Kto za nią stoi?

dodane 31.07.2014 00:00

Przemysław Kucharczak

Gość Katowicki 31/2014 |

Sądzona za katechezę. Przez pół wieku dziewczynki z Niewiadomia i Radoszów pod Rybnikiem na pytanie: „Kim zostaniesz, gdy dorośniesz?”, odpowiadały: „Panią Usią”.

Kto za nią stoi?   Przemysław Kucharczak /Foto Gość Urszula Wieczorek, ulubiona katechetka radoszowskich i niewiadomskich dzieci

Pierwowzór „Pani Usi” jest jednak tylko jeden. Ma dzisiaj 85 lat, a także imię i nazwisko: Urszula Wieczorek.

Mało kto wie, że ta starsza pani, która niedawno przeprowadziła się ze swojego mieszkania w Rybniku do Chełma Śląskiego, to bohaterka. Jest jedną z ostatnich żyjących Ślązaczek, które za głoszenie Jezusa były ciągane po salach rozpraw. Głoszenie to odbywało się przez „nielegalne nauczanie katechezy”.

Zeby sie Pan Bóg napił

Zdawało się, że wybierze zupełnie inną drogę – do 25. roku życia pracowała jako księgowa w rybnickiej spółdzielni PSS „Społem”. Postanowiła wtedy zapisać się na studium katechetyczne. Wcale nie dlatego, żeby uczyć religii. Nawet nie pomyślała, że mogłaby robić coś takiego. – Miałam po prostu pragnienie pogłębienia swojej wiedzy religijnej – tłumaczy.

W 1954 roku Urszula była na drugim roku studium. W Wielkim Tygodniu szła z rodzinnego Niewiadomia na czyszczenie lichtarzy do parafialnego kościoła w Rydułtowach-Radoszowach. I wtedy... najechał na nią motocykl. 25-letnia dziewczyna trafiła do szpitala, potem była rekonwalescencja. Z powodu dłuższej nieobecności w pracy została z niej zwolniona.

Wydawało się, że sytuacja dziewczyny jest nieciekawa. A jednak właśnie dzięki tym zawirowaniom wszystko zaczęło się układać w jakąś nową, jakby zaplanowaną z góry całość. Otóż proboszcz parafii w Radoszowach ks. Władysław Kręczkowski miał kłopoty z gardłem.

Skarżył się na nie w czasie rozmowy ze swoim znajomym ks. Józefem Smandzichem. Mówił, że ciężko będzie w przyszłym roku z katechizacją. – Cóż ty się martwisz, przecież ja mam na kursie katechetycznym twoją parafiankę! – odpalił ks. Józef. Wkrótce więc proboszcz z Radoszów posłał po Urszulę i zaproponował jej pracę katechetki.

Z początku dziewczyna nie chciała uczyć, ale później – skoro nalegał, a ona chwilowo i tak nie miała pracy – zgodziła się. W ten sposób pracę w diecezji katowickiej zaczęła osoba, o której biskup Herbert Bednorz wyraził się kiedyś: „Pani Urszula to najlepsza z naszych katechetek”. W czasie katechez zawsze zadawała dzieciom wiele pytań. Dzięki temu sprawdzała, co już wiedzą, a w dodatku podtrzymywała ich uwagę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| GOŚĆ KATOWICKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 2 eszet33 14.10.2015 18:09
Niezalogowany użytkownik """Dorośli Polacy, ku zdumieniu samych organizatorów, walą dzisiaj na nie drzwiami i oknami."""
To prawda: zapotrzebowanie na katecheze dla doroslych jest zadziwiajaco duze. Wystarczy, ze prowadzi cos takiego ktos wierzacy, dosc dobrze obeznany z teologia, religia i otwarty na ludzi. Konkretnych tematow dostarcza sami uczestnicy: pragnienie wiedzy i rozwiania roznych watpliwosci jest ogromne. Wiem, bo sam w takich spotkaniach uczetniczylem. Warto ten temat kontynuowac. Nalezy to organizowac pod dyskretna kontrola Kosciola, ale takiego, ktory stoi twardo na strazy tradycyjnych wartosci.

wszystkie komentarze >