Gdy wrogiem są nasze własne dzieci...

Gdy wrogiem są nasze własne dzieci...

Ireneusz Krosny


GN 39/2015 |

Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych...


W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”

On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.

Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”.


Zachód przyzwyczaił się już do aborcji. Robi się ją, jak się to zgrabnie ujmuje „na życzenie”. W obowiązującej nowomowie mamy „niechcianą ciążę” i „poddajemy się aborcji”, podczas gdy prawda jest taka, że gardzimy własnym dzieckiem i idziemy je zabić. Kliniki aborcyjne wydajniej niż obóz w Auschwitz produkują trupy. Wrogiem okazują się nasze własne dzieci. Skutki tego zła są nie do oszacowania. Po pierwsze ogromny dostęp szatana do owych społeczeństw, a co za tym idzie, rozwój wszelkiego rodzaju zła i upadek wiary. Po drugie najzwyczajniej eksterminujemy własne narody. Ściąganie imigrantów zarobkowych w Niemczech czy Szwecji zaczęło się na skutek niskiej dzietności społeczeństw. Dziś w samej Szwecji mamy największą chyba parodię chrześcijaństwa pod nazwą Kościół Ewangelicko-Luterański, w którym „biskupem” jest lesbijka żyjąca w związku z „panią pastor”. Biblia mówi: „skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć”. I tak się dzieje. Jest to najpierw śmierć duchowa, za nią zaś idzie śmierć fizyczna.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |