Szczęśliwi i błogosławieni


Szczęśliwi i błogosławieni


ks. Tomasz Jaklewicz


GN 44/2015 |

„Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę”. 


Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.


1 W Biblii góry są miejscem spotkania człowieka z Bogiem. Na Synaju zostało zawarte Stare Przymierze, na górze Tabor Jezus przemienił się wobec uczniów, na Golgocie umarł, na Górze Oliwnej wstąpił do nieba. Pan wygłosił jedno najważniejszych swoich kazań na górze. Zaczął od Ośmiu Błogosławieństw, dlatego mówimy o Górze Błogosławieństw. Ktokolwiek chodził po górach, ten wie, że oznacza to wysiłek, zmęczenie, pot, czasem ból. Góry uczą pokory. Człowiek odkrywa własną słabość i uczy się ją pokonywać. Trud bywa nagradzany nieziemskim widokiem, satysfakcją, szczęściem, które trudno zrozumieć komuś, kto po górach nie chodzi. Podobnie jest ze świętością. To droga pod górę. Nieraz stroma. Ale przecież już tu, na ziemi, nagradzana szczęściem, spełnieniem, poczuciem, że to jest prawdziwe życie. Droga ku szczytom świętości bywa monotonna, trudna, długa. Ale warto. 



2 „Błogosławieni…”. Greckie „makarioi” znaczy dosłownie „szczęśliwi”. Połączenie tych dwóch słów – „błogosławieni” i „szczęśliwi” – wiele mówi. Bóg, proponując nam świętość, jako podstawowe powołanie, obiecuje nam szczęście. Być świętym znaczy odnaleźć własne szczęście, być w stu procentach sobą, czyli stać się tym, kim mam być w Bożych planach. Żyć w zgodzie z sobą, z Bogiem, z innymi. Być świętym to zarazem być pobłogosławionym przez Boga oraz być błogosławieństwem dla świata, dla Kościoła, dla innych. Święci stają się oknami na innych świat. Są dowodem na istnienie Boga, są światłem, znakiem nadziei. 



3 „Ubodzy w duchu, którzy się smucą, są cisi i miłosierni, pragną sprawiedliwości, czystego serca, wprowadzają pokój, prześladowani dla sprawiedliwości”. To wszystko jest nie na nasze czasy. To prawda. To nie jest opis współczesnego bohatera. Papież Benedykt XVI napisał, że błogosławieństwa są biografią Jezusa, są opisem Jego życia. On taki był. Błogosławieństw nie można czytać tak jak przykazań – „masz być ubogi, cichy itd”. Błogosławieństwa są obietnicami, drogowskazami. Jeśli będziesz ubogi, Ja cię nie zostawię, Ja będę twoim majątkiem – mówi Bóg. – Jeśli będzie ci smutno, Ja cię pocieszę, Ja będę twoją radością – mówi Bóg. – Jeśli nie będziesz miał nic do powiedzenia, Ja dam ci słowo, Ja będę twoim słowem – mówi Bóg. Itd. Tak żył Jezus – był cały otwarty na Ojca. „Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” – mówił do uczniów. Człowiek święty żyje jak Jezus, chce świecić nie swoim światłem, ale blaskiem Boga. 



4 „Wielka jest wasza nagroda w niebie”. Święci to nie tylko historie sprzed wieków. Oni żyją wśród nas. We Wszystkich Świętych wspominamy nie tylko „oficjalnych” świętych, ale i tych anonimowych. Kościół przez kanonizacje nie decyduje o świętości danego człowieka, ale ją rozpoznaje i pokazuje jako wzór. Wszyscy święci, i ci znani, i mniej znani, uczą, że każdy ludzki dom musi mieć widok na… niebo. Kto obok mnie jest święty? A co ze mną? Czy chcę być świętym?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |