Wierni wracają do spalonej katedry

dodane 23.11.2014 18:50

KAI |

zobacz galerię 

Na remont po pożarze w diecezji sosnowieckiej i w innych diecezjach udało się zebrać około miliona złotych.

Wierni wracają do spalonej katedry   Henryk Przondziono /Foto Gość Dach kościoła spłonął pod koniec października

Wierni parafii katedralnej Wniebowzięcia NMP w Sosnowcu mogą uczestniczyć w Mszach odprawianych w kościele, ale tylko w niedziele. W dni powszednie Eucharystia będzie nadal odprawiana w Domu Katolickim.

Proboszcz katedry ks. Jan Gaik w rozmowie z KAI szacuje, że na odbudowę świątyni zebrano do tej pory ponad milion złotych. Środki na prowadzenie prac, o które apelował tuż po tragicznym wydarzeniu biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, spływają nie tylko od sosnowieckich diecezjan, ale także od osób i instytucji z całej Polski, m.in. z kilku diecezji.

Po 100 tys. złotych przekazały archidiecezje krakowska i warszawska. Zbiórki na ten cel przeprowadziły już też m.in diecezja radomska i archidiecezja częstochowska. W niedzielę 23 listopada zbiórka była prowadzona w kościołach diecezji płockiej.

O parafialne zbiórki i przesyłanie pieniędzy bezpośrednio na główne konto zbiórki zaapelował też metropolita wrocławski abp Józef Kupny. W niedzielę Chrystusa Króla w świątyniach diecezji sosnowieckiej czytany był list bp. Grzegorza Kaszaka dotyczący sytuacji po pożarze. Hierarcha dziękował przede wszystkim diecezjanom za wsparcie.

W liście bp Kaszak przypomniał o wielkim wysiłku, jaki w remont katedry włożyły poszczególne wspólnoty. Klerycy zaangażowali się w prace porządkowe na terenie świątyni. Mieszkańcy domu Wspólnoty "Betlejem" z Jaworzna wspólnie z opiekunem najpierw wzięli udział w sprzątaniu świątyni po pożarze, a potem ze spalonych dachówek i drewnianych belek wykonali pamiątkowe ikony, by pieniądze z ich sprzedaży przeznaczyć na odbudowę świątyni. W ubiegłą niedzielę odbył się natomiast koncert charytatywny na rzecz odbudowy katedry.

Gotowy jest projekt nowego dachu, gromadzone są także materiały do wykonania metalowo-drewnianej konstrukcji. O ile nie nastąpi gwałtowne pogorszenie pogody, prace ruszą najpewniej za ok. półtora tygodnia, a uzależnione będą od pozwoleń wojewódzkiego konserwatora zabytków oraz Urzędu Miasta w Sosnowcu. Nowy dach, podobnie jak zniszczony w pożarze, pokryty zostanie dachówką.

Dach zabytkowej sosnowieckiej katedry spłonął doszczętnie w nocy z 28 na 29 października br. W akcji gaszenia uczestniczyło ponad 60 strażaków z 22 zastępów. Choć starano się używać jak najmniej wody, z konieczności zalano część słynnych malowideł ściennych Włodzimierza Tetmajera i Henryka Uziembły, z których słynęła wybudowana w latach 1893-1899 świątynia.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KATEDRA SOSNOWIEC, SOSNOWIEC

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 Nab 23.11.2014 21:33
Niezalogowany użytkownik Szanowna użytkowniczko Monik - dobre rzeczy nie wymagają obrany - bronią się same.

Pani odpowiedź jest -niestety- bardzo mocnym potwierdzeniem tego co starałem się przekazać ujmując krytycznie, acz w sposób najbardziej stonowany jako to możliwe.

Pani zaproszenie uważam za co najmniej niestosowne i ..tak, bardzo przypomina mi reakcje wolontariuszy Owsiaka.
Stawia mi Pani zarzuty ad personam nie wiedząc nic o mnie (zapewne nawet nie przeczytawszy mojego wpisu ze zrozumieniem) - to też jest wymowne i świadczy odpowiednio.

Zapewniam Panią, że choćby nie wiem jak mnie Pani zapraszała, nigdy dobrowolnie nie przyłączę się do inicjatyw, które mają na celu podbudowanie ego i zaspokojenie potrzeby poklasku przez wykonawców przy jednoczesnym upokarzaniu i deptaniu godności drugiego człowieka - zwłaszcza człowieka w potrzebie.
Prosty przykład:
Chciałaby by Pani, aby cała grupa obcych ludzi -wolontariuszy, a jakże - nie tylko znała najbardziej intymne Pani słabości,potrzeby (do tego należy np. ubóstwo) i przy ich pomocy się dowartościowywała publicznie?

Zastanowiła się Pani jak krzywdząca może być Pani(i Pani towarzystwa) działalność rozgłaszana wobec naprawdę potrzebujących (proszę porównać ostatni swój akapit co Pani mnie insynuuje nie znając żadnych faktów,które by Panią do tego uprawniały).
Plusów: 0 Monik 23.11.2014 16:27
Niezalogowany użytkownik Szanowny użytkowniku Nab. Czytając Pana słowa jest mi niezmiernie przykro. Widzę, że nie zna Pan projektu a wypowiada się Pan na jego temat. Wprowadzając przy tym w błąd wszystkich, którzy przeczytają Pana komentarz.
1. Nie zgodzę się z tym, że ludzie pomagający przy współpracy ze Szlachetną Paczką pomagają tylko raz do roku. Wielu z nich pomaga też w inny sposób przez cały rok. Po za tym nie są tylko ludzie, którym "zbywa". Często paczki przygotowuje grupa osób, szkoła czy pracownicy firmy, którym zapewniam "nie wypada z kieszeni". Po za tym, aby pomoc trafiła do rodzin, wiele osób pracuje przez cały rok, przygotowując potrzebne materiały.
2. Rodziny, które dostają pomoc nie są rodzinami "roszczeniowymi". Zanim rodzina zostanie włączona do projektu wolontariusze rozmawiają z nią. Po za tym do paczki nie można się zgłosić, to my szukamy potrzebujących, bardzo często trafiamy właśnie tam, gdzie jest bieda, która nie krzyczy. Gdzie są ludzie, którzy walczą o swoje życie i nie czekają z założonymi rękami.
3. Znam wielu darczyńców, którzy przygotowali pomoc dla potrzebujących i nie dla tego, żeby inni ich "wychwalali", ale z potrzeby serca.
4. Paczki nie są wręczana z publiczną pompą. Oczywiście o paczce się słyszy w mediach ale nie dla tego, aby się chwalić tym co się robi, ale by innym opowiadać o tym, że można coś zrobić dla innych. Wolontariusze są mili, taktowni, dyskretni. Zapewniam Pana, że rodziny nie czują się urażone tym, że dostają pomoc. My nie wmawiamy im, że są gorsi. My staramy się pokazać, że sami mogą o siebie walczyć, że są dla kogoś ważni, że w trudnej sytuacji nie są sami.

Szanowny Panie Nab zapraszam w szeregi Szlachetnej Paczki. Proszę zostać wolontariuszem projektu i poznać go od środka. Bardzo łatwo jest krytykować, narzekać z zza klawiatury.
Pisanie o rzeczach i zjawiskach o których się nie ma pojęcia jest krzywdzące dla wszystkich, których to zjawisko dotyczy.
Plusów: 0 Nab 23.11.2014 12:34
Niezalogowany użytkownik Moim zdaniem tzw. "szlachetna" paczka to: 1. z jednej strony prymitywny sposób usypiania sumienia (jestem ok, daję na biednych, a że raz do roku..ale daję!, a że to co mi zbywa...ale daję przecież);
2. z drugiej zaspokaja jedynie "potrzeby" środowisk, które pomoc społeczna nazywa "roszczeniowymi" - tacy zawsze potrzebują i wezmą wszystko, i od każdego, to też ci co nie maja oporów żeby np.żebrać, czy wysyłać dzieci do żebrania, bo "im się należy" itd.;
Prawdziwie potrzebujący są cisi, często nie znani "dobrodziejom", oni wstydzą się biedy, radzą sobie sami, a bywa, że są pomijani, bo nie krzyczą, że "im się należy"...
3 po trzecie - taka forma - jak ta "szlachetna" paczka zaspokaja potrzebę poklasku i publicznego pokazania się - "patrzcie jacy jesteśmy dobrzy, altruistyczni, wrażliwi, pomagamy biednym - podziwiajcie nas, hołubcie nas dobrodziejów" (raz do roku...).
Ci "dobrodzieje" od "szlachetnej" paczki już odebrali swoja nagrodę i mają gdzieś słowa "niech nie wie ręka prawa co czyni lewa"...
4. po czwarte - każdy z tych dobrodziejów wyzuty jest z miłości bliźniego, czy jak ktoś woli - językiem ateistów - pozbawiony empatii
- czy któryś z nich pomyślał jak czuje się osoba wybrana do tej paczki?
-Czy przyjdzie któremu do głowy, że takie zbiórki i wręczenia z publiczną pompą może być dla naprawdę potrzebującego upokarzające i poniżające(dla tzw. roszczeniowych o których pisałem wyżej oczywiście nie będzie, ale dla "zwyczajnych" ubogich..?)
- czy któryś pomyślał jakby się poczuł w takiej sytuacji na miejscu osoby ubogiej?
Ja, gdybym był na miejscu takiej osoby, to bym stwierdził, że mogą sobie tę "szlachetna" paczkę wsadzić w ..tam gdzie chcą, a na takie upokorzenie się nie piszę i ukrywałbym się ze swoja biedą...
Nie jestem gołosłowny, zdarza mi się pomagać na tyle na ile mogę (nie raz na rok, tylko kiedy trzeba) i konsekwentnie nie podam szczegółów - bo nie o poklask mi chodzi, tyko o prawdziwą pomoc człowiekowi w ciężkiej sytuacji, ale:
Z POSZANOWANIEM jego GODNOŚCI, WRAŻLIWOŚCI, tak, żeby nie poczuł się zażenowany, upokorzony, czy żeby nie wzbudzać w nim poczucia wdzięczności, albo jakiegoś zobowiązania.
Jednym ze znakomitych wzorców jest tu np. Św Mikołaj...
A to co krytycznie opisałem powyżej właśnie przypomina fałsz i hipokryzje owsiakową - pompę,poklask i upokorzenie obdarowanego...
Plusów: 0 Monik 22.11.2014 22:40
Niezalogowany użytkownik Użytkowniku Agaton co masz na myśli?

wszystkie komentarze >