Transseksualiści nie mogą być chrzestnymi

dodane 02.09.2015 14:45

KAI |

Transseksualiści nie mogą być rodzicami chrzestnymi – orzekła Kongregacja Nauki Wiary.

Transseksualiści nie mogą być chrzestnymi   Roman Koszowski /foto gość Kard. Gerhard Ludwig Mueller – prefekt Kongregacji Nauki Wiary

Była to reakcja na postawę biskupa hiszpańskiej diecezji Kadyksu i Ceuty Rafaela Zornozy Boya, który pod wpływem silnych nacisków medialnych początkowo wyraził na początku sierpnia zgodę, aby Alex Salinas, który urodził się jako kobieta, ale czuł się mężczyzną, został ojcem chrzestnym swego bratanka.

W tej sytuacji Stolica Apostolska uznała za stosowne zwrócenie uwagi na tradycyjne nauczanie Kościoła o roli rodziców chrzestnych w pomaganiu rodzicom naturalnym w religijnym i duchowym wychowaniu dzieci.

Powołując się na tę wypowiedź, biskup przypomniał ze swej strony, że „rodzice chrzestni podejmują przed Bogiem i Jego Kościołem oraz w relacji z osobą chrzczoną obowiązek współpracy z rodzicami przy formacji chrześcijańskiej [tej osoby], starając się, aby prowadziła ona życie zgodne z wiarą otrzymaną na chrzcie i wypełniała wiernie właściwe temu obowiązki”. Przywołał również punkt 1255 Katechizmu Kościoła Katolickiego, głoszący, iż rodzicami chrzestnymi winni być ludzie „głęboko wierzący, a także zdolni i gotowi służyć pomocą nowo ochrzczonemu, zarówno dziecku, jak dorosłemu, na jego drodze życia chrześcijańskiego”.

Jeśli nie można znaleźć osoby, która łączy w sobie te niezbędne cechy, proboszcz może udzielić chrztu bez rodziców chrzestnych, „którzy nie są konieczni do sprawowania tego sakramentu” – napisał pasterz diecezji.

Wyjaśnił następnie, że w związku z zamieszaniem, jakie powstało wśród niektórych wiernych, którzy przypisywali mu słowa, jakich nie wypowiedział oraz z szumem medialnym wokół tej sprawy, odwołał się do Kongregacji Nauki Wiary, która udzieliła mu następującej odpowiedzi:

„W tym szczególnym przypadku oznajmiam mu [biskupowi] o niemożliwości [spełnienia] tego, z czym się zwraca. Już samo zachowanie transseksualne ukazuje publicznie działalność sprzeczną z moralnym wymogiem rozwiązania własnego problemu tożsamości płciowej zgodnie z prawdą o własnej płci. Dlatego jest oczywiste, że osoba taka nie spełnia warunku prowadzenia życia zgodnego z wiarą i bycia rodzicem chrzestnym (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 874, par. 1, 3) i tym samym nie może być dopuszczona do funkcji matki bądź ojca chrzestnego” – stwierdza orzeczenie watykańskiej dykasterii.

Podkreśla przy tym, że nie jest to przejaw dyskryminacji, ale oznacza jedynie uznanie obiektywnego braku przesłanek, które z samej swej istoty są niezbędne do wzięcia na siebie kościelnej odpowiedzialności bycia rodzicami chrzestnymi.

Kongregacja powołała się przy tym na papieża Franciszka, który przy różnych okazjach i zgodnie z nauczaniem Kościoła potwierdzał, że takie zachowanie jest sprzeczne z naturą człowieka. W swej najnowszej encyklice „Laudato si” (punkt 155) Ojciec Święty przypomniał m.in., iż. „«ekologia ludzka» oznacza również coś bardzo głębokiego: niezbędną relację życia człowieka z prawem moralnym, wpisanym w jego naturę, relację konieczną, by można było stworzyć bardziej godne środowisko”. Nie wolno manipulować „według swego uznania” naturą człowieka.

