O. Bashobora: Nie mów, że cierpisz za kogoś

dodane 13.08.2015 21:00

ks. Marcin Siewruk

zobacz galerię 

900 osób uczestniczyło w Nowej Soli w rekolekcjach ewangelizacyjnych prowadzonych przez o. Johna Bashoborę.

O. Bashobora: Nie mów, że cierpisz za kogoś   ks. Marcin Siewruk / Foto Gość o. John Bashobora prowadził rekolekcje ewangelizacyjne w Nowej Soli

– To miały być całkiem zwyczajne rekolekcje, a okazało się, że jest moc! – mówił z uśmiechem o. John Bashobora.

Nowosolska hala sportowa Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego "Elektryk" była wypełniona przez 3 dni, od 11 do 13 sierpnia, do ostatniego miejsca.

– Przyjechałam, żeby modlić się tutaj o nawrócenie mojego męża. Rekolekcje pokazały mi inną stronę mojego małżeństwa, to ja byłam złą żoną, do tego stopnia, że wyrzuciłam męża z domu. A teraz proszę o modlitwę o nawrócenie dla męża, ale też o odwagę, żeby mógł wrócić do nas i żeby się nie bał – mówiła do uczestników rekolekcji Aneta.

Wiele osób przyjechało pomimo zamkniętej listy i udało im się dołączyć do rekolekcji prowadzonych przez charyzmatyka z Afryki w ostatniej chwili. 

O. John Baptist Bashobora jest znanym w świecie rekolekcjonistą, prowadzi charyzmatyczne spotkania modlitewne. Urodził się 5 grudnia 1946 roku w Ugandzie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1972 r., po czym został wysłany na studia do Rzymu, gdzie uzyskał doktorat z teologii duchowości oraz magisterium z psychologii. W Rzymie również przyłączył się do wspólnoty odnowy charyzmatycznej. Aktualnie jest diecezjalnym koordynatorem Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej w archidiecezji Mbarara w Ugandzie oraz członkiem Narodowego Stowarzyszenia Modlitwy Wstawienniczej. O. Bashobora jest znany w całym kraju jako ewangelizator, a także jako osoba, która troszczy się szczególnie o ubogich, sieroty i chorych.

W programie charyzmatycznych rekolekcji centralnym punktem była Msza św. Były także adoracja Najświętszego Sakramentu, konferencje, modlitwy wstawiennicze. – Najpierw wiara, potem nadzieja. Modlę się, wierzę i mam nadzieję – tłumaczył rekolekcjonista z Ugandy. O. Bashobora zwrócił uwagę na pewne trudności w rozumieniu cierpienia – gdy ktoś tłumaczy, że cierpi za swoje dzieci, o łaskę nawrócenia. – Kiedy mówimy, że cierpmy za rodzinę, za bliskich, to powinniśmy uświadomić sobie, że przecież Jezus już tego dokonał, to On cierpiał za wszystkich! Musimy zrozumieć, że to nie my jesteśmy zbawicielami, tylko Jezus jest Zbawicielem. Prośmy Jezusa o uzdrowienie, prośmy o łaskę, żeby wytrzymać cierpienie, ale nie mówmy nigdy: "Będę cierpieć, żeby moja rodzina była uzdrowiona". Nie, przyprowadzajmy po prostu ludzi do Jezusa – mówił o. John.

Rekolekcje zakończyły świadectwa i Msza św. pod przewodnictwem bp. Tadeusza Lityńskiego z udziałem księży z Nowej Soli i sąsiednich dekanatów. 900 osób zadeklarowało, że są świadkami Jezusa i chcą się tym wspaniałym darem dzielić we wspólnocie żywego Kościoła.

– Eucharystia jest uwielbieniem, oddaniem hołdu za dary i łaski otrzymane w świętym czasie rekolekcji. Chcemy uwielbiać Boga również za to, że pośród nas jest apostoł bp Lityński. Tam, gdzie jest apostoł, tam jest Kościół. W naszym zgromadzeniu są obecni apostoł i prorok o. John Bashobora – mówił br. Grzegorz Marszałkowski, proboszcz parafii pw. św. Antoniego w Nowej Soli, organizator rekolekcji.

