Zmowa "troskliwie ostrzegających"

Zmowa "troskliwie ostrzegających"

Krzysztof Łęcki

GN 43/2014 |

W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: „Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić”.

Dobre rady zawsze w cenie. Ostrzeganie przed niebezpieczeństwem na pewno do takich rad należy. A już rady, które pozwalają ujść mordercy, uchronić własne życie, zdają się bezcenne. I zwykle takie właśnie są – bezcenne. Czy taka jest rada faryzeuszy, bezcenna? Jakie są intencje tych, którzy doradzają Jezusowi? Są Mu życzliwi? Czy może to tylko skryci wysłannicy Heroda, którzy chcą dawaną Jezusowi radą – w tym przypadku oczywiście pozornie dobrą radą – wpłynąć na bieg rzeczy w sposób dla ostrzeganego (i tym samym dzieła zbawienia) niekorzystny? Jakąś wskazówką jest tu scena, w której Jezus odsyła faryzeuszy do Heroda („Idźcie i powiedzcie temu lisowi…”). Sugerować ona może zmowę troskliwie ostrzegających (faryzeuszy) i złoczyńcy (Heroda). Udawana troska, której rzeczywistym celem jest zepchnięcie z obranej drogi, nie jest wreszcie niczym specjalnie wyjątkowym.

Łk 13,31-35

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |