Elektroniczna kropielnica na testach pod Opolem

dodane 01.03.2015 08:11

PAP |

Elektroniczna kropielnica to urządzenie, które dzięki fotokomórce dozuje na ręce wiernych po kilka kropel święconej wody. Dzięki temu kościelny rytuał jest bardziej higieniczny. Kropielnicę testuje parafia św. Jerzego w Prószkowie koło Opola.

Elektroniczna kropielnica na testach pod Opolem   HENRYK PRZONDZIONO /Foto Gość Tradycyjna kropielnica w jednym z rzymskich kościołów

Urządzenie wymyśliło i zrobiło dwóch mieszkańców Krasiejowa (opolskie): Werner Klimek i Łukasz Widawski oraz specjalista od elektroniki z Gliwic Ryszard Skrzyp. Nazwali je Sacramatic.

W obudowie z litego, szlachetnego dębu, kropielnica kryje elektroniczne urządzenie, które z użyciem fotokomórki dozuje krople święconej wody na ręce wiernych. Ich ilość można regulować. By spadły, wystarczy wsunąć rękę między jej górną, a dolną część, w której zamontowano pojemnik zbierający resztki wody. Elektroniczny wynalazek ma zastąpić tradycyjne, montowane przy wejściach do kościołów, kamienne, szklane czy blaszane misy.

"Technika idzie do przodu w każdej dziedzinie, postanowiliśmy ją wykorzystać także w kościele. Dzięki temu jest znacznie higieniczniej, bo nie trzeba moczyć palców w wodzie, w której robią to setki osób" - tłumaczył w rozmowie z PAP Klimek. Dodał, że część ludzi, z którymi rozmawiał, przyznawała się, iż w obawie przez zarazkami czy drobnoustrojami w wodzie zazwyczaj tylko udaje, że moczy palce.

Jak informują konstruktorzy na swojej stronie internetowej każde dozowanie wody jest w elektronicznej kropielnicy rejestrowane. Dzięki temu powstają dzienne statystyki. Urządzenie o określonej porze może wysyłać je na numer komórkowy księdza. W ten sposób duchowny może mieć dość precyzyjne dane o tym, ilu wiernych i kiedy danego dnia odwiedziło kościół, ilu np. było na której mszy.

Kropielnica - także esemesem - powiadamia o niskim poziomie wody czy ostrzega, że ktoś próbował przy niej "majstrować". A obudowę - tak, by pasowała do każdej świątyni - może mieć drewnianą albo np. granitową.

Od kilku dni testowana jest w prószkowskiej parafii, którą - jak mówią jej twórcy - prowadzi "postępowy, nowoczesny i otwarty proboszcz" - ks. prof. Andrzej Hanich.

Sam duchowny w rozmowie z PAP powiedział, że w jego opinii "pomysł jest znakomity". "Usprawnia życie, ale też ożywia - poprzez swoją innowacyjność i nowatorstwo - starą kościelną praktykę żegnania się wodą święconą. Wierni chętnie z tego urządzenia korzystają" - zapewnił i dodał, że stara się być "otwarty na wszelkie nowinki pozytywnie służące człowiekowi".

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| CIEKAWOSTKI, KULTURA, PAP, WYZNANIA

Przeczytaj komentarze | 21 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 marco 26.09.2016 13:24
Niezalogowany użytkownik oj żeś poleciał za daleko a czemu? kiedyś nie było druku więc nie było książek drukowanych a dziś czemu jest mszał drukowany a mógłby być pisany i na papirusie, technologia idzie do przodu. Kiedyś budowano tak wnętrze kościoła aby się roznosił głos i była dobra akustyka a dziś są mikrofony. To normalne, że technika idzie do przodu. Czemu ksiądz nie może głosić kazania z tabletu? jak mu to ułatwi i jest dobrym kaznodzieją to skoro może z pamięci to i z tabletu może.widzisz gdzieś świętokractwo? Takie myslenie jest jak ktoś patrzy tylko z jednej strony na dany problem a nie z dwóch i zespala złotym środkiem. Złoty środek to najlepsze rozwiązanie.Co za problem ogłoszenia duszpasterskie na smartfony ? w ogłoszeniach nie jest ważna forma ale przekaz - parafianie mają coś wiedzieć i to zapamietać, daty, terminy i inne rzeczy a jak beda mieli na smartfonach to to zapamiętają. Akurat elektroniczne świeczki nie nadają charakteru symbolicznego - to fakt. Mszał z e-booka kto wie świętokractwem to nie jest wszakże bo nie narusza sacrum. Wszyscy księża są na sposób nowocześni - wystarczy ze jada juz samochodem a organy? kiedyś nie było organów tylko śpiewali chorały wprowadzono organy i co pewnie znalazla sie grupa osob zbulwersowana tym faktem jakby nie wiadomo jak by miało to wplynąć na wirę katolikow...
Plusów: 0 vanitas 04.03.2015 09:17
Niezalogowany użytkownik Troska o higienę ma sens. Wystarczy że jedna osoba nie umyje rąk - i w wodzie w kropielnicy namnażają się bakterie. Banknot - choć też dobra przechowalnia bakterii - nie ma jednak środowiska do ich rozwoju.
Plusów: 2 vanitas 04.03.2015 09:12
Niezalogowany użytkownik Problem pojawił się, kiedy wodę EGZORCYZMOWANĄ zastąpiono w kropielnicach wodą POBŁOGOSŁAWIONĄ. Różnica jest taka że woda egzorcyzmowana jest z dodatkiem soli, przez co jest bakteriostatyczna. Ot - reformatorzy po raz kolejny odrzucili wielowiekową mądrość Kościoła...
Plusów: 0 Ajja 04.03.2015 07:56
Co ma piernik do wiatraka?

wszystkie komentarze >