W licznych świadectwach mówiono o łasce zrozumienia tajemnicy Eucharystii, nauce modlitwy, darze przebaczenia, odwrócenia się od egocentryzmu, a dostrzeżeniu, że w centrum życia jest Jezus Chrystus. Wiele osób mówiło o łasce uzdrowienia. – Lekarz powinien potwierdzić, czy jesteś uzdrowiony. Dobrze, że macie wiarę w uzdrowienie, ale lekarz powinien to potwierdzić. Nadal zażywajcie swoje lekarstwa, po miesiącu pójdźcie na konsultację do lekarza – tłumaczył o. John Bashobora.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| BP TADEUSZ LITYŃSKI, BRACIA MNIEJSI KAPUCYNI, NOWA SÓL, ODNOWA W DUCHU ŚWIĘTYM

Przeczytaj komentarze | 11 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 sorcier 14.08.2015 23:50
P.P.S.
Historia świętego patrona dnia dzisiejszego św. o. Maksymiliana Kolbe jest znakomitym przykładem, że wypowiedź o. Bashobory jest przynajmniej nieprecyzyjna.
Nie ma NAJMNIEJSZYCH wątpliwości, że św. Maksymilian przyjął cierpienie i śmierć ZA Franciszka Gajowniczka. I proszę, niech mi nikt nie opowiada, iż są to przykłady nieprzystawalne. Są idealne, to po prostu słowa o. Bashobory i jemu podobnych są (oby przypadkowo) nieścisłe.
Plusów: 1 sorcier 14.08.2015 23:30
P.S. I bynajmniej nie przeczy to oczywistości, iż ofiara Pana naszego Jezusa Chrystusa była ofiarą absolutnie doskonałą i całkowicie wystarczającą. To właśnie jest misterium (czyli tajemnica) cierpienia, a nie uproszczenia jak w powyższej wypowiedzi o. Bashobory.
Plusów: 2 sorcier 14.08.2015 23:26
Gdyby dosłownie przyjąć to co powiedział (a w każdym razie miał powiedzieć) ojciec Bashobora, to należałoby zakwestionować słowa przynajmniej trzech doktorów Kościoła: św. Teresy od Jezusa, św. Katarzyny ze Sieny, a także św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza.
Exemplum:
"Nigdy nie przypuszczałam, że można tyle cierpieć. Nigdy! Nigdy! Nie mogę tego wytłumaczyć inaczej jak tylko moim gorącym pragnieniem zbawiania dusz."
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, Żółty zeszyt (Derniers entretiens avec ses soeurs. La "Carnet Jaune" de Mere Agnes), Warszawa 2003.
Plusów: 1 Scott 14.08.2015 20:48
Ten temat NIE neguje katolickiego sensu cierpienia, nie zachowuj się jak większość czytelników Wyborczej którzy czytają same tytuły.

To co piszesz o kapłanach katolickich to jakieś sztuczne podziały, nie mam pojęcia skąd zaczerpnięte. Problemem jest to że ludzie którzy nie mają powołania do cierpienia i mogliby zostać uzdrowieni, wolą swoje lenistwo w ewangelizacji i pracy nad sobą tłumaczyć właśnie tym jak muszą cierpieć. Jest wiele przykładów, wspomniane tutaj: Marta Robin, o.Pio, św Paweł ale oni nigdy nie stosowali cierpienia jako zamiennika ewangelizacji. Różnica między postawą cierpiętnika który celowo nie chce uzdrowienia, a osobą cierpiącą jest znacząca.

Ja byłem mocno zniewolony, chory ale nie była to dla mnie wymówka, żeby komuś nie mówić o Bogu, żeby cokolwiek nie zrobić na ile byłem w stanie. I zostałem uwolniony i uzdrowiony ale w drodze.

wszystkie komentarze >

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.