Areszt, dozory i poręczenia majątkowe

dodane 06.05.2015 10:44

PAP |

Dwóch mężczyzn aresztowano, wobec 25 zastosowano dozór policyjny; dodatkowo ośmiu z nich objęto poręczeniami majątkowymi w wys. 2,5 tys. zł - to dotychczasowy bilans zatrzymań w związku z zamieszkami, do których doszło w ostatnich dniach w Knurowie (Śląskie).

Areszt, dozory i poręczenia majątkowe   Andrzej Grygiel /PAP Policjanci interweniują po tym, jak pseudokibice obrzucili ich kamieniami

Tłem zamieszek była śmierć 27-letniego kibica, który zginął w sobotę trafiony gumowym pociskiem wystrzelonym przez policjanta podczas tłumienia burd na miejscowym stadionie. Dotąd zatrzymano 46 osób.

Jak poinformowała w środę śląska policja wobec zatrzymanych, którzy dopuścili się czynnej napaści na policjantów, niszczenia mienia i udziału w zbiegowisku "zapadły już pierwsze decyzje o środkach zapobiegawczych".

"Sędzia zdecydował o tymczasowym aresztowaniu dwóch mężczyzn w wieku 25 i 28 lat. Prokurator orzekł natomiast, że kolejnych 25 będzie musiało zgłaszać się do komisariatów i komend na dozory policyjne. Ośmiu z nich dodatkowo objęto poręczeniami majątkowymi w kwotach do 2,5 tys. zł" - poinformowała śląska policja.

Zaznaczono, że cały czas trwa analiza materiałów filmowych i fotograficznych zarejestrowanych w trakcie tych zdarzeń. "Osoby, które uczestniczyły w starciach z policjantami oraz niszczyły mienie, zostaną zidentyfikowane i nie unikną odpowiedzialności" - wskazano.

27-latek został postrzelony w sobotę z broni gładkolufowej podczas awantury stadionowej, do której doszło po przerwanym meczu Concordii Knurów z Ruchem Radzionków. Był w grupie osób, które weszły na murawę i - jak relacjonowała policja - dążyły do konfrontacji z kibicami drużyny przyjezdnej. Według policji, użycie broni gładkolufowej było podyktowane koniecznością powstrzymania agresji. 27-latek zmarł po przewiezieniu do miejscowego szpitala.

W nocy z soboty na niedzielę doszło do starć z policją w pobliżu szpitala, w którym zmarł 27-latek. Chuligani rzucali wtedy w mundurowych kamieniami i butelkami z łatwopalnym płynem.

Do kolejnych zamieszek doszło w niedzielę wieczorem, gdy przy komisariacie w Knurowie zebrała się kilkusetosobowa grupa. Manifestacja początkowo przebiegała spokojnie, jednak przed godz. 22 część demonstrantów zaatakowała ochraniających jednostkę policjantów. W stronę funkcjonariuszy poleciały m.in. butelki i kamienie. Odpierając atak, policjanci użyli broni gładkolufowej i armatki wodnej. Później zaczęło się wyłapywanie najbardziej agresywnych napastników.

Niespokojna była także noc z poniedziałku na wtorek. Grupa chuliganów obrzuciła policjantów niebezpiecznymi przedmiotami i wyzwiskami.

Łącznie poszkodowanych zostało 15 policjantów. Trzech zostało poparzonych, w przypadku pozostałych są to urazy od uderzeń twardymi przedmiotami. Śledztwo w sprawie ulicznych awantur prowadzi gliwicka prokuratura rejonowa.

Okoliczności śmierci 27-latka w odrębnym postępowaniu bada Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Prokuratorskie śledztwo jest prowadzone pod kątem niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak wynika ze wstępnych wyników sekcji zwłok, mężczyzna miał ranę postrzałową w okolicy prawego ramienia, zmarł na skutek krwotoku.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| POLICJA

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Viator 06.05.2015 12:48
Niezalogowany użytkownik Czy wobec policjanta, który strzelał tez zastosowano jakiś środek zapobiegawczy? Np. żeby nie mataczył? Bo policja w całej sprawie wyraźnie mataczy. Ostatecznie jak to wszystko wyglądało każdy może sobie zobaczyć na filmie:

http://gliwice.naszemiasto.pl/artykul/aktualizacja-zadyma-na-meczu-concordia-ruch-radzionkow-nie,3369520,artgal,t,id,tm.html

W mojej ocenie ten ostatni strzał był już zupełnie niepotrzebny, a miał służyć tylko temu, by kibiców mocniej postraszyć. Pan policjant poczuł w sobie żyłkę jedynego sprawiedliwego walczącego z bandytami. Tyle że z powodu braku umiaru sam się niewiele od nich różni. Nie musiał strzelać, żeby trafić prawda? W tego ostatniego kibola, który jeszcze nie zdążył się wycofać. A mierzył długo. I strzela nie w ta liczną grupę, ale w osamotnionego, który stał najbliżej... Z kilkunastu metrów.

wszystkie komentarze >