„Akceptacja własnego ciała jako daru Boga jest niezbędna, by przyjąć cały świat jako dar Ojca i wspólny dom, natomiast logika dominacji nad własnym ciałem przekształca się niekiedy w subtelną logikę panowania nad stworzeniem. (...) Także docenienie własnego ciała w jego kobiecości lub męskości jest konieczne, aby móc rozpoznać siebie w spotkaniu z innym, różnym od siebie. W ten sposób można z radością przyjąć specyficzny dar drugiego czy drugiej jako dzieła Boga Stwórcy i wzajemnie się ubogacić. Z tego względu nie jest zdrowa postawa usiłująca «zatrzeć różnicę płci, bo nie potrafi z nią się konfrontować»” – napisał papież w swym dokumencie.

W świetle tych stwierdzeń Kongregacja przekazała zainteresowanym, „że nie może zgodzić się z ich prośbą”.

Biskup przypomniał na zakończenie, że „Kościół przyjmuje z miłością wszystkie osoby, chcąc pomagać każdej z nich w jej sytuacji, w duchu miłosierdzia, nie zaprzeczając jednak prawdy, którą głosi i którą proponuje wszystkim jako drogę wiarę, aby została ona w wolny sposób przyjęta”.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| TRANSSEKSUALIZM, TRANSSEKSUALIŚCI

Przeczytaj komentarze | 15 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Akada 14.01.2016 16:31
Niezalogowany użytkownik Bóg jest superpozycją wszechrzeczy. Zawiera w sobie każdy możliwy stan tego i wszystkich innych możliwych wszechświatów. Jednakże w swojej najmniejszej części jest superpozycją samego siebie. Pojedyńczą struną prawdopodobieństwa, która dla nas nie występuje samodzielnie ale jako superpozycja siebie samej. Stad z Boga spływają dwie natury ducha - męska i żeńska. I jeśli (co statystycznie może się wydarzyć) duch spolaryzowany męsko trafi do żeńskiego biologicznie ciała mamy do czynienia z transseksualizmem. Wyklucza to taką osobę z możliwości realizacji swojego posłannictwa danego od Boga - posłannictwa do zawierania relacji miłości. Taka osoba nie jest zdolna kochać gdyż nie spotka się w sobie z miłością do siebie i Boga. Jedyną możliwością otwarcia się na miłość i na Boga jest wymiana albo ducha albo modyfikacja ciała aby nawiązywać relacje miłości odpowiednio na drodze męskiej lub żeńskiej. Oczywiście miłość = duchowość. Miłość jako bezinteresowne i dobrowolne ofiarowanie się drugiej osobie na drodze działania. Transseksualista nie jest zdolny nawiązywać relacji miłości gdyż występuje niezgodność posłannictwa duchowego i popędu ciała (biologicznie odmiennego). Ot wsio... KK nadal klepie paciorki zamiast otworzyć się na zrozumienie miłości Boga Ojca dzięki której mógłby zrozumieć wiele ale lepiej skostnieć w dogmatach. Stare pryki...
Plusów: 0 momo 05.10.2015 09:57
Niezalogowany użytkownik Kreślić te nagłówki "rodzic a" i "rodzic b". Zamazywać je grubym markerem. zielonym i niezmywalnym. I niech mi Państwo nie wciska, że jestem jakiś Rodzic B (szkoda że mi numeru nie wytatuowali). Koniec z dyskryminacją większości, bo jakiś procent się oburza. Chcieliście demokrację to macie demokrację - a demokracja to prawo WIĘKSZOŚCI do decydowania. I to nie większości w Sejmie (Matko, myśmy ich naprawdę wybrali i uwierzyli, że tego nie spartolą??), tylko większości w kraju.
Plusów: 0 momo 05.10.2015 09:51
Niezalogowany użytkownik @wow ras - pocieszę Cię, księża też nie mogą być ojcami chrzestnymi. faktycznie, zostali strasznie zdyskryminowani.
Plusów: 0 MacBlacker 08.09.2015 17:00
Skończmy z terrorem pooityfznej poprawności!
Ostatniio wypełniwjąc kwestionariues przyjęcia mojego syna do gimnazjum dowiedziałem się że nie jestem ojcem tylko "rodzicem b".
W imię tego by jakiś (....) nie poczuł się dotknięty dyskryminuje się tysiące !

wszystkie komentarze >