Jezus niczego, co dobre, nam nie zabiera

Jezus niczego, co dobre, nam nie zabiera

Andrzej Macura

GN 43/2014 |

Przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób.

Bądź chrześcijaninem. Czyli to rób tak, to tak, a tamto jeszcze inaczej. Tak często patrzymy na życie wiary. Zwłaszcza gdy zachęcamy do wiary innych. Wymagania i obowiązki przeplatane obowiązkami i wymaganiami. Bycie uczniem Chrystusa to ciężar. Trudny do udźwignięcia. I nie ma się co dziwić, że wielu decyduje się go zrzucić. Zwyczajnie chcieliby się wyprostować i wreszcie odetchnąć pełną piersią. W dzisiejszej Ewangelii widzimy zupełnie inny obrazek. Duży poczet uczniów Jezusa, spośród których wybiera on apostołów, a nadto „wielkie mnóstwo ludu” z różnych zakątków tamtego regionu świata. Wielu z nich, by spotkać Jezusa, musiało odbyć parodniową podróż. Co ich do tego skłoniło? Ewangelista pisze, że przyszli oni, aby słuchać Jezusa i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób, także duchowych. Dla nich spotkanie z Nim nie było ciężarem. Wręcz przeciwnie. My też powinniśmy tak spojrzeć na wiarę. Zwłaszcza gdy zachęcamy do niej innych. Przecież Jezus tak naprawdę niczego, co dobre, nam nie zabiera. Za to bardzo dużo może dać...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |