Głośna muzyka szkodliwa dla słuchu

dodane 02.03.2015 13:06

PAP |

Muzyki głośnej lepiej słuchać nie dłużej niż jedną godzinę dziennie, by nie narazić się na uszkodzenie słuchu - zaleca najnowszy raport Światowej Organizacji Zdrowia (HO).

Głośna muzyka szkodliwa dla słuchu   HENRYK PRZONDZIONO /Foto Gość Muzyka słuchana przez słuchawki podobnie jak głośne koncerty może uszkodzić trwale nasze uszy

Według WHO, aż 1,1 mld nastolatków oraz ludzi młodych ryzykuje utratę słuchu zarówno z powodu zbyt częstego słuchania głośnej muzyki, jak i narażenia na tzw. smog akustyczny, czyli na otaczające nas wszędzie dźwięki, będące ogromnym obciążeniem dla słuchu i całego organizmu.

Raport alarmuje, że prawie co druga osoba w wieku 12-35 lat może utracić słuch, gdyż zbyt często używa słuchawek połączonych z przenośnymi urządzeniami. 40 proc. z tych osób narażone jest na zbyt intensywne, potencjalnie szkodliwe dźwięki podczas oglądania telewizji lub wideo, w czasie przebywania barze lub klubie, a także podczas koncertów i widowisk artystycznych.

Dyrektor departamentu chorób niezakaźnych oraz zapobiegania przemocy i urazom WHO, Etienne Krug podkreśla w raporcie, że ryzyko utraty słuchu gwałtownie zwiększa się w zależności od natężenia dźwięków. Przykładowo, nasz aparat słuchowy bez poważniejszy konsekwencji wytrzymuje dźwięki o natężeniu 85 dB przez 8 godzin, ale narażenie na 100 dB nie powinno trwać dłużej niż 15 minut. 85 dB to natężenie dźwięku, jakie wywołuje samochód ciężarowy.

Zwraca na to uwagę również szef Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach pod Warszawą, prof. Henryk Skarżyński. "W Unii Europejskiej zbadano, że głównym powodem absencji chorobowej są różnego rodzaju zaburzenia związane z hałasem. Nie chodzi tylko o dźwięki bardzo intensywne, sięgające aż 110 dB, takie, jakie wywołuje np. młot pneumatyczny. Jeszcze groźniejszy jest ryk silników startującego odrzutowca, którego dźwięki na poziomie 130 dB powodują ból i w kilka sekund mogą doprowadzić do uszkodzenia komórek słuchowych.

Krug przyznaje, że warto być tego świadomym. Przebywanie na głośnym koncercie czy w hałaśliwym barze jedynie od czasu do czasu, nie stwarza poważnego zagrożenia. Jednak kiedy codziennie słuchamy głośnej muzyki przez słuchawki i ciągle jesteśmy narażeni na hałas środowiskowy, prędzej czy później zaczniemy odczuwać uszkodzenia słuchu, które są nieodwracalne.

WHO wylicza, że w krajach o najwyższych i średnich dochodach co druga osoba słucha zbyt głośnej muzyki przez słuchawki. Skutkiem tego jest coraz częściej występująca utrata słuchu wśród ludzi młodych. Według "BBCNews", w Stanach Zjednoczonych w latach 1994-2006 z 3,5 proc. do 5,3 proc. zwiększył się odsetek młodzieży, która ma kłopoty ze słuchem.

Do uszkodzenia słuchu może dojść już po 4 minutach słuchania głośnej muzyki przez odtwarzacz mp3, gdy nastawiony jest on na maksymalną głośność generując dźwięki o natężeniu 105 dB. Podczas koncertów muzycznych, kiedy narażeni jesteśmy na 115 dB, do uszkodzenia komórek słuchowych dochodzi już po 30 sekundach.

Raport WHO zaleca zatem, żeby słuchać niezbyt głośnej muzyki nie dłużej niż przez godzinę dziennie. Nie należy przekraczać 60 proc. maksymalnej głośności urządzeń audio.

Zbyt głośna muzyka poza utratą słuchu grozi również powstaniem szumów usznych (tinnitus auris) - drażniących dźwięków słyszanych nawet w ciszy. Doświadcza ich co trzecia osoba, ale na ogół szybko one przemijają. U 5 proc. ludzi mają one jednak trwały charakter i jeśli nie są leczone, mogą doprowadzić do uszkodzenia, a nawet utraty słuchu.

Szumy uszne nie wstępują wyłącznie u ludzi starszych. Coraz częściej narzekają z ich powodu ludzie młodzi, narażeni na głośną muzykę i ciągły hałas.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MEDYCYNA, NAUKA

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Orange 03.03.2015 09:16
Niezalogowany użytkownik Zawsze bagatelizowałem tego typu wypowiedzi, ale po ostatnim koncercie na jakim byłem dostałem mocne ostrzeżenie. Na koncertach bywam, głównie głośnych rockowych. Jakiś czas temu byłem na koncercie było głośno jak zawsze, ale stałem blisko ściany od której odbijający się dźwięk mocniej niż zwykle docierał do ucha, tak, że odczuwałem dyskomfort a nawet lekki ból. Po kilku minutach zasłoniłem ucho. Po koncercie tradycyjnie miałem szum w uszach i słabiej słyszałem, ale rano szum nie ustąpił i ciągle słabiej słyszałem. Cały dzień, gdy ktoś do mnie mówił wzmacniał się szum i pisk i nie mogłem nic zrozumieć z tekstu, nie potrafiłem zlokalizować skąd dobiega dźwięk. Taki stan utrzymywał się przez 2 dni i na szczęście przeszło, ale w tym czasie szukałem pomocy i lekarz powiedział, że mój szum może mi nigdy nie ustąpić ponieważ bardzo nadwyrężyłem nerw słuchowy a w nim miliony naczynek włosowatych drga powodując szum. Na szczęście skończyło się dobrze, ale często kończy się to kuracją antybiotykową, kroplówkami natleniającymi ucho a i tak część ludzi traci słuch lub ma szumy i piski (chyba wolałbym nic nie słyszeć niż te piski) i to po jednym koncercie. Dostałem nauczkę i już nigdy nie wybiorę się na koncert bez stoperów. Także uważajcie na słuch bo mamy tylko jeden. W życiu nic bardziej mnie nie irytowało i nie przeszkadzało jak szum non stop przez kilka dni.

wszystkie komentarze >