia, a zwłaszcza okres królów elekcyjnych, którzy realizowali w Polsce interesy swoich krajów pochodzenia. Katastrofa końca XVIII wieku zakończyła się utratą niepodległości na 123 lata, nie mówiąc już o zniewoleniu okresu powojennego - przypomniał abp Hoser.

Podkreślił, że przedstawianie Polski jako klienta i petenta Unii Europejskiej jest niegodne i nieprawdziwe. - Polska jest jej pełnoprawnym członkiem płacącym swoją kontrybucję i przyczyniającym się do rozwoju europejskiej gospodarki oraz coraz lepiej broniącym jej terytorium. Jesteśmy przecież wschodnią flanką i o tym Europa nie może zapominać - oświadczył biskup warszawsko-praski. Przypomniał, że to Polska w roku 1920 sama jedna obroniła Europę przed zalewem bolszewickim.

- Bądźmy dumni z naszej tysiącletniej chrześcijańskiej przeszłości i takiej samej wiekowej państwowości. - W czasach niewoli to wiara przyjęta przez Mieszka I w 966 roku była czynnikiem naszej narodowej tożsamości. Dzięki niej naród nigdy nie przestał istnieć - zauważył abp Hoser.

Przywołując słowa hymnu państwowego "Co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy" biskup warszawsko-praski przypomniał, że Polacy sami wywalczyli swoją wolność i niepodległość. - Wolnej Polski nikt nam nie dał. Nie otrzymaliśmy jej przez łaskawość innych, ale wywalczyliśmy krwią naszych synów i córek. Bądźmy zatem mocni i mądrzy - zaapelował abp Hoser.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ABP HOSER, POLSKA, TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 agnostos 15.03.2016 10:36
@Adrian Zamotałeś się, więc ci wytłumaczę. TK bada konstytucyjność aktów prawnych w całości lub w konkretnych artykułach, punktach, bo nie cała ustawa może być sprzeczna z konstytucja. Uchwała wydana na podstawie takiej ustawy jest ważna, jeżeli opiera się na ważnej ustawie lub konkretnym jej zapisie. I dlatego TK nie oceniając uchwały może bezpośrednio wskazać, kto został wybrany a kto nie wskazując nieważność podstawy prawnej. W przeciwnym razie nawet najbardziej absurdalna ustawa mogłaby byc podstawa waznych uchwał. Tak nie ma w państwie prawa, albo prawo opiera się na konstytucji (przyjętej wolą narodu w referendum) albo idzie w odstawkę.
Plusów: 0 Adrian 15.03.2016 09:31
Niezalogowany użytkownik @agnostos Uważam, że się mylisz w punkcie 2. Gdyby TK oceniał tylko i wyłącznie akt normatywny, to orzekłby czy akt ten łamie Konstytucję czy nie. Tymczasem TK orzekł o konstytucyjności konkretnego użycia tego aktu do wyboru sędziów przez poprzednią ekipę rządzącą. Co oznacza, że dokonał niedozwolonej interpretacji. TK nie mógł orzekać o zgodności powołania osób z Konstytucją, ponieważ powołanie osób nie jest stanowieniem prawa, to nie akt normatywny, to nie jest przepis prawa.
Plusów: 2 agnostos 14.03.2016 19:09
@Adrian piszesz "Zamiast orzeczenia wyłącznie w sferze normatywnej, o tym, czy przepis (norma prawna) jest zgodny z Konstytucją, mamy orzekanie także w sferze faktów. Przez użycie formuły „w zakresie” orzeczenie zmierzające do oceny tego, czy powołanie osób wskazanych kadencji jest zgodne z prawem. Tym samym TK przekroczył swoje kompetencje". A ja się nie zgadzam z dwóch powodów. 1. Mamy do czynienia tylko z faktami, nawet czyjaś interpretacja faktu jest faktem i TK dostaje do oceny fakt, czyli ustanowiona normę prawną. 2. TK nie oceniał czy powinno sie wybrać na sędziego Panią X czy Pana Y, tylko prawną podstawę ich wyboru, czyli nowelizacje ustawy o TK. Inaczej mówiąc, oceniał akt normatywny bezpośrednio decydujący o ważności wyboru konkretnych sędziów.
Plusów: 8 jurek 14.03.2016 14:32
Niezalogowany użytkownik Należy się z tym zgodzić. Wg logiki Abpa prawo zabraniające zabijać jest złe - ponieważ znajdą się tacy, którzy je łamią.
Ponadto zawsze mnie zastanawia umiejętność duchownych, którzy potrafią tak wiele powiedzieć (tutaj chyba co najmniej kilka minut w tym konkretnym temacie), ale właściwie nie powiedzieć nic konkretnego i jednoznacznego.

wszystkie komentarze >