Projekt ws. 6-latków w ciągu 10 dni

dodane 23.11.2015 13:43

PAP |

W ciągu najbliższych 10 dni będzie projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty likwidujący obowiązek szkolny dla sześciolatków, ustalający wiek siedmiu lat jako czas rozpoczynania obowiązkowej nauki w szkole - zapowiedziała w poniedziałek minister edukacji Anna Zalewska.

Projekt ws. 6-latków w ciągu 10 dni   Mirosław Jarosz /Foto Gość Anna Zalewska

Minister w poniedziałek spotkała się w siedzibie resortu z Karoliną i Tomaszem Elbanowskimi ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, zabiegającymi o obniżenie wieku obowiązku szkolnego, oraz z ekspertami związanymi ze Stowarzyszeniem.

"W grudniu dostaniecie państwo informację o zmianie w ustawie o systemie oświaty, która będzie polegała na tym, że siedmiolatki to jest ten moment obowiązkowy dla dziecka, jeśli chodzi o pójście do szkoły. Dajemy wolność rodzicom. Mówimy o nauczycielach przedszkoli, że mają umiejętności i kompetencje dyskusji i wsparcia rodzica w decyzjach czy sześcio- czy siedmiolatek" - powiedziała Zalewska na konferencji prasowej po spotkaniu.

Poinformowała także, że będą zmiany w podstawie programowej. "Koniec z tajnymi kompletami w zerówkach. Oficjalnie nauczyciele będą uczyli liczyć, czytać i pisać. W związku z tym możemy powiedzieć, że niczego nie zmieniamy - mamy obniżenie wieku szkolnego, ale w przyjaznych warunkach, tzn. dzieci będą w swoim środowisku, nie będą zmuszane do tego, żeby być w szkole" - zaznaczyła.

Minister zaznaczyła, że w związku z zapowiedzianą zmianą "oczywiście jest wiele miejsc, w których może dojść do zawirowań organizacyjnych, ale o nich też dyskutowaliśmy".

Zalewska zapowiedziała, że w projekcie wprowadzi m.in. zmiany w używanym słownictwie - zniknąć ma "stygmatyzujące określenie +odroczenie+". Prawdopodobnie pojawi się też "powtórne zapisanie do klasy pierwszej". Powiedziała, że będzie możliwość powrotu, jeśli dziecko nie będzie sobie radzić w pierwszej klasie, do "zerówki, do przedszkola jeśli będzie tam miejsce". Zaznaczyła, że są miejscowości, gdzie może być problem z wolnymi miejscami. "Myślimy o takim swobodnym pozostawieniu ucznia w klasie pierwszej, ale rodzic będzie mógł zdecydować o powtórnym zapisaniu do klasy pierwszej" - dodała.

"Szczegóły, jeśli chodzi o projekt ustawy, niebawem. Myślę, że w ciągu najbliższych 10 dni państwo ten projekt zobaczą. Ponieważ zależy nam, żeby te zmiany weszły w grudniu, będzie to projekt poselski" - powiedziała.

Pytana, jakie będą rozwiązania dla rodziców, którzy będą chcieli posłać swoje dziecko do szkoły w wieku sześciu lat, odpowiedziała, że brane są pod uwagę dwa warianty. Pierwszy będzie pozostawiać rodzicom pełną swobodę decyzji, w drugim rodzice sześciolatków urodzonych po 1 września będą musieli zasięgnąć opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Obecna na konferencji prasowej Elbanowska podziękowała Zalewskiej za zaproszenie i spotkanie. "Jest to dla nas w jakimś stopniu symboliczne, że możemy być tutaj i rozmawiać w absolutnie przełomowy sposób" - powiedziała. "Okazało się, że warto było walczyć, warto było działać" - podkreśliła. Pogratulowała i podziękowała także wszystkim rodzicom zaangażowanym w akcję. "To jest wasz rodzicielski sukces" - podkreśliła.

Z kolei ekspertka Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców Dorota Dziamska przekazała Zalewskiej projekt podstawy programowej wychowania przedszkolnego i kształcenia ogólnego dla klas I-III przygotowany pod jej kierunkiem przez zespół nauczycieli współpracujących z Pracownią Pedagogiczną im. Ryszarda Więckowskiego.

Minister edukacji zapowiedziała, że będą kolejne spotkania z Elbanowskimi.

Stopniowe obniżanie wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat trwa w Polsce od 2009 r. Przez pierwszych pięć lat decyzję o tym, czy dziecko rozpocznie naukę w wieku sześciu czy siedmiu lat, podejmowali rodzice. 1 września tego roku po raz pierwszy do I klasy szkoły podstawowej poszedł obowiązkowo cały rocznik dzieci sześcioletnich, czyli urodzonych w 2009 r. Rok wcześniej - we wrześniu zeszłego roku - obok siedmiolatków do pierwszych klas obowiązkowo poszła połowa rocznika sześciolatków.

W swoim expose premier Beata Szydło zapowiedziała m.in. przywrócenie rodzicom prawa wyboru, czy ich dzieci pójdą do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat. Poinformowała, że zmiana ta zostanie przeprowadzona w ciągu pierwszych 100 dni działania rządu.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EDUKACJA, KULTURA, MEN, PAP, PRAWO, ZALEWSKA

Przeczytaj komentarze | 9 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Ana 24.11.2015 17:17
Niezalogowany użytkownik Antonio zawsze można było dać dziecko wcześniej do szkoły (ja to zrobiłam z córką 23 lata temu! ) i dzisiaj nikt Ci tego nie zabroni. Chodzi o to by nie zmuszać do tego, bo dzieci należą do rodziców , a nie do państwa. Ty nie masz obrazu szkoły, tego jak te małe dzieci się tam męczą, a rodzice tacy jak Ty jeszcze im w domu dokładają wysiłku i stresu. Bardzo mądrze oceniła to Ewa s. Tak jest prawda jeśli chodzi o szczęście naszych dzieci. Sama o tym się przekonałam przy właśnie...trzecim dziecku, bo wcześniej miałam ambicje tak jak i Ty, ale to w dalszej perspektywie dało tylko stres. Wiem co piszę, bo robię to z punktu doświadczonej mamy 4-ki dzieci i nauczycielki klas młodszych.
Plusów: 3 Juka 24.11.2015 11:15
Niezalogowany użytkownik Takie zdolne dzieci jak Twoje Antonio zawsze mogły iść wcześniej do szkoły. Jednak więcej dzieci, które poszły rok wcześniej do szkoły, albo ich to przerosło, albo się "wycofały" jak moje.
Plusów: 0 ola 24.11.2015 06:46
Niezalogowany użytkownik bzdury pracuje w przedszkolu 5 latek w szkole raczej nie
Plusów: 3 Ewa s 24.11.2015 01:11
Niezalogowany użytkownik Rodzice jednaków mają tendencję do porównywania wszystkich dzieci do swojego. Co więcej wydaje im się, że jak ich dziecko jest lepsze niż inne to inne dzieci też takie powinny być. Ta błędna tendencja mija gdzieś po urodzeniu się trzeciego dziecka. Dopiero wtedy rodzice są wstanie dostrzec, że tak naprawdę każde dziecko jest inne. , indywidualne ze swoimi zdolnościami lub brakami ale przez to wcale nie jest gorsze.Każde wnosi swoje własne cechy, każde ma inne zdolności w czymś innym jest dobre i rozwija się we własnym tempie.W tym wszystkim najważniejsze jest żeby czuło się kochane, akceptowane i szczęśliwe. Wszelkie rankingi i konkursy na etapie szkoły podstawowej różnicują dzieci, rodzą rywalizację, zazdrość. To nie jest dobre. Dziecko zamiast czuć się szczęśliwe dlatego ze jest po prostu dzieckiem przeżywa frustrację i swoją wartość określa wygranym w konkursach czy rankingach. Gdy nie wygra świat mu się kończy. Wcześniej czy później przypłaci to zdrowiem. Czy warto?

wszystkie komentarze >