Znaleziono ciało jednego z nastolatków

dodane 02.01.2015 15:21

PAP |

Płetwonurkowie przeszukujący rzekę Liwiec, w pobliżu wsi Kapuściaki (Mazowieckie), natrafili na ciało jednego z nastolatków, którzy zaginęli w poniedziałek w pobliskich Mokobodach - poinformował w piątek PAP bryg. Adam Dziura z siedleckiej straży pożarnej.

Znaleziono ciało jednego z nastolatków   HENRYK PRZONDZIONO /Foto Gość

"Po rozpoznaniu przez dziadka, okazało się, że jest to ciało starszego z braci, 15-latka. Poszukiwania 12-latka trwają" - powiedział Dziura. Dodał, że specjalistyczna grupa płetwonurków przeszukuje rzekę m.in. przy wykorzystaniu sonaru.

Poszukiwania prowadzone są od poniedziałkowego popołudnia. Policjanci i ratownicy badają m.in. możliwość załamania się lodu pod chłopcami, którzy mogli pójść poślizgać się na zamarzniętej rzece Liwiec lub jednym z okolicznych zbiorników wodnych. W akcji bierze udział ok. 200 osób - policjantów, strażaków i okolicznych mieszkańców.

Policja przypomina, że jeśli to możliwe, należy organizować dzieciom zabawy na nadzorowanych lodowiskach i ślizgawkach; przestrzegać je, żeby bez opieki dorosłych nie wchodziły na zamarznięte rzeki, sadzawki, stawy i jeziora. Podczas zabawy na lodzie dzieci powinny mieć zapewnioną opiekę osób dorosłych.

W ujściach rzek oraz w pobliżu mostów i pomostów lód bywa najcieńszy i podatny na pękanie, jeziora zamarzają i odmarzają od brzegów - na środku jeziora woda zamarza później, przez co lód w tym miejscu jest cieńszy niż przy brzegu. Dodatkowo gruba warstwa śniegu może utrudnić ocenę stanu tafli lodowej, zakrywając niebezpieczne przeręble i pęknięcia. Należy też unikać miejsc zacienionych, gdzie przez pokrywę lodową widać płynącą wodę.

W przypadku załamania lodu starajmy się zachować spokój i próbujmy wzywać pomocy. Najlepiej położyć się płasko na wodzie, rozłożyć szeroko ręce i starać się wpełznąć na lód. Starajmy się poruszać w kierunku brzegu leżąc cały czas na lodzie - zaznacza policja. Osoba udzielająca pomocy powinna próbować podczołgać się na odległość rzutu do tonącego, starać się podać mu drugi koniec długiego szalika lub grubej gałęzi.

 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| DZIECI, LÓD, RÓŻNE, WYPADKI

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 eli 02.01.2015 22:17
Niezalogowany użytkownik Mieszkam w Lublinie na osiedlu w pobliżu rzeki, która wyjątkowo tylko zamarza, pływających (i bardzo zdeterminowanych) kusi tylko latem ale młodych poszukiwaczy przygód - cały rok.
Ostatnio słyszałam jak uczniowie ostatnich klas szkoły podstawowej opowiadali sobie w formie przechwałek, jak to zbiegali po piłkę lub zjeżdżali ze stromego zbocza prawie do brzegu rzeki. Może takie przechwałki sposób odreagowania informacji o dwóch zaginionych chłopcach w podobnym wieku.
Z drugiej jednak strony opowieści te wydają się o tyle prawdopodobne, że władze mojego miasta, podobnie jak rada osiedla nie robią prawie nic w kwestii ogranizacji atrakcyjnej i bezpiecznej przestrzeni dla starszych dzieciaków i nastolatków. Osiedla poobstawiane są tabliczkami typu "zakaz gry w piłkę", place (osiedle na którym mieszkam) wyposażone w większości w stary sprzęt w zamyśle dawnych twórców bardziej odpowiedni dla maluchów. Na całym osiedlu jest tylko jedna niewielka górka (bezpieczna dla kilkulatków = mało atrakcyjna dla starszych), ale znajduje się ona na terenie przedszkola zamykanego po 16. Druga górka, z której da się zjeżdżać tylko krótkim ale za to stromym zboczem (właściwe zbocze jest zbyt płaskie) znajduje się za osiedlem w pobliżu rzeki. No chyba, że ktoś wybierze bardziej ekstremalny wariant już bezpośrednio przy rzece...

Czas pomyśleć o miejscach dla starszych dzieci, promujących całoroczny ruch na świeżym powietrzu, inny niż monotonnie płaskie orliki!
Plusów: 0 eli 02.01.2015 22:16
Niezalogowany użytkownik Mieszkam w Lublinie na osiedlu w pobliżu rzeki, która wyjątkowo tylko zamarza, pływających (i bardzo zdeterminowanych) kusi tylko latem ale młodych poszukiwaczy przygód - cały rok.
Ostatnio słyszałam jak uczniowie ostatnich klas szkoły podstawowej opowiadali sobie w formie przechwałek, jak to zbiegali po piłkę lub zjeżdżali ze stromego zbocza prawie do brzegu rzeki. Może takie przechwałki sposób odreagowania informacji o dwóch zaginionych chłopcach w podobnym wieku.
Z drugiej jednak strony opowieści te wydają się o tyle prawdopodobne, że władze mojego miasta, podobnie jak rada osiedla nie robią prawie nic w kwestii ogranizacji atrakcyjnej i bezpiecznej przestrzeni dla starszych dzieciaków i nastolatków. Osiedla poobstawiane są tabliczkami typu "zakaz gry w piłkę", place (osiedle na którym mieszkam) wyposażone w większości w stary sprzęt w zamyśle dawnych twórców bardziej odpowiedni dla maluchów. Na całym osiedlu jest tylko jedna niewielka górka (bezpieczna dla kilkulatków = mało atrakcyjna dla starszych), ale znajduje się ona na terenie przedszkola zamykanego po 16. Druga górka, z której da się zjeżdżać tylko krótkim ale za to stromym zboczem (właściwe zbocze jest zbyt płaskie) znajduje się za osiedlem w pobliżu rzeki. No chyba, że ktoś wybierze bardziej ekstremalny wariant już bezpośrednio przy rzece...

Czas pomyśleć o miejscach dla starszych dzieci, promujących całoroczny ruch na świeżym powietrzu, inny niż monotonnie płaskie orliki!

wszystkie komentarze >