Nasz święty Karliczek

dodane 17.04.2014 00:00

Przemysław Kucharczak

Gość Katowicki 16/2014 |

Śląski ślad papieża. Gdzie młody ksiądz Karol Wojtyła spędzał czas na urlopach? W Stodołach, dzisiejszej dzielnicy Rybnika.

Nasz święty Karliczek   Małgorzata i Grzegorz Piechowie przed domem, w którym ponad 60 lat temu nocował przyszły święty papież

Dom, w którym nocował, wciąż istnieje. – Tutaj były drzwi z szybką, przez które razem z moim bratem Konradem go podglądaliśmy – pokazuje Grzegorz Piecha, dziś emerytowany kolejarz. – I co zobaczyliście? – pytamy zaciekawieni. – Ksiądz Wojtyła leżał krzyżem na podłodze. Powiedzieliśmy o tym naszej mamie, a ona: „Widzicie? Młody ksiądz sie modli na znak krzyża, a wom sie nawet na klynczkach nie chce”.

Bez światła i asfaltu

Po co ksiądz Karol Wojtyła odwiedzał akurat Stodoły, niewielką wieś pod Rybnikiem? Do początku lat 50. XX wieku nie było tu prądu. Nie było nawet asfaltowej drogi, jedynie szutrowa, po której jeździły furmanki. Była tutaj za to bardzo ważna dla przyszłego papieża osoba – Stefania Wojtyła, jego jedyna ciocia. Przez 11 lat pracowała w tutejszej szkole.

– Pani Wojtyła zaprzyjaźniła się z moją mamą Anną. I w 1948 roku pewnego dnia powiedziała jej: „Pani Piechowa, przyjeżdża do mnie bratanek, a nie mam go gdzie przenocować, bo sama mieszkam na poddaszu w szkole”. Jak moja mama usłyszała, że tym bratankiem jest „polski ksiądz od Krakowa”, to mu ten najlepszy pokój przygotowała – wspomina Grzegorz Piecha.

Pani Piechowa mówiła przyszłemu papieżowi po prostu „mój Karliczku”. On jej kiedyś odpowiedział: „Ja nazwiska Piecha nie zapomnę, bo mnie na księdza wyświęcił Sapieha”. Pani Anna wspominała to przez całe życie.

Pan Grzegorz zapamiętał, że ten gość przychodził do nich pieszo z dworca kolejowego w Rybniku. Nie siedział na miejscu. Na całe dnie gdzieś wychodził, a wracał dopiero na noclegi. Śląski historyk Marek Szołtysek, który jako pierwszy opisał tę historię, podejrzewa, że zwiedzał to, co jest w tej okolicy najciekawsze. Prawie na pewno był więc w ruinach dawnego opactwa cysterskiego w Rudach Raciborskich. Stodoły należą zresztą do rudzkiej parafii. Co prawda w 1948 roku piękny kościół w Rudach był dopiero odbudowywany po spaleniu go przez czerwonoarmistów, ale ksiądz Wojtyła odwiedził Stodoły nie jeden raz. Miało to miejsce, według Marka Szołtyska, w latach 1948–1952.

Świadectwo szkolne Grzegorza Piechy, podpisane przez Stefanię Wojtyłę - ciocię Papieża   Przemysław Kucharczak /Foto Gość Świadectwo szkolne Grzegorza Piechy, podpisane przez Stefanię Wojtyłę - ciocię Papieża – Był u nas dwa albo trzy razy. Za pierwszym razem przyprowadziła go jego ciocia. Przy następnej wizycie już sam do nas przyszedł, jak do swoich – mówi Grzegorz Piecha.

Pobłogosławił... powódź

Panu Grzegorzowi szczególnie wryła się w pamięć chwila, gdy przyszły papież nocował w jego domu po raz ostatni. – Wylała wtedy rzeczka Ruda i zalała nam całe pole. Wystawały tylko górne części łodyg z kłosami. Woda przyszła nawet na nasze podwórko, aż pod próg. Oma i opa, czyli moi dziadkowie, rozpaczali: „Tragedia! Z czego bydymy żyć?!”. Płakaliśmy – wspomina.

Ksiądz Wojtyła właśnie zbierał się do wyjazdu. – Pobłogosławił mnie, brata i dorosłych domowników przez zrobienie nam krzyżyków na czołach. A potem stanął na progu i pobłogosławił tę wodę – pan Grzegorz, naśladując ojca świętego, kreśli w powietrzu znak krzyża. – No i poszedł z plecakiem na pociąg do Rybnika. A u nas woda cofnęła się do koryta w ciągu 24 godzin, do następnego ranka. Zboże częściowo wyległo, a częściowo stało. Było strasznie szlamem obłocone. To się działo letnią porą, więc żniwa były wkrótce potem. Ja goniłem konia przy geplu, czyli kieracie, a dziadek ładował do niego zboże. Strasznie się kurzyło z powodu tego wodnego szlamu. Ale okazało się, że my namłócili dwa razy więcej zboża niż w inne lata! Co my świń, bydła nachowali z tego ziarna, to się w głowie nie mieści! – wspomina.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| GOŚĆ KATOWICKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj swój komentarz »

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.